Psi los tym razem fantastyczny

0
26077

Porzucona w lutym dziesiątka szczeniaków błyskawicznie znalazła nowe domy.  I podbiła serca swoich nowych właścicieli.

Kiedy w czwartek 13 lutego rano straż miejska zabrała z ulicy karton z dziesięcioma szczeniakami, nic nie zapowiadało tak wspaniałego finału. Psiaki ktoś podrzucił obok zamkniętego zakładu weterynaryjnego przy ul. Księcia Janusza I Starego w Piasecznie.

– Bardzo chciałabym żeby wszystkie znalazły domy i nie musiały trafić do schroniska – powiedziała nam w południe 13 lutego wiceburmistrz Hanna Kułakowska-Michalak. Martwiła się wówczas, że maluchy, które zostały powierzone strażnikom miejskim, na weekend będzie musiała chyba sama zabrać do domu. Okazało się, że takiej konieczności nie było, bo jeszcze tego samego dnia, do wieczora, cała dziesiątka, dzięki sile internetu i otwartym sercom, znalazła nowych właścicieli.

W komentarzach pojawiały się wówczas głosy, że gmina chce zaoszczędzić pieniądze na schronisku, które przeprowadziłoby profesjonalną adopcję. Gmina oczywiście podpisała umowy adopcyjne z osobami, które chciały zabrać psiaki. A ostatnio, zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią, wiceburmistrz Hanna Kułakowska-Michalak sprawdziła jak miewa się cała dziesiątka. Osiem suczek i dwa psy zawojowały oczywiście swoich nowych właścicieli. Są otoczone troską i miłością.

Przedstawiamy całą dziesiątkę wraz z informacjami i zdjęciami opublikowanymi przez panią wiceburmistrz.

Sunia Pepa. Mieszka z cudowną rodziną: mamą Anią, tatą Tomaszem, Mateuszem i Kubą w Józefosławiu. Grzeczna, delikatna, ufna, czasem psotnik, żyje z dwoma kotami w zdrowym dystansie.

Sunia Coco – Kulka, przygarnięta przez panią Sarę z rodziną. Podobno łobuziak z niej ale nadrabia urokiem osobistym. Żyje w zgodzie z kotem.

Sunia Fanta. Mieszka w Złotokłosie i usiłuje wychować starsze psy – Furię i Fiolkę.

– Była taka malutka, że myślałam że nie przeżyje – przyznaje wiceburmistrz Kułakowska-Michalak. Trafiła jednak do rodziny pani Magdaleny, pana Jarka i Szymona, która przygarnęła już 4 psy i dzisiaj ma się bardzo dobrze a do początkowego kilograma wagi dorobiła się kolejnych jedenastu. Podobno uwielbia swoją panią i jej buty. Jest odważna, wszędzie wejdzie, wszystko musi poznać.

Sunia Tysia. Adoptowana przez panią Agnieszkę. Jest prawdziwym słodkim urwisem. Mieszka z Jasiem i Zosią. Uwielbia się z nimi ganiać po ogrodzie, obgryzać listwy przypodłogowe i bujać się w hamaku. Jest szybka, bardzo zwinna i ciekawska, czyli pewnie jak dzieci z którymi rośnie.

Sunia Luna. Przygarnięta przez Paulę i jej mamę Ilonę. Paula opowiedziała, że Luna jest bardzo energiczna, biega z prędkością wyścigówki, zjada wszystko, co w jej zasięgu, najchętniej kwiatki z ogródka babci. Siusia ze szczęścia na każdego, kto się do niej odezwie. Jest zakochana w tacie, który udaje, że jest bardzo niezadowolony z jej pobytu w domu, ale wszyscy wiedzą, że również bardzo ją lubi. Jest mądra, mama uczy ją różnych sztuczek i komend.

Sunia Foxi. Mieszka z Wiktorem, Lenką i Wojtusiem oraz ich rodzicami w Gołkowie.
Foxi lubi pozwać do zdjęć. Każdej nocy wybiera sobie łóżko w którym będzie spała, najlepiej na poduszce. Uwielbia zabawę frisbee. Jest bardzo grzeczna, ufna i opiekuńcza. Jedyny zwierzak w domu i jak widać na zdjęciach prawdziwy członek rodziny.

Piesek Bąbel. Dla najmłodszych Bubaj. Jest bardzo żywym i ciekawskim psiakiem, uwielbia podróże, szaleje za patykami, uwielbia się przytulać.

Sunia Fraszka czasem nazywana Trzpiotką. Wszędzie jej pełno – biega, skacze, bawi się i gryzie dosłownie wszystko. Czasami dokucza Dżinkowi, choć ten jest od niej o wiele starszy. Fraszka ma niespożytą energię i duuuży apetyt. Jest bardzo mądra, szybko się uczy i wszystko ją interesuje. Po wieczornym spacerze uwielbia odpoczywać na i wtedy patrzy pani Marzenie głęboko w oczy, wzdycha a potem słodko zasypia. Cała rodzina bardzo ją kocha.

Sunia Tośka. Wyrasta na szalonego psiaka, ale bardzo kochanego. Spać kładzie się zawsze ze swoją rodziną, pakując się do łóżka, ale grzecznie zasypia w nogach. Ma swoją ulubioną zabawkę – króliczka, którego tarmosi z taką radością, że wkrótce nic z niego nie zostanie. Tośka szybko się uczy, pamięta już jak wrócić ze spaceru do domu.
-Para, która przyszła po szczeniaka wzruszyła mnie bardzo. To chłopak namówił Weronikę na zwierzaka – wspomina wiceburmistrz. – Dzisiaj Weronika pisze: dziękuję bo teraz nie wyobrażam sobie życia bez tego psiaka.

Piesek Majlo. Zaraz po adopcji przeszedł długie leczenie, ponieważ był bardzo zarobaczony. Teraz chłopak rośnie jak na drożdżach. Jest bardzo mądry, oddany, wesołek z niego. Uwielbia jeść, brykać na spacerach. Nigdy nie jest sam. Kocha go cała rodzina.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Podaj swoje imię