Skarpa niespełnionych oczekiwań

258

Zrewitalizowana skarpa miała być wizytówką miasta i powodem do dumy. Zamiast zdobić, irytuje mieszkańców i jest źródłem zmartwienia dla władz. Na klombach rosną chwasty, a ścieżki zostały uszkodzone w trakcie ulewnych deszczy.

Zdaniem wiceburmistrza Mateusza Baja, nadzorującego dokończenie inwestycji rozpoczętej za poprzednich władz gminy, winę za zły stan zieleni na skarpie ponosi firma, która zrealizowała inwestycję i zgodnie z umową jeszcze przez rok powinna pielęgnować roślinność. Zobowiązała się do utrzymania zieleni w wysokim standardzie, co oznacza usuwanie chwastów oraz wymianę obumarłych i chorych roślin. Gmina po raz ostatni wezwała ją do „natychmiastowej realizacji pielęgnacji gwarancyjnej roślin”.

Według samorządowców prace należało wykonać w nieprzekraczalnym terminie do 27 września tego roku. Ponieważ to nie nastąpiło, pielęgnacja roślinności na skarpie zostanie zlecona innej firmie. Koszty tej usługi zostaną pokryte z kwoty, której Gmina nie wypłaciła wykonawcy. Około 100 tys. zł było zabezpieczeniem należytego wykonania umowy. – Jeżeli taka suma nie wystarczy, będziemy dochodzili należności od wykonawcy na drodze sądowej – zapewnia Mateusz Baj.

Inną kwestią są częściowo zniszczone ścieżki. Uległy uszkodzeniu podczas ulewnych deszczy. Gmina nie potrafi na ten moment jednoznacznie ustalić winnego tej sytuacji. Projekt przebudowy skarpy nie przewidywał systemu odwodnienia. Dodatkowo w trakcie prac okazało się, że budowa geologiczna skarpy jest dużo bardziej skomplikowana, niż się spodziewano. Zaczęły wybijać z niej nieznane wcześniej źródła.

– W pierwszej kolejności spotkamy się z biurem projektowym, aby ustalić, kto ponosi odpowiedzialność za błędy w dokumentacji, kto będzie zobowiązany do przeprowadzenia naprawy i w końcu – kto za to zapłaci. Bo co do tego, że zostały popełnione błędy na etapie przygotowania rewitalizacji skarpy, nikt nie ma wątpliwości – dodaje wiceburmistrz Baj.