Radni mają wizje

0
1400

Wizjonerskie pomysły komunikacyjne zaprezentowali ostatnio radni PiS. Michał Grzesło widziałby w Piasecznie metro, a Renata Mirosław kilkustanowiskową pętlę autobusową przy dworcu.

Pierwszy był radny Michał Grzesło, który chciał się dowiedzieć, czy zarząd powiatu popiera pomysł przedłużenia pierwszej linii metra do Piaseczna. Pomysł nie jest nowy. Pojawia się regularnie co 4 lata w kampaniach wyborczych do samorządu. Teraz jednak niezbyt dotąd aktywny w Radzie Powiatu Grzesło wystąpił z nim po wyborach.

– Uważam, że należy stawiać na projekty ambitne i dalekosiężne, które zapewnią prawdziwą rewolucję w komunikacji ze stolicą – argumentuje.

Kto za to zapłaci?

Informuje, że tematem zainteresował też burmistrza Piaseczna, który przedstawił jednak alternatywne sposoby usprawnienia komunikacji z Warszawą. Dlaczego alternatywne? Choćby z powodu kosztów. Już 10 lat temu, gdy finalizowano budowę I linii metra, koszt budowy jednego kilometra tunelu oceniano na pół miliarda złotych w centrum i ćwierć miliarda na peryferiach. Przy czym u nas „na peryferiach” oznaczałoby podkopanie Lasu Kabackiego. Jak podają eksperci, z różnych względów trzeba by zejść tu na głębokość 80 metrów. Kto miałby za to zapłacić? I jak długo trzeba by czekać na finał tych działań?

Wilanowska w Piasecznie

Radna gminy Piaseczno Renata Mirosław z kolei w lutym zawnioskowała o utworzenie pętli autobusowej przy dworcu PKP w Piasecznie. Oprócz zatrzymujących się tam obecnie autobusów linii 709 oraz L1, w opinii radnej powinny tam kończyć i zaczynać swój bieg linie 710, 724 i 739.

– Techniczna strona tego przedsięwzięcia jest łatwa i prosta w wykonaniu – zapewnia radna. – Wystarczy stworzyć jedną równoległą wyspę wzdłuż obecnego postoju autobusu 709.

Zdaniem radnej takie rozwiązanie bardzo przyspieszyłoby i ułatwiłoby przemieszczanie się pasażerów do stacji PKP, a przy okazji ograniczyło zanieczyszczenia powietrza.

Można odnieść wrażenie, że radna Mirosław nigdy nie trafiła na przystanek przy PKP, a już z pewnością nie wtedy, gdy spotkają się tam dwa lub nawet trzy „przegubowce”. I nie widziała manewru zawracania. Gdzie miałyby zmieścić się tu cztery linie? Nie mówiąc już o korkach, jakie generowałyby w centrum miasta w godzinach szczytu? Do tego dochodzi jeszcze kwestia kosztów wydłużenia linii i ewentualnie niższej częstotliwości kursowania (ze względu na czas potrzebny na pokonanie dłuższej trasy).

– Obszar dostępny przed dworcem PKP nie pozwala na budowanie pętli dla autobusów tak licznych linii – odpowiedział na interpelację wiceburmistrz Robert Widz.

Różnica między radnym a urzędnikiem polega na tym, że ten drugi musi brać pod uwagę realia techniczne i finansowe.