Wyspa to nie śmietnik

101

Wyspa Rembezy to przepiękne miejsce, chronione obszarem Natura 2000, oraz miejsce walk z 1944 roku. Ktoś uznał, że to też idealne miejsce, żeby pozbyć się opon czy pralki.

Wyspa Rembezy to wiślana wyspa, położona w okolicach Góry Kalwarii i Czerska. Jest duża, rozciąga się na długości ok. 4,5 kilometra, ma szerokość ok. 1 kilometra.  Tworzy ją starorzecze Wisły, w związku z tym łatwiej się na nią dostać, niż na wyspę na środku rzeki.

Znajduje się ona w Dolinie Środkowej Wisły, objętej programem chronionego obszaru Natura 2000.

Wyspę regularnie eksploruje, fotografuje i opisuje Paweł Książek, założyciel strony Wyspa Rembezy na Facebooku.

31 stycznia Książek udał się na Wyspę, gdzie tym razem znalazł rzeczy, które nigdy nie powinny się tam pojawić.

– Znalazłem śmietnik, na którym można „podziwiać” takie „skarby”, jak wrak pralki, wrak kuchenki, metalowe beczki, opony od ciężarówek itp. Ręce mi opadły, gdy to zobaczyłem; szkoda mi słów i nerwów, aby komentować tak odrażający przypadek czyjegoś chamstwa – napisał na stronie Wyspa Rembezy.

To nie tylko chamstwo, ale również głupota. Poza oczywistymi aspektami estetycznymi, nie wolno też zapominać, że związki z rozkładających się śmieci wnikają w glebę i zanieczyszczają wodę. Toksyczne substancje są wchłaniane przez rośliny, np. grzyby i jagody, które potem zbierają ludzie.

Jest to także wykroczenie, za które grozi grzywna do 5000 zł, a nawet 30 dni pozbawienia wolności.

W śmieciach znalazła się także tablica rejestracyjna, która została przekazana policji.