Zakorkowane miasto

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Piaseczno stoi, a każdy remont drogi powoduje, że korkują się nowe miejsca. Mieszkańcy są wściekli, wskazują na brak koordynacji i chaos. Dlaczego tak się dzieje? I czy można tego uniknąć?

 

Trwa przebudowa ul. Okulickiego, drogi z Gołkowa do Jazgarzewa, skrzyżowania ul. Chyliczkowskiej z ul. Armii Krajowej, a na skrzyżowaniu ulic Okulickiego i Wojska Polskiego zablokowano możliwość skrętu w lewo. Zamknięcie ul. Szkolnej przelało czarę goryczy, dodatkowo blokując już stojące miasto.

– Remont Szkolnej to był strzał w dziesiątkę. Dziś korek na Jana Pawła II zaczyna się na wysokości Kościelnej. W stronę mleczarni oczywiście – ironizowała we wtorek rano jedna z naszych Czytelniczek.

Tymczasem na remontowanym odcinku ul. Szkolnej nikogo nie było, choć wykonawca ma określony czas na wykonanie tego remontu.

I etap, czyli odcinek obecnie remontowany, ma być wykonany do 30 czerwca. W wakacje ma się rozpocząć II etap, czyli odcinek od ul. Wojska Polskiego, obok szkoły. Ten etap musi się zakończyć latem, ze względu na rozpoczynający się we wrześniu kolejny rok szkolny.

Urząd mógłby czekać z remontem Szkolnej na zakończenie innych inwestycji, ale wówczas inwestycja mogłaby rozpocząć się dopiero za rok, właśnie ze względu na kalendarz szkolny. Kolejne zaplanowane inwestycje już czekają, mają ruszyć po zakończeniu trwających aktualnie robót.

Jeszcze rok temu na piaseczyńskich drogach dział się istny horror, ze względu na remont linii kolejowej i pozamykane przejazdy. To również nie był odpowiedni czas na zamykanie dróg w centrum miasta.

Czy można więc skoordynować remonty lepiej? Na pewno można usprawnić komunikację i informacje; o remoncie ul. Szkolnej wszyscy się dowiedzieli zaledwie dzień przez zamknięciem. To jednak pomogłoby tylko w uniknięciu chaosu przez pierwsze dwa dni. Ogólnej sytuacji zakorkowanego miasta nie poprawiłoby w żaden sposób.

Przebudowę ul. Okulickiego i drogi w Jazgarzewie prowadzi województwo, za skrzyżowanie na Chyliczkowskiej odpowiada GDDKiA. Czasochłonne inwestycje, jak mająca trwać 2 lata przebudowa ul. Okulickiego, nie mogły czekać. Na drogę w Jazgarzewie z kolei mieszkańcy czekali ok. 10 lat. Trudno było przesuwać taką inwestycję z uwagi na remonty innych dróg. Na szczęście te przebudowy nie przypadły na czas remontu linii kolejowej, za którą odpowiadała spółka PKP PLK. Może więc jakaś koordynacja jednak istnieje?

Dopełnienie wszystkich formalności niezbędnych do rozpoczęcia remontu to dla inwestora żmudny i czasochłonny proces. Dopiero po uzyskaniu zgody od wszelkich instytucji, można rozpisać przetarg. W teorii jest to proste, w praktyce okazuje się, że urzędy przedłużają terminy, a do przetargu nikt się nie zgłasza. Zdarzają się też odwołania, składane przez firmy, które nie wygrały przetargów. Planując remont czy przebudowę, inwestor nie jest więc w stanie zaplanować daty rozpoczęcia inwestycji. Stąd może się zdarzyć, że terminy kilku niecierpiących zwłoki robót nakładają się, utrudniając życie mieszkańcom i potęgując wrażenie, że prowadzone remonty nie mają końca.

Z drugiej strony warto zauważyć, że miasto zostało zabudowane w sposób skandaliczny i jest po prostu przeludnione. Przez lata budowano tu osiedla, nie inwestując jednocześnie w infrastrukturę drogową. Trwające od kilku lat remonty mają naprawić ten stan rzeczy. Można powiedzieć: lepiej późno niż wcale.

Czy istnieje rozwiązanie? Na pewno może tu pomóc usprawnienie komunikacji miejskiej oraz dokończenie kluczowych drogowych inwestycji, jak S7, Puławska i Okulickiego. To jednak wymaga czasu i naszej cierpliwości.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama