Nie wierzę

0
568

Jak Wam minął kolejny tydzień w polskim raju? Mnie minął bez zmian – nadal nie mogę uwierzyć w to, co widzę i słyszę. Bezspornym hitem upływającego tygodnia było złoto. Nie olimpijskie, wypadamy w Rio raczej słabo, a czasem żenująco. Mam na myśli naszych sztangistów na dopalaczach, którzy pomimo opublikowania wyników testów antydopingowych, nadal idą w zaparte – ktoś im podrzucił, ktoś ich otruł, a oni niewinni, jak białe gołąbki. Większość medali zdobyły nasze panie, za co należy im się ogromny szacunek. Za pracę i za uczciwość. A propos uczciwości; w zeszłym tygodniu inne złoto było na pierwszych stronach gazet. Chodzi oczywiście o złoty medal za zasługi dla obronności kraju dla współpracownika p. Macierewicza. Ten były aptekarz z dumą wypinał swą pierś. Obok stali zasłużeni oficerowie, ale nie o nich chodzi. Patrzyli na to również nasi żołnierze, którzy przelewali krew na misjach zagranicznych, często kończąc służbę jako niepełnosprawni weterani. Po Powstańcach Warszawskich i tych, którzy walczyli w powstaniu w Getcie, pan minister postanowił wymierzyć siarczysty policzek naszym weteranom, którym to odznaczenie wg pana ministra się nie należy, należy się byłemu aptekarzowi i konia z rzędem temu, kto wie, za jakież to zasługi odznaczenie odebrał. Odbierając je, ten pan udowodnił, że nie ma wstydu, honoru i przyzwoitości, ale to już chyba standard w ekipie p. Szydło.
Tymczasem w Piasecznie, które jak powszechnie wiadomo jest ogromną aglomeracją, nie ma sposobu, żeby zainstalować u mnie w domu Internet i telewizję kablową. Nie można i już, więc nie posiadam netu od trzech tygodni i tylko jeden operator zgodził się na podjecie próby instalacji, ale wynik tej próby stoi pod wielkim znakiem zapytania i dziś jeszcze nie wiem, czy wrócę do świata wielkich technologii, czy będę poza społecznością internetową z niejasnym przeczuciem, że chyba znowu należy zmienić zawód i zająć się czymś związanym z przyrodą, lasem i ogólnie pojętą dziczą! Po prostu nie wierzę w to, co widzę.
Nie wierzyłem również, gdy patrzyłem na „osiągnięcia” nowej, dobrej zmiany w Janowie Podlaskim. Przeprowadzono tam właśnie pierwszą aukcję pod kierownictwem prezesa z nadania aktualnego rządu. Że zakończy się to skandalem, wiedziałem i pisałem już w swoich felietonach zaraz po objęciu stadniny przez nową władzę. A i tak nie wierzę, że można nasze najwartościowsze klacze sprzedać za jedną trzecią ceny. Według p. Bielana tak niskie ceny są wynikiem kryzysu naftowego… Coś w tym musi być, bo przecież wszyscy widzimy, że arabscy szejkowie na potęgę wyprzedają swoje pałace, samoloty i przesiadają się ze swoich wypasionych limuzyn na motorowery. To nieprawda, że szejkowie przyjechali na aukcję do Janowa po to, by skorzystać z okazji i kupić tanio najwspanialsze konie na świecie, oni tam się zjawili właściwie przypadkiem, wracając z zakupów w „Romecie”, gdzie na wyścigi wykupywali ostatnie egzemplarze produkowanych tam niegdyś motorowerów. Wiadomo, kryzys, a na czymś przez pustynię jeździć trzeba, bo wielbłądy przecież też tanie nie są. A to, że na aukcji były licytujące „martwe dusze”, a najdroższą klacz sprzedano dwa razy (pierwszy raz na aukcji, oficjalnie, a drugi raz po cichu) i dopiero ta druga sprzedaż była prawdziwa – to pestka. A to, że ta aukcja przejdzie do historii, jako faktyczna wyprzedaż i tym jak to wykonano powinien zająć się prokurator – to również pryszcz. Najważniejszy w tym wszystkim jest wstyd, którego nowa ekipa znowu nie czuje i to, że stadnina o światowej renomie, na którą pracowano przez kilkadziesiąt lat, właśnie do końca ją straciła – to jest najważniejsze. Chyba tylko dla mnie i jeszcze kilku osób, z pewnością nie dla tego rządu. Co jeszcze się wydarzyło w ubiegłym tygodniu? Dużo, ale… nie mogę dalej pisać, bo po prostu nie wierzę, a (słowo honoru) ciężko się pisze bez wiary w to, o czym się pisze.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Podaj swoje imię