Pomóżmy Marlenie

Jedyną szansą, żeby Marlena wyzdrowiała, jest kosztowna terapia w Niemczech. To także jedyna szansa na życie z mamą dla jej szesnastoletniego syna, którego wychowuje w pojedynkę.

– Mój syn ma 16 lat i jest dla mnie wszystkim. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, że moje dziecko zostanie samo. Teraz ma tylko mnie – mówi Marlena Kamińska, u której wykryto glejaka wielopostaciowego IV stopnia, czyli złośliwą odmianę guza mózgu.

Glejaka zdiagnozowano u Marleny pół roku temu.

– Nowotwór pierwszy raz zaatakował mój mózg w 2010 roku, wtedy jednak miał dużo łagodniejszą postać i udało mi się go pokonać. Przez te wszystkie lata regularnie robiłam badania i do tej pory wszystko było ok. Aż do sierpnia 2018 roku, kiedy zaczęłam odczuwać silne bóle głowy i tracić czucie w lewej ręce ponownie trafiłam do szpitala – mówi Marlena.

W listopadzie Marlena zakończyła radioterapię, pod koniec stycznia chemioterapię w Centrum Onkologii w Warszawie. Niestety to koniec oferty dla niej w Polsce. Lekarze dają jej kilka miesięcy życia.

Jednak Marlena się nie poddała. Zakwalifikowała się na immunoterapię w specjalistycznej klinice w Kolonii – Immunokologisches Zentrum Köln. Jak sama informuje, to nowa metoda leczenia, która wykorzystuje specjalnie zmutowane komórki pacjenta, by walczyć z nowotworem. W przybliżeniu polega na „pobudzaniu” układu odpornościowego do walki z chorobą. Jest to jedyne dostępne leczenie, które można tak precyzyjnie wycelować, bez niszczenia całego organizmu. W 2018 roku Nagroda Nobla z obszaru medycyny i fizjologii została przyznana właśnie za wkład w rozwój w immunoterapii nowotworów. Otrzymali ją prof. James P. Allison z USA oraz prof. Tasuku Honjo z Japonii.

Terapia składa się z kilku etapów i jest kosztowna. 21 stycznia na stronie Fundacji Siepomaga rozpoczęła się zbiórka, aby Marlena mogła wyjechać do Kolonii. Dzięki wpłatom darczyńców, Marlena pojawiła się w Kolonii 31 stycznia.

– Po dzisiejszych badaniach i pobraniu krwi wiemy jedno: żeby ukończyć terapię, Marlena będzie musiała pojawić się w tych drzwiach jeszcze 5 razy – łącznie aż na 27 dni – mówi Jacek, przyjaciel Marleny. – Dzięki ogromnemu wsparciu wielu cudownych ludzi mamy uzbierane 100 tys. zł. Po opłaceniu dzisiejszych badań kwota ta wystarczy jeszcze na jedną, 5-dniową wizytę, z małym kawałkiem. Cały czas potrzebujemy uzbierać ok. 200 tys.

Marlena z synem przyjechała z Nowego Sącza do Piaseczna kilkanaście lat temu. Znalazła pracę jako księgowa.

– Myślałam, że życie moje i mojego syna jakoś się ułożą na nowo. W końcu mamy tylko siebie – mówi Marlena. – Moje życie zależy od każdej złotówki, którą możesz ofiarować na leczenie. Proszę, nie pozwól, by mój syn został na świecie sam. Daj mu szansę, by dalej miał matkę. To moja ostatnia szansa.

Wpłacać można poprzez stronę https://www.siepomaga.pl/marlena. Wystarczy kliknąć „wpłać” i podać sumę.