Zatrzymali Muszyńskiego

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Kandydatura Sergiusza Muszyńskiego (PiS) na członka zarządu powiatu piaseczyńskiego przepadła w głosowaniu radnych. Rykoszetem „oberwał” też starosta Wojciech Ołdakowski.

 

Ostatnie sesje rady powiatu budzą znacznie większe emocje, niż zazwyczaj. Dzieje się tak za sprawą zmian w składzie zarządu powiatu niespełna rok przed zakończeniem kadencji. Zaczęło się od pierwszej, nieudanej, próby odwołania ze stanowiska Katarzyny Paprockiej (do niedawna PiS) w grudniu ubiegłego roku. Wniosek o odwołanie większością głosów został poparty 8 stycznia. Tym samym zwolniło się jedno miejsce w zarządzie powiatu. Zgodnie z przewidywaniami, kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na to stanowisko został Sergiusz Muszyński.

Od początku byli na „nie”

Przewodniczący powiatowych struktur partii w roli członka zarządu powiatu nie budził entuzjazmu koalicjanta, czyli radnych z Platformy Obywatelskiej. Wszystko wskazywało jednak na to, że w imię utrzymania koalicji i kontynuowania rozpoczętych działań przez ostatnie miesiące obecnej kadencji, zgodzą się na tę kandydaturę. Sam Muszyński od czasu przymiarek do odwołania Paprockiej przypominał publicznie PO o koalicyjnych zobowiązaniach. Podczas ostatnich rozmów dawał też podobno do zrozumienia, że nawet jeśli nie poprą jego kandydatury, trafi do powiatu w roli komisarza.

A tymczasem większość zebranych w sali obrad została zaskoczona wynikiem tajnego głosowania. Sergiusz Muszyński otrzymał tylko 7 głosów poparcia przy 15 przeciw. Wszystko wskazuje na to, że w kuluarach doszło do kolejnego zaskakującego porozumienia – między klubami radnych PO i Nasza Gmina Nasz Powiat. O ile na arenie ogólnopolskiej PO i PiS stoją raczej po przeciwnych stronach barykady, tak w naszej lokalnej polityce PO i NGNP to raczej zdecydowani antagoniści, a w obecnej kadencji klub, którego liderem jest były burmistrz Józef Zalewski, był zdecydowanie ugrupowaniem opozycyjnym.

Cały zarząd do wymiany?

Odrzucenie kandydatury Muszyńskiego nie było jednak ostatnią niespodzianką na sesji. Radna Maria Bernacka-Rheims złożyła wniosek w sprawie odwołania ze stanowiska starosty Wojciecha Ołdakowskiego. Pod wnioskiem podpisali się radni klubu NGNP oraz Katarzyna Paprocka.

– Nie jestem bardzo zaskoczony, takie informacje docierały do mnie już od jakiegoś czasu – mówi Wojciech Ołdakowski. – Oczywiście odniosę się do stawianych we wniosku o odwołanie zarzutów w odpowiednim momencie – deklaruje. Nie ukrywa za to pewnego zaskoczenia brakiem poparcia dla kandydatury Muszyńskiego na stanowisko członka zarządu. – Z rozmów z koalicjantem wynikało coś innego, deklaracje obu stron mówiły o woli utrzymania koalicji – zauważa. W poniedziałek (12.02.) stanowisko klubu PiS w sprawie wydarzeń na ostatniej sesji przedstawił Sergiusz Muszyński.

– 29 stycznia 2018 roku przewodniczący klubu radnych Platformy Obywatelskiej pan Arkadiusz Strzyżewski poinformował nas w imieniu koalicjanta o zaakceptowaniu przedłożonej przez nas kandydatury – pisze i nie ukrywa, że wobec tego zaskakujący był wynik głosowania nad jego kandydaturą. – Na skutek nieodpowiedzialnej postawy radnych Platformy Obywatelskiej znaleźliśmy się w sytuacji, w której rada powiatu, nie dokonując wyboru nowego członka zarządu w terminie przewidzianym ustawą, znalazła się w stanie w sposób rażący naruszającym przepisy prawa – wytyka przeciwnikom i zaprzecza, że „straszył” koalicjanta zarządem komisarycznym.

Wniosek o odwołanie starosty będzie procedowany podczas zaplanowanej na 9 marca sesji rady powiatu. Zarzuty dotyczą między innymi zmian kadrowych, w tym przerostu zatrudnienia, niewłaściwy nadzór nad podwładnymi, niewykonywanie wszystkich uchwał rady, w tym takich, które narażają powiat na straty, oraz niesatysfakcjonujący sposób odpowiadania na interpelacje i pytania radnych. W swoim oświadczeniu Muszyński odniósł się również do tej kwestii.

– Prawo i Sprawiedliwość ocenia złożony na sesji w dniu 7 lutego 2018 r. wniosek o odwołanie starosty Wojciecha Ołdakowskiego jako nieuzasadniony i sprzeczny z interesem mieszkańców powiatu piaseczyńskiego. Jesteśmy zdecydowani w sposób stanowczy bronić starosty oraz jego dorobku wspólnie ze wszystkimi radnymi, którym leży na sercu dobro powiatu, bez względu na ich przynależność klubową – deklaruje.

Niezależnie od tego, jak do tych zarzutów ustosunkuje się Wojciech Ołdakowski, decyzja o jego „być lub nie być” zależeć będzie od głosów radnych spoza PiS. Czy i jak się zmieni układ sił do 9 marca, trudno dziś wyrokować. Zwłaszcza, że do jesiennych wyborów zostało niewiele czasu, więc obecne ruchy mogą mieć spore znaczenie dla kandydatów, którzy będą się ponownie ubiegać o miejsca w organach władzy samorządowej.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama