Przejazd z wieloma niewiadomymi

452

Mieszkańcy nadal narzekają na funkcjonowanie linii lokalnych P, zwłaszcza P1. Powodem są głównie opóźnienia oraz niejasny rozkład jazdy.

Linia P1, kursująca przez miasto od i do dworca PKP, miała stać się główną alternatywą dla pasażerów, którzy dotąd dojeżdżali do stacji autobusem linii 709. Lista skarg od początku funkcjonowania nowej organizacji transportu jest długa. Zdaniem pasażerów autobus jeździ za rzadko i często się spóźnia, zwłaszcza w godzinach szczytu, czyli wtedy, gdy najwięcej osób chciałoby skorzystać z transportu. To ma oczywiście związek z korkami, które tworzą się na trasie autobusu. Jeździ on bowiem, podobnie jak indywidualni kierowcy, objazdem stworzonym w związku z przebudową skrzyżowania ulic Dworcowej i Jana Pawła II.

– Przyglądamy się funkcjonowaniu komunikacji, wprowadzamy zmiany, które mają ją poprawiać – zapewnia wiceburmistrz Robert Widz. – Tak było np. ze zmianą pierwszeństwa na skrzyżowaniu ulic Żytniej i Jarząbka – wyjaśnia. – Sprawdzamy też obłożenie na linii P1 na odcinku od dworca, przez ul. Sienkiewicza i Wojska Polskiego – mówi Widz.

To właśnie na tym odcinku bowiem linia P1 w godzinach porannego szczytu „łapie” opóźnienie, a jednocześnie ulicą Sienkiewicza w kierunku centrum miasta jedzie sporo linii autobusowych. Nie można więc wykluczyć, że gmina zdecyduje się na zmianę przebiegu trasy lokalnego autobusu.

Drugim powodem, dla którego należałoby, zdaniem przynajmniej części pasażerów, skorygować rozkład jazdy, jest jego… nieczytelność.

– Przychodzę na przystanek na dworcu, wsiadam w P1 i właściwie nigdy nie wiem gdzie pojadę – mówi pani Patrycja. – Ostatnio starsza kobieta usiłowała tę zagadkę rozwikłać, czytając rozkład jazdy, ale też nie bardzo się udało, bo niby godziny odjazdu są różne, ale jak autobus stoi na przystanku albo przyjeżdża spóźniony, to trudno rozszyfrować, gdzie pojedzie.

W czym problem? Autobus robi bowiem pętlę przez miasto, ale z przystanku przy dworcu PKP rusza właściwie w dwóch kierunkach – albo do ul. Sienkiewicza, albo do ul. Nadarzyńskiej.

– Oczywiście można uznać, że gdzieś w okolice domu w którymś momencie dojadę, ale niekoniecznie chciałabym jechać 40 minut od dworca do ul. Fabrycznej – mówi nasza czytelniczka. – Moim zdaniem lepiej było zrobić z tego dwie linie o różnych trasach, bo tak jest chaos. Niby jedna linia, a jedzie w dwóch różnych kierunkach – zauważa.

Wiceburmistrz Robert Widz przyznaje, że jest to rzeczywiście pewne utrudnienie.

– Wprawdzie prosiliśmy o wyświetlanie informacji, w którym kierunku autobus jedzie, ale to może być niewystarczające. Analizujemy tę sytuację i wprowadzimy jakieś korekty – zapowiada.