Wpis znanego dziennikarza dotyczył zgłoszenia dokonanego przez jego żonę, która zgłosiła włamanie do mieszkania (niebędącego ich własnością). Stanowski opisał rozmowę z dyżurnym sugerując, że funkcjonariusz miał powiedzieć: „A co, myśli pani, że ktoś tam na panią czeka? Pewnie by pani chciała”.
Stanowski określił sytuację jako „totalną patologię” w komendzie, podkreślając obawę zgłaszającej przed wejściem do mieszkania i pytając o czas przyjazdu patrolu. Wpis zyskał dużą popularność.
W odpowiedzi na stanowisko policji Stanowski zażądał upublicznienia nagrania rozmowy.
Stanowisko policji
Komenda Powiatowa Policji w Piasecznie poinformowała, że zgłoszenie nie było bagatelizowane. Przyjęto je, a policjanci prowadzą czynności procesowe w celu pozyskania materiału dowodowego i ustalenia tożsamości sprawców. Funkcjonariusze zweryfikowali nagranie rozmowy i stwierdzili, że słowa „Pewnie by pani chciała” nie padły, zarzucając Stanowskiemu manipulację.

Przyczyna opóźnienia
Czas dojazdu patrolu wydłużył się z powodu innej interwencji z priorytetem „Pilne”, dotyczącej realnego zagrożenia życia innej osoby. Ta sprawa musiała być obsłużona w pierwszej kolejności, co policja uznała za zrozumiałe. Mimo to, zgłoszenie włamania realizowano w możliwie najkrótszym czasie. Policja podkreśliła, że wszystkie działania były zgodne z procedurami.
























Napisz komentarz
Komentarze