Znowu płoną trawy

8

Nadejście wiosny oznacza co roku ogromny wzrost pożarów traw i zarośli. Giną w nich zwierzęta, strażacy, ludzie tracą całe dobytki. Tylko w ubiegłą niedzielę strażacy ugasili w powiecie 10 pożarów.

Trawy płoną, ponieważ podpala je człowiek. Czasem jest to idiotyczny żart, a czasem przekonanie trwające od pokoleń, że wypalanie traw użyźnia glebę. Mimo że od lat naukowcy, strażacy, policja oraz media tłumaczą, że jest dokładnie na odwrót, statystyki pożarów wciąż szokują.

– W niedzielę 3 marca trawy płonęły 10 razy. Dwa razy w Baniosze, w Buczynowie, Ciszycy, Czaplinie, Gassach, Obrębie, Pęcławiu, Przypkach i Szymanowie – mówi nam kpt. Łukasz Darmofalski, rzecznik prasowy Państwowej Straży Pożarnej w Piasecznie. – W tym roku trawy podpalono już 83 razy, w tym 51 razy w Górze Kalwarii, 19 razy w Konstancinie-Jeziornie, 6 razy w Prażmowie, 4 razy w Tarczynie, 3 razy w Piasecznie. W Lesznowoli nie było żadnego pożaru traw.

Warto zwrócić uwagę, że najwięcej pożarów co roku jest w marcu i kwietniu, a marzec dopiero się zaczął.

Wypalanie traw nie przynosi nic dobrego, za to wyrządza wiele szkód. W 2018 roku w pożarach traw i zarośli zginęło 8 osób. Giną podpalacze, strażacy lub przypadkowe osoby. Masowo giną też zwierzęta. Ludzie tracą dobytek całego życia. Podczas ogromnego pożaru w Łbiskach dwa lata temu, kiedy nieużytki i las gasiły zastępy z powiatów piaseczyńskiego oraz grójeckiego, zagrożone były Domy Dzieci. Tylko dzięki temu, że kierunek wiatru w pewnym momencie się zmienił, zagrożenie minęło.

– Pożary łąk i lasów powodują ogromne straty materialne. Często z dymem idzie dorobek wielu pokoleń. Szacowane straty w wyniku pożarów traw, które powstały w 2018 roku, to 32 956 500 zł. Średni czas trwania akcji gaszenia pożaru trawy wynosi 52 minuty – informuje MSWiA oraz Komenda Główna Państwowej Straży Pożarnej. – W 2018 roku średnio co 10 minut strażacy wyjeżdżali do pożarów traw i nieużytków rolnych.

Na terenie naszego powiatu nieużytki często sąsiadują z lasami, przez co ogień niejednokrotnie się rozprzestrzenia się na drzewa. Bezcenne drzewostany po pożarze odradzają się wiele dziesiątek lat.

– Pożar traw oznacza zniszczenie miejsc lęgowych wielu gatunków gnieżdżących się na ziemi i w krzewach ptaków. Palą się gniazda już zasiedlone, a zatem z jajeczkami lub pisklętami (np. tak lubianych przez wszystkich skowronków). Płomienie niszczą miejsca bytowania zwierzyny łownej, m.in. bażantów, kuropatw, zajęcy, a nawet saren, jeleni czy dzików. W pożarach traw ginie wiele pożytecznych zwierząt kręgowych: płazy (żaby, ropuchy, jaszczurki), ssaki (krety, ryjówki, jeże, zające, lisy, borsuki, kuny, nornice, badylarki, ryjówki i inne drobne gryzonie) – informuje Starostwo Powiatowe w Piasecznie.

Od pożaru traw mogą zająć się torfowiska, których akurat na terenie gminy Góra Kalwaria jest dużo. Pożary torfu są trudne do ugaszenia, mogą trwać nawet kilka miesięcy, a torfowiska na regenerację potrzebują kilkudziesięciu lat.

– Ziemia na wypaleniskach wbrew temu, co sądzą zwolennicy wypalania traw, staje się jałowa. Ogień hamuje asymilację azotu z powietrza oraz proces gnicia pozostałości roślinnych, które tworzą urodzajną warstwę gleby – informuje Starostwo.

Biuro Bezpieczeństwa, Zarządzania Kryzysowego i Spraw Obronnych Powiatu Piaseczyńskiego od 2010 roku prowadzi program edukacyjny. Współpracuje z Komendą Powiatowa Policji, Państwową Strażą Pożarną oraz Nadleśnictwem Chojnów. Faktycznie od 2015 roku ilość pożarów spada, niemniej wciąż jest ogromna, zwłaszcza w Górze Kalwarii.

Wypalanie traw jest zabronione wieloma przepisami, ustawą o ochronie przyrody, artykułami z kodeksu wykroczeń, z których wynika grzywna w wysokości 5000 zł, ale także art. 163 par. 1 kodeksu karnego, który stanowi: „Kto sprowadza zdarzenie, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, mające postać pożaru, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10”.