Uratowali neon

663

Na wjeździe do Mysiadła, przed stawem, został ustawiony neon, który wita wjeżdżających. To jednak nie jest zwykła instalacja, tylko kultowy neon, o który Marzena Malinowska walczyła 5 lat.

Mysiadło to wieś kolonizatorów z XIX wieku. Zasłynęła jednak produkcją kwiatów i warzyw w szklarniach, które niegdyś rozciągały się wzdłuż obydwu stron ulicy Puławskiej. W PRL był to Kombinat Państwowych Gospodarstw Ogrodniczych (KPGO), a po roku 90. prywatne przedsiębiorstwo Eko-Mysiadło.

Po tej potędze zostało wspomnienie, ruina w postaci starego hotelu robotniczego oraz znajdujący się na nim neon, wcale nie w lepszym stanie niż sam budynek.

Neon jednak pochodzi z czasów najlepszych dla reklam tego typu, kiedy ich wzornictwo zachwycało wszystkich. Stąd panujący od lat trend ratowania starych neonów.

Na pomysł uratowania tego symbolu Mysiadła, odnowienia go i ustawienia na wjeździe do miejscowości, wpadła Marzena Malinowska. Pomysł to jednak był tylko początek.

– Uratowanie neonu i sprawienie, by znów świecił było moją idée fixe. Trwało to 5 lat, zanim udało mi się przekonać ludzi do tego pomysłu. Został w większości sfinansowany ze środków sołeckich i przy wsparciu gminy – mówi nam Marzena Malinowska.

Pomysł wsparła też sołtys Mysiadła i radna Rady Gminy Lesznowoli Bożena Obłucka.

Droga była długa, ale na szczęście się udało. Neon jest w kształcie szklarni, ze świecącym na czerwono podwójnym kółkiem symbolizującym kwiat lub pomidora i zielonym napisem MYSIADŁO wita teraz kierowców podróżujących Puławską.