Cesarstwo

110

Dziś mocarstwem jest USA, ale dawniej było takim gigantem Cesarstwo Rzymskie.

Dobrze się tam ludziom żyło pod jednym wszak warunkiem – że nie byłeś bracie niewolnikiem. Bo wszystko się kupy trzymało tylko dzięki armii niewolników. To oni „robili” za „silniki” lektyk pomykających na czwartym biegu po ulicach stolicy. To oni usługiwali tak w dni powszednie, jak i w czasie uczt, tak lubianych przez bogatych obywateli Rzymu. A uczty organizowane przez majętnych obywateli były wystawne, pełne uciech kulinarnych i seksualnych, bo obywatel pomimo wielkiej wiary w przeróżnych bogów (wiara, wiarą, a wygodnie żyć wypadało, bo inaczej zastałeś wykluczony z towarzystwa, a to gorsze od śmierci…), tu na Ziemi dogadzali sobie, jak nikt przedtem i chyba nikt potem, chociaż do dziś „elity” pragną dorównać przepychem ucztom starożytnego Rzymu. Tego jednak doświadczały elity, biedny (ale przecież wolny) lud musiał się zadowolić czymś innym. Dla utrzymania państwa w ryzach, by powstrzymywać niezadowolenie niższych warstw społecznych, była potrzebna równowaga pomiędzy pracą a zabawą. Lud domagał się igrzysk i chleba i dopóki dostawał jedno i drugie, nic nie groziło władzy cesarza, choćby nawet zrobił ministrem swojego konia. No… prawie nic nie groziło, bo był przecież jeszcze Senat, który mógł cesarzowi zagrozić realnie i doprowadzić do buntu. Sprytni cesarze i na to znajdywali sposób, sposób stary jak świat. Po prostu przekupywało się senatorów albo dobrami materialnymi, albo wysokimi stanowiskami, których w wielkim Cesarstwie Rzymskim było przecież pod dostatkiem. Od zawsze, wtedy również, najważniejszą rzeczą była pełna kasa, bo to pieniądze są najlepszym gwarantem władzy, i to bez względu na to czyje to pieniądze – pieniądz przecież nie śmierdzi, nieprawdaż?!
Imperium Romanum upadło z różnych przyczyn, ale większość historyków zgadza się, że głównymi przyczynami upadku była degrengolada elit, mnożenie podatków, co prowadziło do spadku produkcji w przemyśle i rolnictwie oraz brak wyszkolenia w armii, która uległa germanizacji poprzez wcielanie do armii obcych wojowników. Hordy Barbarzyńców, którzy nie mogli się nawet równać z poziomem nauki, architektury, medycyny czy sztuki z Rzymianami wpadły i zniszczyły tę potęgę (słowa „wpadły” nie należy traktować dosłownie, ponieważ trwało to kilka wieków) i elity uważające się za pępek świata. Ani kolejni cesarze, ani te elity nie potrafiły przez wieki wprowadzić reform uzdrawiających sytuację w państwie. Ich reformy były na pokaz, bo wciąż chleb i igrzyska były najważniejsze, by ciemny lud mógł „kupić” arogancję, niekompetencję i przejadanie zasobów Rzymu przez tych którzy rządzili (albo tylko im się wydawało) Imperium Rzymskim.
No cóż, zdarzały się w historii mocarstwa, które przetrwały wieki, ale są też byty, którym się wydaje, że są bardzo silne, a nie mogą przetrwać czterech lat. Zawsze jednak upadek powoduje jedno – głupie, nieodpowiedzialne wykorzystywanie powierzonych władzy pieniędzy i arogancja połączona z niebywałą głupotą.