PSZOK? Tak, ale nie u nas

0
514

Po raz kolejny pod naporem protestujących mieszkańców gmina może zmienić plany dotyczące lokalizacji punktu zbiórki odpadów. Czy ostatecznie powstanie na tyłach oczyszczalni ścieków przy ul. Mazurskiej?

Wprawdzie wydawało się, że Ratusz jest zdecydowany co do lokalizacji Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów (PSZOK) w okolicach ulicy Energetycznej w Piasecznie, ale zdecydowany opór mieszkańców Józefosławia i Julianowa odniósł skutek. Burmistrz zaczął szukać innego miejsca.
Wiosną 2013 roku Zdzisław Lis musiał się zmierzyć z protestem mieszkańców Wólki Kozodawskiej i okolic. Nie pomogły próby przekonywania, że PSZOK nie jest tym samym, co sortownia czy wysypisko śmieci. Kwestia realizacji zobowiązania, które nakłada na samorząd nowa ustawa „śmieciowa” została zawieszona na rok, kiedy to pojawiła się informacja, że PSZOK zostanie zbudowany na działce nieopodal ulic Energetycznej i Geodetów. Wprawdzie jest to administracyjnie teren Piaseczna, ale sąsiaduje z Józefosławiem i Julianowem i to mieszkańcy obu wsi sprzeciwiali się temu pomysłowi. W związku ze zbliżającymi się wyborami samorządowymi temat został wyciszony, by pojawić się ponownie w tegoroczne wakacje wraz z informacją o przetargu na projekt PSZOKa przy ul. Energetycznej. Na protesty mieszkańców nie trzeba było długo czekać. Nie przekonują ich wizualizacje przygotowane przez gminę. Obawiają się, że PSZOK oznacza zanieczyszczenie wód gruntowych i powietrza, jeszcze większe problemy z korkami oraz spadek cen nieruchomości ze względu na uciążliwego „sąsiada”.
W odpowiedzi na te obiekcje radni z tego rejonu zorganizowali w Urzędzie Miasta i Gminy spotkanie informacyjne dla mieszkańców dotyczące budowy Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych. Dalekie jednak było ono od intencji i planów organizatorów – radnych z terenu Józefosławia i Julianowa. Zgromadzeni nie byli zainteresowani informacjami na temat budowy, funkcjonowania i bezpieczeństwa takiego punktu. Większość chciała tylko usłyszeć, że PSZOK nie powstanie w sąsiedztwie ich miejscowości.
– Rozumiemy potrzebę budowy PSZOKa i jesteśmy za, mamy tylko istotne wątpliwości dotyczące tej lokalizacji – powtarzali kolejni wypowiadający się mieszkańcy.
– Państwo zgłaszają obawy dotyczące bezpieczeństwa wód gruntowych czy zatrucia powietrza, a jak chce ktoś odpowiedzieć na pytania dotycząc technologicznych zabezpieczeń takiej instalacji, to Państwo nie chcą go wysłuchać – irytował się radny Robert Widz. – Za chwilę na tej sali pojawi się kolejne 300 osób protestujących przeciwko kolejnej lokalizacji, bo nadal nie będzie zrozumienia czym ona jest i jak funkcjonuje – podsumował.

Mimo że już na samym początku spotkania burmistrz Zdzisław Lis przyznał, że podjął rozmowy w sprawie zaproponowanej przez radę sołecką Józefosławia (z byłym starostą Janem Dąbkiem na czele) działki na tyłach oczyszczalni ścieków Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji przy ul. Mazurskiej, mieszkańcy chcieli by jasno zadeklarował, że PSZOK nie powstanie przy ul. Energetycznej. Lis takiej deklaracji złożyć na razie nie mógł. Problem polega bowiem na tym, że działka przy ul. Mazurskiej na której mógłby powstać punkt jest własnością Skarbu Państwa i decyzją starosty została wystawiona na sprzedaż za kwotę miliona złotych.
– Nie kupię za tę kwotę działki kiedy mam perspektywę budowy instalacji na własnej działce, bo to by była niegospodarność – podkreślił burmistrz. Zaproponował jednak staroście 250 tys. złotych, czyli kwotę, którą przy sprzedaży tej nieruchomości zarobiłoby starostwo. – Działkę trzeba by wycofać ze sprzedaży i uzyskać zgodę wojewody na przekazanie jej gminie przez starostwo na cele publiczne – wyjaśnił Lis. – Jeśli to się uda, to będziemy mogli tam zbudować PSZOK.
Zapytaliśmy starostę Wojciecha Ołdakowskiego, co sądzi o propozycji burmistrza Zdzisława Lisa.
– Nie sprzedam tej działki za 250 tysięcy złotych – zaznaczył stanowczo Ołdakowski. – Wysłałem już odpowiedź burmistrzowi. Moja propozycja to 450 tysięcy, czyli mniej więcej połowa wartości działki – wyjaśnił. – Teraz piłeczka jest po stronie burmistrza i rady miejskiej.
Burmistrz nie ukrywa, że kwota ta jest za wysoka.
– Blisko pół miliona to jednak znaczna kwota i wolelibyśmy zrealizować inwestycję na własnej działce – mówi Zdzisław Lis. – Dziękujemy Panu Staroście Ołdakowskiemu za tę propozycję, ale na razie potrzebujemy chwili czasu na przeanalizowanie wszystkich możliwości.
Jedną z rozważanych opcji, jak poinformował nas naczelnik gminnego Biura Promocji i Informacji Łukasz Wyleziński, jest możliwość pozostawienia i zmodernizowania PSZOK w obecnej lokalizacji przy ul. Technicznej.
Gdzie ostatecznie mieszkańcy gminy będą mogli wywieźć zepsute żarówki, opakowania po farbach czy akumulator czas pokaże. Budowa punktu jest przewidziana dopiero na 2017 rok, gmina ma więc jeszcze trochę czasu na ostateczną decyzję.

Joanna Ferlian

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Podaj swoje imię