Sądowa blokada

59

Jutro powinny się ponownie rozpocząć prace przy Skwerze Kisiela po ponad trzymiesięcznej przerwie, którą zafundował nam sąd i biurokracja.

 

Nie ma szczęścia ta inwestycja od samego początku. Jej realizacja opóźniała się jeszcze na etapie formalnych przygotowań do inwestycji, a potem też było nie lepiej. Najpierw okazało się, że na drodze robotnikom stanęła… stacja transformatorowa, co skutecznie wydłużyło okres prac nad końcowym odcinkiem kanału Perełki, czyli między ul. Sierakowskiego a parkiem. Pierwotny termin zakończenia przebudowy w grudniu ubiegłego roku legł w gruzach i choć patrząc na początku wiosny na ledwie rozkopany skwer, trudno było w to uwierzyć, urzędnicy zapewniali, że do końca maja budowa się skończy. W maju już wiadomo było, że szanse na to są zerowe, ale „najlepsze” dopiero miało nastąpić.

Remont zagraża sądowi
Dyrektor sąsiadującego z budową budynku Sądu Rejonowego 19 maja zgłosił do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Piasecznie wniosek o natychmiastowe wstrzymanie prac. Jako powód podał powstające rzekomo w wyniku robót „liczne spękania i rysy w elementach konstrukcyjnych budynku” i związaną z tym obawę o bezpieczeństwo zarówno samego budynku sądu, jak i przebywających w nim ludzi. Trzy dni później PINB nakazał wstrzymanie prac i tym samym z placu budowy działania przeniosły się na urzędnicze biurka. Machina biurokratyczna ruszyła.
PINB w swej decyzji nakazał gminie jako inwestorowi dostarczenie w ciągu 30 dni ekspertyzy dotyczącej uszkodzeń w budynku sądu, w tym wskazania ich przyczyny. Decyzję PINB gmina w ciągu kolejnych 4 dni zaskarżyła do Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego, przekonując, że uszkodzenia są stare, poważne prace ziemne zostały już zakończone i gmina chętnie wykona ekspertyzę, byleby pozwolić kontynuować rewitalizację Skweru Kisiela.
Choć nie miał takiego obowiązku (o czym za chwilę), Ratusz zlecił wykonanie ekspertyzy sądowego budynku uprawnionym rzeczoznawcom i dostarczył je PINB 22 czerwca. Jej wynik był zdecydowanie korzystny dla inwestora. „Konstrukcja budynku nie została naruszona, a wskazane uszkodzenia nie zagrażają bezpieczeństwu ludzi i mienia w procesie dalszego użytkowania budynku” – czytamy w dokumencie. Rzeczoznawcy nie potwierdzili pojawienia się lub pogłębienia uszkodzeń w związku z pracami prowadzącymi w ramach rewitalizacji Skweru Kisiela oraz Kanału Perełki. Jako przyczynę powstawania uszkodzeń wskazali „niewłaściwe rozwiązania konstrukcyjno-materiałowe oraz technologię robót murowych na etapie budowy obiektu” a także niewłaściwą eksploatację, a mianowicie przeznaczenie pomieszczeń przewidzianych na biura jako archiwa (inne obciążenie stropów).

Porządek w papierach musi być
Myliłby się jednak ktoś, kto by sadził, że to załatwiło sprawę. W tzw. międzyczasie WINB wskazał, że potrzebuje jednego niewielkiego dokumentu (potwierdzenia odbioru postanowienia wydanego przez PINB) i do czasu jego otrzymania wstrzymał się z reakcją na zażalenie gminy. Decyzję swą WINB ogłosił 7 lipca, potwierdzając, że PINB miał prawo wstrzymać prace przy podejrzeniu negatywnego ich wpływu na budynek sądu, ale nie miał prawa zażądać ekspertyzy dotyczącej budynku sądu, a tylko wpływu prowadzonej przez gminę inwestycji na sąsiedni budynek. Decyzje blokującą budowę podtrzymał do czasu „uporządkowania” kwestii formalnych związanych z ekspertyzą.

Decyzji uchylić się nie da
PINB z rozbrajającą szczerością przyznał zaś pod koniec lipca, że mimo wyników ekspertyzy, nie może uchylić swojej decyzji. Taki zabieg byłby niezgodny z literą prawa, która mówi o tym, że ważność decyzji o wstrzymaniu prac budowlanych upływa po dwóch miesiącach. Mocy takiej nie ma też WINB i de facto najszybszą metodą wyjścia z tego impasu stało się odczekanie tych dwóch miesięcy do czasu utraty ważności ostatniego postanowienia blokującego budowę, czyli tego wydanego przez WINB 7 lipca.
Innymi słowy, mimo że jeszcze w czerwcu wiadomo było, że dalsza przebudowa nie stanowi zagrożenia dla budynku sądu przy ul. Kościuszki, całe lato prace na budowie ograniczały się do jej zabezpieczania, a mieszkańcy mieli wyłączoną z ruchu jedną z głównych ulic w mieście, co nie tylko utrudnia komunikację, ale też odbija się niewątpliwie na interesach właścicieli sklepów i punktów usługowych zlokalizowanych w okolicach wyłączonego z ruchu odcinka ul. Kościuszki. Pozostaje mieć nadzieję, że były to już ostatnie niespodzianki i ten plac budowy w centrum miasta wreszcie zniknie. A kto wie, może się okaże, że rewitalizacja Skweru Kisiela zakończy się z zaledwie rocznym opóźnieniem.