Wyciąć muzeum?

233

Powstanie Muzeum Wycinanki Polskiej zależy od tego, czy samorząd dołoży pieniądze na tę inwestycję. Rezygnacja oznacza utratę 2,5 mln zł unijnej dotacji i opinii wiarygodnego podmiotu przy kolejnych projektach.

Wszystko zaczęło się od przekazania Konstancińskiemu Domowi Kultury w 2011 roku liczącego ponad 2500 eksponatów zbioru polskich wycinanek. Dar dr. Antoniego Śledziewskiego, filologa, kulturoznawcy i badacza folkloru trafił do Konstancina-Jeziorny, który w trakcie swoich prac etnograficznych natknął się na informacje, z których wynikało, że to właśnie w Jeziornej wycinanka się narodziła. Najprawdopodobniej miało to związek z tutejszą fabryką papieru. Na eksponowanie takiego zbioru KDK niestety nie ma miejsca, a kolekcja powinna być prezentowana publiczności.

Maksymalna dotacja na zabytek

W ten sposób narodził się pomysł utworzenia jedynego w swoim rodzaju Muzeum Wycinanki Polskiej. Dyrektor KDK Edyta Markiewicz-Brzozowska po sukcesie związanym z pozyskaniem środków na rewitalizację Hugonówki, zaczęła szukać środków zewnętrznych na realizację tego pomysłu. Zdobyła ponad 2,5 mln złotych.

– Jedynym sposobem na pozyskanie środków unijnych w tym czasie był program dofinansowania rewitalizacji zabytkowych budynków – wyjaśniła Markiewicz-Brzozowska podczas zorganizowanego w ubiegłym tygodniu posiedzenia połączonych komisji Budżetu, Inwestycji i Spraw Majątkowych oraz Bezpieczeństwa, Kultury i Sportu. – Będący już w nienajlepszym stanie budynek dawnego kina „Mirków” przy ul. Walentynowicz 18 wydawał się doskonale wpisywać w ten projekt – zauważyła. Remont budynku w nieco zapomnianej dzielnicy miasta, związanej z fabryką papieru wydaje się idealną lokalizacją dla muzeum, w którym eksponowane mają być wycinanki.

Inwestycja dla Mirkowa

– Budynek będzie wielofunkcyjny – podkreślała dyrektor KDK. – Nie ukrywajmy, w tygodniu wycieczki będą przyjeżdżać do godziny 15.00. Popołudniami przestrzeń mogłaby być wykorzystywana na różnego rodzaju zajęcia, spotkania i imprezy dla lokalnej społeczności, ale nie tylko. Sale są zaprojektowane w taki sposób, żeby część ekspozycji łatwo można było przesunąć i stworzyć wolną przestrzeń dla innych aktywności – podkreśla. To ważna informacja dla mieszkańców Mirkowa. Część z nich z zaniepokojeniem przyjęła informację, że projekt może nie zostać realizowany. Głos poparcia dla inwestycji złożył w ich imieniu przewodniczący zarządu osiedla Filip Rawski.

Burmistrz liczy każdy grosz

Entuzjastą pomysłu przestał być burmistrz Kazimierz Jańczuk. Ma to związek ze wzrostem kosztów inwestycji. Podczas spotkania przedstawił własne wyliczenia, dodając inne wydatki okołoinwestycyjne, w tym „nieprzewidziane wydatki”, które jego zdaniem mogą się pojawić przy remoncie zabytkowego budynku.

– Reasumując to kwota między 6,5 a 6,7 mln złotych, co oznacza, że gmina musi dołożyć ponad 4 mln zł – mówił Jańczuk. – Wtedy, gdy miało to kosztować gminę milion sto sześć tysięcy złotych (wstępne założenia kosztorysowe – przyp. red.) przy całkowitej wartości projektu 3,6 mln zł, byłem za. Natomiast teraz, gdy gmina ma dołożyć 4 mln zł mam ogromne wątpliwości.

– Koszty wzrosły przede wszystkim dlatego, że podczas ekspertyzy zabytkowego budynku okazało się, że trzeba przeprowadzić poważne prace przy fundamentach – mówił przewodniczący Komisji Budżetu Andrzej Cieślawski. Zwrócił uwagę, że z przetargu wynika, że koszt prac budowlanych to 4,5-5,5 mln zł i taką sumę samorząd musiałby zapłacić niezależnie od tego, co znajdzie się w zabytkowym budynku i czy udałoby się pozyskać dotacje. Najniższa oferta za prace budowlane wynosi ponad 4,6 mln złotych. Do tego dochodzą koszty wyposażenia w kwocie minimum 600 tys. złotych. Cieślawski przypomniał, że na początku roku podjęto decyzję o kontynuacji projektu i gmina miała dołożyć do niego 2,9 mln zł.

Stracą pieniądze, zaufanie i wycinanki

Jeśli projekt upadnie, gmina straci dotację oraz 400 tys. zł, które zostały już zainwestowane w prace projektowe. Skutkiem ubocznym może być również utrata wiarygodności przy składaniu wniosków o kolejne dotacje.

Głos zabrała również przewodnicząca Towarzystwa Miłośników Piękna i Zabytków Konstancina Czesława Gasik. Między innymi przeczytała list doktora Śledziewskiego. Informuje w nim, że chciałby, by były one eksponowane w projektowanym Muzeum Wycinanki, ale prowadzi rozmowy również z kilkoma innymi ośrodkami. Jeśli muzeum nie powstanie, Konstancin-Jeziorna najprawdopodobniej utraci również ten ruchomy zabytek.

– Jeszcze raz proszę w imieniu Towarzystwa, nie straćmy tej okazji. To będzie unikalne miejsce w Europie – podkreśliła Czesława Gasik.

Podczas sesji 28 maja Andrzej Cieślawski zaproponował przyjęcie wniosku, w którym rada zobliguje burmistrza do podjęcia pilnych działań, mających na celu zapewnienie środków niezbędnych do rozstrzygnięcia przetargu na tę inwestycję. Dyskusja była długa i burzliwa, ale ostatecznie wniosek uzyskał poparcie.