Szczepionki do wyboru?

0
1505

Szczepionki nie można sobie wybierać – mówi minister Dworczyk. A czy w rzeczywistości da się wybrać, którym preparatem zostaniemy zaszczepieni? I czy warto?

Po aferze z nagłym uruchomieniem rejestracji na szczepienia dla 40 i 50-latków ponownie rozgorzała awantura o to, kto może zostać zaszczepiony jakim preparatem. Niezależnie od kolejnych komunikatów wydawanych przez instytucje zatwierdzające preparaty medyczne, w tym szczepionki przeciw COVID-19, szczepienie preparatem firmy AstraZeneca budzi obawy wielu pacjentów. Lekarze podkreślają, że szczepionka jest bezpieczna i skuteczna, a najważniejsze jest jak najszybsze nabycie odporności. Zalecają skorzystanie ze szczepienia w najbliższym możliwym terminie, niezależnie od tego, którą szczepionkę mielibyśmy przyjąć.

Niezwykle rzadkie powikłanie

W najnowszym komunikacie (ze środy 7 kwietnia) Europejska Agencja Leków (EMA) potwierdziła, że istnieje może istnieć jakiś związek między szczepionką AstraZeneki a zakrzepami krwi. Należy podkreślić, że mowa o wystąpieniu w okresie dwóch tygodni od iniekcji zakrzepów u pacjentów, którzy otrzymali szczepionkę firmy AstraZeneca, przy czym związek przyczynowo-skutkowy wystąpienia tych dwóch zjawisk nie jest na razie jasny. Wiadomo jednak, że takich przypadków było niezmiernie mało. Incydent zakrzepowo-zatorowy wystąpił u 222 osób na 34 mln podanych w Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii dawek. To oznacza, że ten skutek uboczny występuje rzadziej niż u 1 na 100 tys. pacjentów. Jak podkreślają lekarze, znacznie wyższe jest ryzyko wystąpienia zakrzepicy u kobiet przyjmujących pigułki antykoncepcyjne, które są powszechnie stosowane i uznawane za bezpieczne.

Czytaj także: Piaseczno będzie szczepić 24h na dobę

Dlaczego nie ma wyboru?

Sceptycy wskazują jednak również na niższą deklarowaną skuteczność szczepionki AstraZeneca w porównaniu z Pfizerem oraz dłuższy czas oczekiwania na drugą dawkę. Dlatego w momencie, w którym osoby w wieku 65-69 nie miały wyboru i w większości zostały zapisane na szczepienia budzącym kontrowersje preparatem, podczas gdy znacznie młodsi rodacy nie dość, że otrzymywali szybsze terminy, to jeszcze mają być szczepieni Pfizerem, nie zabrakło głosów krytyki. I pytań o to, dlaczego jedni mogą wybrać preparat, a inni nie.

– Nie było i nie będzie możliwości wyboru szczepionki przeciw COVID-19. Mamy już więcej szczepionek Pfizera niż AstryZeneki i w tej chwili nie będzie podziału na grupy wiekowe – mówił podczas konferencji 1 kwietnia szef KPRM Michał Dworczyk. Czy rzeczywiście tak jest? Jeszcze w ubiegłym tygodniu podczas rejestracji internetowej przy wyborze terminu pacjent widział gdzie, kiedy i czym mógłby zostać zaszczepiony. Teoretycznie więc mógłby szukać miejsca i terminu, w którym otrzyma interesujący go preparat. Podczas rejestracji przez infolinię również można dopytać konsultanta przy propozycji danego terminu szczepienia jaki to preparat i przynajmniej w teorii szukać innego terminu z interesującą nas szczepionką.

Czy warto czekać?

Pacjenci w wieku 50+ rozpoczęli w tym tygodniu swoje umówione 1 kwietnia szczepienia. Część z nich ma obawy, czy rzeczywiście będzie na nich czekała w przychodni szczepionka zgodna z informacją z zapisu. Na razie nie pojawiły się jakiekolwiek sygnały, że pacjentom oferowano inne preparaty niż te zgodne z zapisem. Zwłaszcza, że jak podkreślał minister Dworczyk, Polska dysponuje obecnie znacznie większą pulą szczepionek Pfizera niż AstryZeneki.

Czytaj także: 175 ofiar COVID-19 w powiecie

Pacjenci zapisani na szczepienie preparatem AstraZeneka zastanawiają się niekiedy nad zmianą terminu na późniejszy, byleby zaszczepić się innym preparatem. Lekarze, obserwując obecną sytuacje epidemiologiczną w Polsce, zdecydowanie odradzają czekanie.

– Dostępność szczepionek jest na tyle ograniczona, że część osób ma wybór: albo teraz szczepionka nie mRNA (AstraZeneca – dop. red.), albo szczepionka mRNA (Pfizer, Moderna – dop. red.) za miesiąc. Trzeba sobie zdawać sprawę, że ten miesiąc to może być miesiąc, kiedy się zarazimy, bo sytuacja jest dramatyczna – podkreślił w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” prof. Krzysztof Pyrć z UJ, specjalista w zakresie mikrobiologii i wirusologii. -Teraz stoimy przed wyborem: albo się zaszczepię, albo się zakażę. Pacjenci umierają. Należy się szczepić jak najszybciej – podkreśla.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Podaj swoje imię