Lustro

0
415

Wszyscy znamy barwną postać Nikodema Dyzmy. Z czytaniem książek w naszym pięknym kraju jest kiepsko, ale przecież wszyscy oglądaliśmy serial z niezapomnianą rolą Romana Wilhelmiego. Główny bohater miał niezawodny sposób na przejście przez życie. Stawał przed lustrem i przekonywał sam siebie, że jest w nim „coś” i z czasem przekonał sam siebie o swojej mądrości i nieomylności. Mam nieodparte wrażenie, że są w Polsce politycy, którzy stosują „lustrzaną” terapię, a ich ego wzrasta z dnia na dzień.
Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi pan Krzysztof Jurgiel parę dni temu zdymisjonował prezesa stadniny w Janowie Podlaskim p. Marka Trelę, który był związany z tym przedsiębiorstwem skarbu państwa od 1978 roku. Agencja Nieruchomości Rolnych długo nie raczyła podawać powodów zwolnienia dotychczasowego prezesa, ale w końcu przyznała, że głównym powodem dymisji były nieprawidłowości w kierowaniu stadniną i śmierć klaczy Pianissima, która padła po ciężkiej i gwałtownej chorobie. Jej wartość nigdy nie była oszacowana, ponieważ nie brano pod uwagę jej sprzedaży, miała pozostać w janowskiej stadninie dla celów hodowlanych. Na miejsce Prezesa Treli powołano p. Marka Skomorowskiego, który od razu wsławił się swoją wypowiedzią, że na koniach się nie zna, ale nie boi się wyzwania i jak sądzi, konie mogą się stać jego nową pasją…
Zawsze byliśmy dumni z polskiej kawalerii, a kawaleria to konie, które były w Polsce traktowane w sposób szczególny. Bo polskie konie to legenda i jej niszczenie jest głupotą. Założona w 1817 roku stadnina w Janowie Podlaskim była pierwszą na ziemiach polskich stadniną państwową. Historia hodowli koni czystej krwi arabskiej ma 200-letnią tradycję, a od 1960 roku konie te są sprzedawane na corocznych aukcjach za granicę. Kluczem do hodowli koni jest pasja oraz miłość, zarówno do samego zajęcia, jak i do tych pięknych zwierząt. Wymaga również ogromnej wiedzy, cierpliwości i troski. Dlatego właśnie nie powinni się tym zajmować ekonomiści z sektora bankowego z partyjnego nadania, a prawdziwi hodowcy koni posiadający wiedzę i doświadczenie. Tacy ludzie wiedzą, jak kochać i opiekować się końmi, bo ta praca jest ich całym życie. Wiedzą, jakie siano im podać, serwować zimną czy letnią wodę po treningu, jak dbać o higienę, leczyć i trenować, jak i w jakim czasie wyznaczać zadania stajennym i reszcie personelu. Ważną sprawą jest również reprezentowanie stadniny w czasie aukcji z udziałem całej masy gości zagranicznych. Mam ogromne wątpliwości czy nowy prezes podoła tym obowiązkom, widząc w jaki sposób potraktował dziennikarzy, którzy bezskutecznie próbowali zadawać pytania zarządcy spółki skarbu państwa. Spółki skarbu państwa, a nie prywatnego folwarku. Nie martwi mnie przyszłość byłego już prezesa, najlepsze hodowle na świecie będą się bić o to, by zajął się ich stadniną. Martwią mnie konie. Mam podejrzenie graniczące z pewnością, że aukcja w tym roku przyciągnie niebywałą ilość potencjalnych kupców i padnie rekord w sprzedaży czystej krwi arabów. I to będzie koniec tej stadniny. Stadniny, która jest perłą w koronie, przedsiębiorstwem przynoszącym kokosy i szczycącym się niebywałym szacunkiem na całym świecie. Nowej władzy zależy na pieniądzach, których brakuje im dla spełnienia swoich wyborczych obiecanek, a nie na jakimś tam szacunku i tradycji hodowli pięknych zwierząt. Protest w środowisku hodowców z powodu odwołania dotychczasowych władz jest podyktowany autentyczną troską o dorobek stadniny i jej przyszłość.
Wyobraźmy sobie, że w firmie Ferrari zostaje odwołany jej prezes, a z nim odchodzą najlepsi fachowcy, którzy przez dziesięciolecia budowali markę tej firmy. Jak by to wpłynęło na sprzedaż i image firmy?
Dlaczego w tym felietonie piszę o hodowli koni w Janowie Podlaskim? Odpowiedź jest prosta – przypadek dymisji w tej stadninie jest sztandarowym przykładem arogancji i braku umiejętności kierowania państwem przez rząd p. Szydło. Sto dni rządów pisowskiej ekipy to festiwal niekompetencji i całego rzędu niemądrych decyzji, które wg ekonomistów kosztowały nasz kraj 200 mld złotych. Nie wierzę w te wyliczenia, gdyż dziś podejmowane decyzje przyniosą również efekty za rok czy dwa i sumy strat dziś są zwyczajnie niepoliczalne. A że straty będą to pewne. We wszystkich spółkach skarbu państwa są powoływani nowi prezesi z politycznego nadania, których kompetencje są żadne. Są głosy mówiące o tym, że należy dać tym ludziom szanse wykazania się. Nie, drodzy Państwo – szansę to ja mogę dać nowemu straganowi z cebulą, który pojawił się w okolicy i albo będę tam kupował, albo nie. Rządy ekipy p. Szydło to przypadek skrajnej niegospodarności ludzi powołanych do tego, by służyli Polsce i jej narodowi. Drodzy rządzący – przestańcie wgapiać się w lustro, ono pokazuje rzeczywistość, a nie to, co byście chcieli sami w nim widzieć. Rzeczywistość pokazuje ogrom arogancji, niekompetencji i brak umiejętności podejmowania decyzji korzystnych dla Polski. Rządzeniu krajem to nie serial komediowy, tylko poważna sprawa, w której powinno królować wszystkim dobrze znane powiedzenia „Gospodarka, głupcze”.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Podaj swoje imię