Śmierdząca sprawa

0
112

Większość osób sądzi, że poruszanie się po chodniku zwiększa bezpieczeństwo pieszego. Zapewne tak jest, jeśli mowa o ryzyku stania się ofiarą wypadku samochodowego. Jeśli zaś chodzi o jakość spaceru oraz jego konsekwencje, sprawa wygląda już gorzej.

Spacerując ulicami południowo-zachodniej części miasta (a prawdopodobnie w innych okolicach sprawa niewiele się różni) można dojść do wniosku, że rodzice powtarzający nam przez całe dzieciństwo mantrę „patrz pod nogi” mieli rację. Wprawdzie raczej chodziło im o to, żeby się nie potykać oraz nie niszczyć kolan i odzieży, ale zachowanie ostrożności pozwala uniknąć też innych przykrych niespodzianek. Czyli po prostu wdepnięcia w psie odchody. Ich liczba jest bowiem zatrważająca. Nie trzeba być „smartfonowym zombie” żeby przegapić taką przykrą niespodziankę na swojej drodze. Wystarczy rozglądać się, podziwiając okolicę lub szukając konkretnego adresu czy oddać się rozmowie z towarzyszem spaceru. I nieszczęście gotowe. Każdy, kto kiedykolwiek wdepnął, zwłaszcza butem z perforowaną podeszwą, rozumie o czym mowa. Co gorsza, czasem o fakcie wdepnięcia w kupę przekonamy się dopiero w domu, kiedy zapach lub ślady nie pozostawią wątpliwości.

Każdy, kto kiedykolwiek wdepnął
w śmierdzącą niespodziankę,
rozumie o czym mowa

Obecność takich przykrych niespodzianek nauczyliśmy się już przewidywać w parkach czy na skwerach, gdzie właściciele wyprowadzają swoje psy. Oczywiście również tu należy sprzątać po swoich pupilach. Na chodniku jednak z założenia czujemy się bezpieczniej. Czy naprawdę wszyscy musimy chodzić ze spuszczonymi głowami, wypatrując potencjalnego zagrożenia dla naszego obuwia i wrażeń estetycznych? A co po zmierzchu? Wszyscy chodzimy z latarką po okolicach słabiej oświetlonych? Bycie właścicielem psa zobowiązuje. Miedzy innymi do sprzątania jego odchodów. Tę kwestię regulują przepisy. Regulamin utrzymania czystości i porządku w gminie Piaseczno dokładnie określa, że właściciele lub opiekunowie zwierząt domowych zobowiązani są do usunięcia zanieczyszczeń spowodowanych przez te zwierzęta na terenie przeznaczonym do użytku publicznego.

– W szczególności utrzymujący i wyprowadzający zwierzęta domowe są zobowiązani do bezzwłocznego usuwania odchodów tych zwierząt poprzez umieszczenie ich w specjalnie oznakowanych pojemnikach lub pojemnikach na odpady zmieszane – czytamy w uchwale.

Za niestosowanie się do tego przepisu grozi mandat karny do 500 zł. I wcale nie musimy zostać przyłapani na gorącym uczynku. Straż miejska przyznaje, że owszem, mandaty za nieprzestrzeganie przepisów w tym zakresie wręczała mieszkańcom. Oprócz przypadków interwencji bezpośrednio po zdarzeniu, bywają też mandaty wystawiane po skargach innych mieszkańców lub administratorów czy zarządców budynków i osiedli. Zdarzają się również przypadki, w których dowodem na łamanie przepisów było nagranie z kamer monitoringu. W takiej sytuacji straż miejska kieruje pismo do właściciela czworonoga.

– Mandaty są uiszczane. Nie przypominam sobie przypadku, w którym ktoś postanowiłby się odwoływać do sądu – informuje komendant SM Mariusz Łodyga.

Pies sam po sobie nie posprząta, więc to opiekun musi na siebie wziąć ten obowiązek. Postarajmy się mu sprostać. Nie tylko ze względu na ryzyko mandatu.