Zadeptują łąkę

222

Łące kwietnej wschodzenie utrudnia pogoda… i spacerowicze z psami.

Na przełomie czerwca i lipca gmina poinformowała o zasadzeniu pierwszej miejskiej łąki kwietnej przy ul. Nadarzyńskiej. Pomysł narodził się jeszcze w ubiegłym roku, podczas konsultacji społecznych w sprawie zagospodarowania tego obszaru miasta. Jeden z mieszkańców rzucił wówczas pomysł, by zanim dojdzie do konkretnych działań inwestycyjnych, zrobić coś dla pszczół i stworzyć na części obszaru łąkę kwietną. Gmina postanowiła przeznaczyć na ten cel fragment leżący między przedłużeniem ulicy Czajewicza i utwardzonymi miejscami parkingowymi. Oczywiście mieszkańcy również na tym fragmencie stawiali swoje auta. Aby zabezpieczyć teren, ustawiono wokół pocięte pnie drzew. Zgodnie z zapowiedziami łąka miała zacząć kwitnienie pod koniec lipca. Niestety nadal nie wygląda zbyt imponująco, choć sporo roślin już wzeszło. Głównym powodem ma być susza.

– Podlewamy ten teren, pojawiły się pierwsze kwiaty, ale niestety efekt nie jest taki, jakiego się spodziewaliśmy – przyznaje Monika Szkuta z Wydziału Utrzymania Terenów Publicznych. – Kolejnym problemem są mieszkańcy, którzy przychodzą tu na spacer ze swoimi psami. Rośliny są zadeptywane, a psy często kopią w ziemi, wykopując przy okazji rośliny – wyjaśnia. Warto też pamiętać, że psi mocz czy odchody też nie najlepiej służą wschodzącym roślinom.

– Chcieliśmy odgrodzić teren pod nasadzenia, aby nie rozjeżdżały go samochody, ale nie chcieliśmy stawiać słupków. Położyliśmy więc pnie drzew, które są odzyskane z wycinek – mówił na początku lipca burmistrz Daniel Putkiewicz. – Można na nie wchodzić, siadać, odpocząć – wyjaśniał.

Wygląda jednak na to, że ogrodzenie może być niezbędnym rozwiązaniem przy mentalności niektórych mieszkańców. Albo wszędzie trzeba stawiać słupki z informacją o zakazie wstępu, które ostatecznie wielu nadal będzie ignorować.