Trudne początki

190

Pierwszy dzień komunikacyjnej rewolucji wymagał od kierowców sporo cierpliwości. Wyzwań czekały też na pasażerów komunikacji publicznej.

Opady deszczu i wichura, która trwała od poniedziałkowego popołudnia, uniemożliwiły wykonanie na czas wszystkich oznaczeń poziomych na drogach, na których nastąpiły zmiany w związku z zamknięciem skrzyżowanie ulic Dworcowej i Jana Pawła II. Dopiero we wtorek po południu zmieniano oznakowanie na skrzyżowaniu ulic Nadarzyńskiej i Kościuszki oraz Nadarzyńskiej i Kilińskiego. Wprowadziło to sporo chaosu tuż przed godzinami popołudniowego szczytu.

Rano najgorzej wyglądała sytuacja na ul. Żytniej, która właściwie stała od ul. Nadarzyńskiej aż do ul. Jarząbka. Nadarzyńska korkowała się również w obu kierunkach od ul. Dworcowej. Zakorkowana była też ul. Orężna i oczywiście sama ul. Jarząbka w kierunku ul. Nowej. Jak zwykle samochody stały też na ul. Sienkiewicza i Wojska Polskiego. Ta ostatnia jednak w okolicach godziny 8.00 była mniej niż zwykle zakorkowana na odcinku od ronda Mazowieckiego do ul. Szkolnej. Po południu z kolei w korku stanęło centrum miasta, czyli ulice Puławska i dalej Kościuszki oraz ul. Jana Pawła II w kierunku Wojska Polskiego. Tutaj samochody utknęły jeszcze przed godziną 16.00, kiedy na ulicach pojawiają się pracujący w Piasecznie urzędnicy i korek jest normą. Kierowcy szukają oczywiście wszelkich możliwych objazdów. Nie brakowało też takich, którzy próbowali przejechać zamknięte skrzyżowanie ul. Dworcowej i Jana Pawła II oraz jeździć pod prąd ul. Zgoda, która od 1 października stała się drogą jednokierunkową.

02Rewolucyjne zmiany nastąpiły też w organizacji komunikacji publicznej. Najwięcej emocji od początku budziło skrócenie trasy linii 709, która już nie dociera do dworca PKP. Gmina zaoferowała pasażerom w zamian bezpłatne autobusy linii P1 i P2 oraz zmodyfikowane trasy niektórych linii L. Niestety na przystanku przy dworcu próżno było szukać aktualnego rozkładu linii P1. Za to rozkład linii P2 występuje w dwóch wersjach. Dodatkowo autobus linii P1 raz zatrzymywał się na przystanku obok budynku dworca, a raz po drugiej stronie ulicy. Ponadto linię obsługują autobusy, do których nie wsiądzie osoba mająca problemy z poruszaniem się czy rodzic z dziecięcym wózkiem.

– Tak być nie może, kierowcy mieli zaznaczone, że mają podjeżdżać pod dworzec. Dodatkowo autobusy powinny być niskopodłogowe – mówi wiceburmistrz Robert Widz i zapewnia, że od środy 2 października usługa ma być wykonywana zgodnie z oczekiwaniami. Fakt, że linia P1 jeździ co 20 minut w godzinach szczytu, podczas gdy przegubowe autobusy linii 709 miały kursy maksymalnie co 10 minut, również nie poprawiał humoru pasażerom. Część z nich jednak zdecydowała się na pokonanie pieszo drogi w kierunku centrum miasta czy osiedla Słowicza, zamiast czekać na autobus i stać w nim później w korku.

Jak zawsze początki są trudne. Wszyscy musimy się oswoić z nową organizacją ruchu i komunikacji. Nie mamy wyjścia, bowiem prace przy przebudowie skrzyżowania mają potrwać pół roku. Trzeba po raz kolejny uzbroić się w cierpliwość i liczyć na to, że po remoncie docenimy płynniejszy ruch na jednym z ważniejszych skrzyżowań w mieście.