Trudny temat

850

Kolejne podejście do wprowadzenia opłaty adiacenckiej mimo pozytywnej opinii części radnych zakończyło się jak dotychczas – odrzuceniem projektu.

Temat wprowadzenia swoistego podatku od wzrostu wartości nieruchomości, w związku z pojawieniem się nowej infrastruktury technicznej, wraca każdego roku. Burmistrz, nawet gdyby nie był przekonany do słuszności wprowadzenia na terenie Piaseczna takiej opłaty, przygotowuje uchwałę, by uniknąć ewentualnego zarzutu naruszenia dyscypliny finansów publicznych, czyli niewykorzystania narzędzia, które pozwala pozyskiwać środki na inwestycje w infrastrukturę od osób, które odnoszą z tych inwestycji korzyść. Do tej pory radni odrzucali uchwałę.

W tym roku sytuacja jednak wydaje się nieco bardziej skomplikowana niż dotychczas. Od wakacji mówi się bowiem głośno, że zmiany w prawie podatkowym odbiją się znacząco na samorządowych budżetach, do których wpłynie mniej pieniędzy. Rosną z kolei wydatki na energię czy gospodarkę odpadami oraz koszty pracy. Większość gmin liczy się z tym, że w przyszłym roku i latach następnych zdecydowanie mniej będą mogły wydać na inwestycje. Gminy sięgają więc po różne rozwiązania, które mają wzmocnić samorządowy budżet. Stąd radni mogą być w tym roku bardziej niż dotychczas przychylni pomysłowi wprowadzenia opłaty adiacenckiej.

Ile i za co?

Zaproponowana przez burmistrza uchwała dotyczy wprowadzenia opłaty adiacenckiej od wzrostu wartości nieruchomości w przypadku wykonania przez Gminę infrastruktury technicznej. Mowa tu zasadniczo o budowie dróg, bowiem w zakres ten nie wchodzi budowa wodociągów czy kanalizacji realizowana przez spółkę PWiK.

Jak taka opłata miałaby wyglądać w praktyce? Gmina buduje drogę, w wyniku czego da się udowodnić wzrost wartości sąsiadujących z nią nieruchomości. Przyjmuje się, że zwykle wzrost ten wynosi około 10% w stosunku do wartości przed inwestycją, ale będzie to badane każdorazowo w danym miejscu. Właściciele nieruchomości byliby zobowiązani do zapłacenia 30% z kwoty o jaką wartość danej nieruchomości wzrosła. Dla przykładu: mamy działkę wartą 120 tys. zł. Po wybudowaniu obok drogi jej rynkowa wartość wzrośnie o 10%, czyli 12 tys. zł. I od tej kwoty zapłacimy 30%, czyli opłata adiacencka wyniesie 4 tys. złotych.

Zgodnie z zapisami uchwały burmistrz może wystąpić z wnioskiem do właściciela nieruchomości lub użytkownika wieczystego o wpłatę określonej stawki na rzecz gminy w ciągu 3 lat od zakończenia inwestycji. Oczywiście prawo nie działa wstecz, więc mowa tylko o tych ulicach, które zostaną oddane do użytku po wejściu w życie uchwały.

Radni mają wątpliwości

Opinie radnych są podzielone. Wprawdzie rozumieją budżetowe potrzeby, ale obawiają się poczucia krzywdy wśród tych mieszkańców, którzy do tej pory nie doczekali się inwestycji w swoim sąsiedztwie.

– Na przykład w Zalesiu Dolnym część dróg jest utwardzona, ale część jeszcze nie. I teraz się okaże, że ktoś, kto mieszka na danej ulicy od 60 lat, nie planuje sprzedawać swojego domu i nie miał farta załapać się na inwestycje drogowe w ostatnich latach, będzie musiał zapłacić, bo za rok czy dwa Gmina w końcu wybuduje drogę – tłumaczyła podczas posiedzenia Komisji Finansów i Inwestycji Magdalena Woźniak swój sprzeciw wobec pomysłu wprowadzenia opłaty adiacenckiej.

Część radnych na posiedzeniach komisji problemowych próbowała przekonywać, że nigdy nie będzie dobrego momentu na wprowadzenie tej opłaty i zawsze będzie wrażenie, że rozwiązanie to jest niesprawiedliwe.

– Ja mógłbym teraz mieć żal do państwa, że odchowałem dzieci i nie dostawałem 500+ – powiedziała przewodniczący komisji Artur Maicki. –  Niestety zawsze jest tak, że w którymś momencie nowe prawo zaczyna obowiązywać i zawsze ktoś będzie niezadowolony.

Naczelnik Wydziału Geodezji i Gospodarki Gruntami Iwona Woszczyk podkreślała, że opłata adiacencka nie znajdzie zastosowania przy wszystkich inwestycjach drogowych, bo na przykład w mieście bardzo trudno udowodnić, że wartość nieruchomości wzrosła dzięki budowie drogi.

– To rozwiązanie ma swoje wady i zalety. Oczekiwania społeczne wobec budowy nowej infrastruktury są duże – zauważył wiceburmistrz Robert Widz. – Ta uchwała daje nam narzędzie negocjacyjne w rozmowach z mieszkańcami, którzy chcą budowy dróg. To są olbrzymie koszty, które Gmina ponosi i prosimy mieszkańców, którym dzięki tej inwestycji poprawi się jakość życia i wzrośnie wartość ich nieruchomości, o stosunkowo niewielki współudział finansowy w tym przedsięwzięciu – podkreślił.

Dyskusja na sesji była gorąca, ale mimo, że Komisje Finansów i Prawa zaopiniowały ją pozytywnie niewielką przewagą głosów, ostatecznie wszyscy zagłosowali przeciw. Nie można wykluczyć, że temat został tylko odłożony do przyszłego roku, o co apelowała radna Magdalena Woźniak. Zaproponowała poczekanie z decyzją do czasu, aż będzie wiadomo jak realnie zmienią się wpływy do budżetu z PIT-ów.