Dobrze jest!

143

Za oknami zaczęła się najprzykrzejsza pora roku. Ta piękna, złota, polska jesień, feerie kolorów, jakimi nas raczyła, przerodziły się w zaspy liści piętrzące się pod stopami.

Słońce coraz częściej ustępuje miejsca chmurom, a temperatury lecą na łeb, na szyję. Poranki, kiedy wychodzę do pracy, są coraz ciemniejsze; niebawem przyjdzie ten paskudny czas wychodzenia z domu przed świtem i wracania doń po zmroku.

Późna jesień nie sprzyja radosnym myślom, najczęściej kojarzy się nam ze zjawiskiem określanym często mianem „depresji jesiennej” (cudzysłów użyty celowo – prawdziwa depresja jest czymś zupełnie innym i nie chcę używać tego pojęcia dla zwykłego dołka). Nic dziwnego – z czego tu się cieszyć? Wicher stawia kołnierze, ostatnie szczątki urlopowej opalenizny odeszły już w zapomnienie, a w perspektywie mamy kilka długich, zimnych, ciemnych miesięcy. Kosztownych miesięcy, dodam jeszcze, bo sezon grzewczy nieodmiennie uderza nas po kieszeniach.

A jednak! Dobre wieści płyną szerokim strumieniem! Radość rozpiera serce!

Oto przeprowadzono pionierską operację, podczas której udało się postawić na nogi sparaliżowanego człowieka! To pierwszy taki przypadek, kiedy dzięki przeszczepowi komórek mózgowych udało się odbudować rdzeń kręgowy. Czy oznacza to, że dla wielu ludzi wózek inwalidzki przestanie być wyrokiem dożywocia? Nie chcę być przesadną optymistką, ale wszystko na to wskazuje. To ogromny postęp w świecie medycyny i kolejny dowód na to, jak wspaniałym stworzeniem jest człowiek. Zawsze niezmiernie się cieszę, kiedy dzieją się takie rzeczy.

A to nie koniec dobrych wiadomości! Kilka miesięcy po tym, jak świat obiegła informacja o porwaniu blisko trzystu nastoletnich dziewcząt przez organizację terrorystyczną Boko Haram w Nigerii, młode zakładniczki zostały właśnie uwolnione! Trzysta rodzin połączonych po rozłące, trzysta żyć, które mogą wrócić na stare tory i z nadzieją patrzeć w przyszłość. Czyż to nie fantastyczna wiadomość? Bardzo mnie to cieszy!

Podobają się dobre wiadomości? To lecimy dalej!

Hiszpańska pielęgniarka, u której kilka tygodni temu wykryto wirus ebola, wraca do zdrowia! Ostatnie testy nie wykazały obecności wirusa i kobieta, choć wciąż osłabiona, niebawem wróci do domu. To dowodzi, że choroba, która ostatnio budzi paniczny strach na całym świecie, może zostać okiełznana. Biorąc pod uwagę, że zdarzyło się w ostatnim czasie więcej przypadków wyleczenia eboli, być może niebawem znów będziemy mogli zapomnieć o tym afrykańskim paskudztwie. Miejmy tylko nadzieję, że wnioski zostaną wyciągnięte i tym razem nikt nie zbagatelizuje choroby z chwilą, kiedy epidemia wygaśnie, i zostaną podjęte kroki zapobiegające kolejnym jej wybuchom.

Dorzućmy jeszcze do tej puli dobrych wiadomości – bo i czemu nie – nowego potomka, na którego czeka dwór brytyjski. Książę George będzie miał rodzeństwo. Niby nic, ale jakby nie było, to dobra wiadomość, prawda?

Zdecydowanie zbyt rzadko mówi się o dobrych wiadomościach, znacznie częściej słyszymy tylko to, co złe: ofiary eksplozji w kopalni, ofiary wybuchu w kamienicy, wyroki w sprawach o zabójstwo (umyślne bądź nie) – to najczęściej możemy znaleźć wśród najczęściej podawanych informacji. Wszystko to przeplata się kolejnym podsłuchem, kolejną aferą. Nic tak nie ożywia gazety, jak trup na pierwszej stronie – tak mówi jedna z głównych zasad dziennikarstwa. Właśnie dlatego tak dużo w mediach przemocy, złości i śmierci. Choć mogłoby się wydawać, że zewsząd otacza nas zło i pożoga, zapewniam – od stuleci świat się nie zmienia. Trzęsienia ziemi nie zdarzają się częściej, wulkany wybuchają jak dawniej. Proporcjonalnie ginie nas wcale nie więcej, niż 200 lat temu. Po prostu zło opłaca się bardziej, niż dobro – a więc zła dostarcza się więcej.

A szkoda. Żyjemy w społeczeństwie tak zestresowanym, że naprawdę nie ma potrzeby jeszcze nas dobijać. Czy naprawdę za mało mamy własnych trosk, żeby jeszcze tak się faszerować złem płynącym ze świata? Dajmy spokój. Dałabym całkiem duże pieniądze, żeby raz w życiu usłyszeć serwis informacyjny składający się wyłącznie z dobrych wiadomości – bo świat jest pełny takich, ale albo o tym nie pamiętamy, albo nie wiemy, bo nikt nam o tym nie mówi.

Świata nie zmienię, ale mam małą propozycję do rozważenia – spróbujmy ignorować te złe wiadomości, dobrze? Albo przynajmniej miejmy świadomość, że te złe wiadomości to tylko kropla w morzu tego, co w każdej chwili dzieje się na świecie.