Problemy będą na pewno

0
428

Rozpoczynająca się budowa trasy S7 budzi niepokój wśród mieszkańców. Inwestor i wykonawcy odpowiadali na pytania radnych.

Pod koniec ubiegłego roku rozpoczęły się prace przy budowie odcinka C – od obwodnicy Grójca do węzła Tarczyn Południe. Pozostałe dwa czekają na ZRID, który opóźnia ponowna ocena oddziaływania na środowisko. Jak zapewniali przedstawiciele GDDKiA podczas spotkania z radnymi powiatu, decyzja RDOŚ powinna zapaść na przełomie marca i kwietnia. Wówczas wojewoda wyda ZRID, rozpoczną się prace budowlane oraz działania związane z wyceną nieruchomości, które zostaną przejęte pod budowę. To może być obszar, na którym narodzą się pewne konflikty interesów.

Zaskarżenia mogą blokować prace

– Mamy sygnały, które sugerują, że mogą być zaskarżone decyzje ZRID – przyznaje Artur Mrugasiewicz z GDDKiA. Jest jednak optymistą i wierzy w zakończenie inwestycji zgodnie z planem w marcu 2021 roku. – Oczywiście budowa to żywy organizm i różne rzeczy mogą się zdarzyć, ale na razie nie widzimy zagrożeń dla tego terminu – mówi.

Radni powiatu pytali inwestora i wykonawców o szczegóły dotyczące lokalizacji zjazdów i połączenia ich z ruchem lokalnym. Przedstawiciele GDDKiA przypomnieli, że inwestycja ma własną stronę internetową (http://www.s7warszawa-grojec.pl), na której można znaleźć wszystkie szczegóły dotyczące projektu oraz postępów budowy. Poinformowali również, że wzdłuż całej trasy szybkiego ruchu powstaną drogi serwisowe dla potrzeb ruchu lokalnego.

Samorządy konsultują i budują

Skomunikowanie węzłów z dalszą siecią dróg to zadanie samorządów. W niektórych miejscach trwają już prace budowlane dla nowych połączeń komunikacyjnych.

– A jak wygląda kwestia remontowania dróg lokalnych, którymi będą państwo dojeżdżać do terenu budowy ciężkim sprzętem i transportować materiały? – chciał wiedzieć przewodniczący Komisji Budżetu i Finansów Antoni Rosłon.

– Transport kruszyw na budowę będzie się odbywał drogą kolejową, pozostanie tylko kwestia dowozu na krótkim odcinku – zaznacza Mrugasiewicz. – Wybór dróg, podobnie jak organizację ruchu, będziemy konsultować z samorządami, ponieważ to one wiedzą najlepiej, jaką nośność mają drogi i w jakim są stanie. Oczywiście wszystko zostanie zinwentaryzowane i przywrócone do stanu pierwotnego – zapewnia.

Budowa blisko 30 km drogi będzie kosztowała GDDKiA, wraz z wykupem gruntów, blisko 1,5 mld złotych. Koszty budowy w 75%  zostaną sfinansowane ze środków unijnych.