Kwiat wątpliwej inteligencji

2
915

Pięknie nam wyrosła nasza piaseczyńska łąka kwietna. Na niewielkim placyku przy ul. Nadarzyńskiej zaczerwieniło się od maków, zabieliło od rumianków, zapurpurzyło od malw. W dodatku niedawno pojawił się tam też urokliwy domek dla pszczół. Widok cieszy oko… do czasu. W tej zieleni widać bowiem również coraz bardziej dostrzegalne ślady występowania innego gatunku: homo ovis – człowiek-owca. Nazwa potoczna: baran. Niestety – jacyś mało rozumni ludzie już znaleźli sposób, żeby zniszczyć nawet i ten niewielki skrawek zieleni. W rogu łąki, od strony parkingu, pojawiła się już wydeptana ścieżka biegnąca od parkingu do chodnika przy ul. Nadarzyńskiej. Ewidentnie wydeptali ją ludzie chodzący na skróty. Bo po co iść po wytyczających parking ażurowych płytach, skoro można na przełaj i w ten sposób zaoszczędzić jakieś 10 sekund i 6 metrów dystansu? Lepiej zniszczyć, zadeptać.

Podeptana łąka jest niestety kolejnym w długiej procesji przykładów na niszczycielski egoizm niektórych ludzi. Rok temu osobniki o zapewne podobnej mentalności ukradły dysze z kurtyny wodnej, która miała dawać mieszkańcom ochłodę w czasie fali upałów. Jeszcze wcześniej ktoś w parku męczył wilkoniowego tura, aż ten padł na trawnik. Z niepokojem obserwuję zabawy odprawiane na fontannie na Skwerze Kisiela, bo boję się, że i hipciom w końcu stanie się krzywda. O ilości śmieci wyrzucanych w lasach i parkach nawet nie wspomnę.

Miłośnicy chodzenia na skróty nie oszczędzili również trawników w parku miejskim. Fot. J. Ferlian

Czy naprawdę nie da się patrzeć nieco dalej niż poza czubek własnego nosa? Czy ta „ja, mnie, moje” mentalność musi odbijać się taką szkodą na otoczeniu? W imieniu swoim i wszystkich, którzy chcą mieszkać w ładnym, zadbanym mieście, w otoczeniu zieleni, proszę – nie idźmy w kierunku homo ovis. Starajmy się jednak pozostać homo sapiens – człowiekiem myślącym. Wszak myślenie – jak mówi pisarz i satyryk Jarosław Abramow-Newerly – ma kolosalną przyszłość.

2 KOMENTARZE

  1. Dokładnie zgadzam się z pierwszym zdaniem. Tylko, że można go rozumieć również nieco inaczej, niż to wynika z dalszej części tekstu. Dość dawno temu czytałem informację, że w Paryżu na nowych osiedlach na początku nie wyznacza się tras przejść między budynkami. Mieszkańcy je sami wyznaczą znacząc dróżki, jak ta na zdjęciu. A potem na tej dróżce układają chodnik. Czy to nie jest myślenie zgodne z pierwszym zdaniem? Ludzie są tacy, jacy są i ubliżanie im, że są bezmyślni nic nie da. Raczej bezmyślni są ci, którzy wcześniej nie przewidzieli, że ludzie będą tędy przechodzić, bo po prostu tak jest im z wielu względów wygodniej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Podaj swoje imię