Ścieki wpadają do Wisły

310

Z kolektora w Moczydłowie do Wisły płynęły śmierdzące ścieki. Zakład Gospodarki Komunalnej w Górze Kalwarii zapewnia, że oczyszczalnia działa bez zarzutu.

O niepokojącej sytuacji poinformował nas 22 kwietnia wieczorem jeden z czytelników.

– W Moczydłowie do Wisły wpada śmierdzący ściek. Kawałek dalej w wodzie pływają śnięte ryby, a wśród nich 1,5 metrowy sum – napisał Cezary Wolski. – Wędkarze mówią, że to odprowadzenie z oczyszczalni ścieków z Moczydłowa. Taki oto Dzień Ziemi – podsumowuje. Zakład Gospodarki Komunalnej w Górze Kalwarii potwierdza, że wskazany wylot kolektora rzeczywiście odprowadza ścieki z oczyszczalni w Moczydłowie. Podkreśla jednak, że eksploatowana przez ZGK Sp. z o.o. oczyszczalnia ścieków nie uległa awarii i proces oczyszczania odbywa się bez zakłóceń. Informację o zanieczyszczeniu potraktowano jako zgłoszenie i pracownicy ZGK dwukrotnie – tuż po północy oraz 23 kwietnia rano – pobrali próbki wody zarówno przy samej oczyszczalni, jak i u ujścia kolektora do Wisły. Jeszcze tego samego dnia spółka komunalna otrzymała wyniki badań wykonanych przez akredytowane laboratorium.

– Zgodnie z wynikami badań poziom zawiesiny ogólnej pozostaje w normie określonej w Rozporządzeniu Ministra Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej z 12 lipca 2019 r. w sprawie substancji szczególnie szkodliwych dla środowiska wodnego oraz warunków, jakie należy spełnić przy wprowadzaniu do wód lub do ziemi ścieków, a także przy odprowadzaniu wód opadowych lub roztopowych do wód lub do urządzeń wodnych – informuje ZGK na swoim profilu na Facebooku. – Wobec powyższego, nie ma żadnych podstaw do uznania, że osad, który widoczny jest w poście (Cezarego Wolskiego – dop.red.), pochodzi z Oczyszczalni Ścieków w Moczydłowie.

Władze spółki podkreślają też, że przyczyną nie mogła być modernizacja oczyszczalni, bo dopiero trwają procedury przetargowe związane z realizacją unijnego projektu.

W odpowiedzi na pytania, czy o zanieczyszczeniu poinformowane zostały służby zajmujące się ochroną środowiska czy Wody Polskie, ZGK poinformował, że spółka zobowiązana jest do informowania o awarii właściwych służb jedynie w przypadku wystąpienia dysfunkcji układu.

– Wskutek poczynionych ustaleń i wykluczenia nieprawidłowości w działaniu infrastruktury Oczyszczalni Ścieków w Moczydłowie, Spółka nie była do tego ani zobowiązana, ani uprawniona – czytamy w komunikacie.

Skąd więc śmierdząca i brudna woda u wylotu kolektora?

– Kanał ma długość ponad 2 km, biegnie daleko od zabudowań i jest wyposażony w kilkanaście studni rewizyjnych. Uniemożliwia to sprawowanie ciągłego nadzoru i przeciwdziałanie dokonywaniu do niego nielegalnych zrzutów ścieków, np. z beczek asenizacyjnych – wyjaśniły władze spółki.

Na pytanie, czy jakieś działania zmierzające do uniemożliwienia tego procederu lub namierzenia sprawców zostały podjęte, Katarzyna Jeziorek z ZGK w Górze Kalwarii poinformowała nas, że prace w tym zakresie trwają.