Przetasowania w PiS

0
297

Honorata Kalicińska zrezygnowała z pełnienia funkcji wiceprzewodniczącej rady powiatu. Opuściła też szeregi Prawa i Sprawiedliwości.

Kilka tygodni temu pojawiła się informacja o rzekomym usunięciu Kalicińskiej z klubu radnych PiS. Sama zainteresowana twierdziła wówczas, że o fakcie tym dowiedziała się dopiero od Przewodniczącego Rady Powiatu. Poprosiła o wyjaśnienia. Pod koniec sierpnia odbyło się spotkanie klubu radnych PiS, jednak o jego przebiegu nie chce rozmawiać ani przewodniczący Sergiusz Muszyński, ani sama Kalicińska.
W ubiegły czwartek na zakończenie sesji rady powiatu Honorata Kalicińska wydała oświadczenie, w którym poinformowała zgromadzonych o rezygnacji z pełnionej funkcji, a także opuszczeniu szeregów Prawa i Sprawiedliwości.
– Jest mi bardzo przykro, że po 12 latach pracy na rzecz naszej lokalnej społeczności stałam się ofiarą politycznych rozgrywek – powiedziała. – Poróżniło nas rozumienie kilku słów, które uważam w życiu za kluczowe: prawo, sprawiedliwość, honor, dobro społeczne, dobre imię, władza, polityka i przyjaźń. Niestety radni mojego klubu wolą słowo partia.
Zaraz po sesji i odczytaniu przez Kalicińską oświadczenia Przewodniczący Klubu Radnych PiS Sergiusz Muszyński odmówił komentarza w tej sprawie, zasłaniając się formułą „to wewnętrzne sprawy partii”. Dwa dni później do mediów trafiło jednak oświadczenie przewodniczącego Klubu Radnych PiS. Przypomina, że decyzje o usunięciu Kalicińskiej z klubu podjęły władze okręgowe partii i zaznacza, że wbrew twierdzeniom zainteresowanej stało się to „w oparciu o obowiązujące wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości regulacje prawne zawarte w Statucie”.
– Jedną z przyczyn decyzji o usunięciu były znaczne, ponad dziesięcioletnie zaległości w opłacaniu składek – pisze Muszyński. Twierdzi też, że radnej przedstawiono możliwość zawarcia porozumienia i przywrócenia w szeregi klubu. Zarzuca Kalicińskiej „niedomówienia i przekłamania” i oczekuje, że zrezygnuje również z mandatu radnej, „który pełni jego zdaniem w imieniu mieszkańców identyfikujących się z ugrupowaniem, z list którego startowała w wyborach”.
Kalicińska nie chce kontynuować tych przepychanek.
– Nie będę tej sytuacji wykorzystywać do walki politycznej. Jest już dobry czas na uspokojenie emocji i powrót do pracy na rzecz mieszkańców, bo do tego zostaliśmy przez nich wybrani – podsumowuje. Z mandatu rezygnować nie planuje. – Startowałam z drugiego miejsca na liście, zdobyłam więcej głosów niż pierwsze, co chyba świadczy o tym, że ludzie głosowali na osobę, która wykazała się pracą na rzecz społeczności lokalnej, a nie ugrupowanie.
Nie ukrywa, że jest to dla niej trudne doświadczenie, bo członkowie klubu to ludzie, których zna i z którymi współpracowała od lat. Z pracy na rzecz mieszkańców jednak rezygnować nie zamierza.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Podaj swoje imię