Policja na cenzurowanym

0
1141

Nie milkną echa manifestacji na Skwerze Kisiela. Głos w sprawie zabrał burmistrz, wiceprzewodniczący Rady Miasta a nawet Rzecznik Praw Obywatelskich.

Wprawdzie manifestacja na Skwerze Kisiela przebiegła stosunkowo spokojnie i przy niezbyt licznym udziale manifestujących, ale odbiła się szerokim echem w mediach: lokalnych, ogólnopolskich i społecznościowych. Powodem wcale nie był cel, który w założeniu miał przyświecać uczestnikom – protest przeciwko przemocy. Uwaga skupiła się głównie na interwencji policji. Często wiążąc tę konkretną sytuację z innymi, mającymi zdecydowanie polityczny charakter manifestacjami.

Media obiegły obrazy garstki młodzieży, która przyszła złożyć kwiaty i znicze na fontannie oraz kilkunastu policjantów na skwerze i kilkudziesięciu w pogotowiu.

– Ilość sił policyjnych wynikała z analizy ewentualnych zagrożeń – mówi nadkom. Jarosław Sawicki, rzecznik piaseczyńskiej komendy. – Miały na nią wpływ m.in. informacje, które zamieszczane były w sieci – dodaje. Mowa nie tylko o zapowiedzi manifestacji, ale również o tym, co dzieje się w mediach społecznościowych po odkryciu ciała Kornelii i aresztowaniu osób oskarżonych o jej zamordowanie. A liczba i treść komentarzy dotyczących zabójstwa, ale również działań policji związanych z wcześniejszymi poszukiwaniami zaginionej nastolatki, jest porażająca. Dotyczą one nie tylko tego, czego komentujący życzą, do czego namawiają współosadzonych lub co ewentualnie chętnie sami zrobiliby zabójcom. Agresja jest skierowana również wobec rodziców i bliskich oskarżonych o zamordowanie nastolatki Piotra B. oraz Martyny S. Dodatkowo od momentu odnalezienia ciała Kornelii w mediach zrobiło się głośno o zastrzeżeniach rodziców do prowadzenia postępowania poszukiwawczego zamordowanej nastolatki. Jak dowiedzieliśmy się od nadkom. Jarosława Sawickiego, postępowanie to było przedmiotem kontroli wewnętrznej i nie dopatrzono się uchybień. Co więcej, podczas prowadzenia postępowania poszukiwawczego żadna oficjalna skarga na działania policji do komendy nie wpłynęła. O zastrzeżeniach rodziców do działań policji nie było słychać też w mediach, również społecznościowych, aż do momentu potwierdzenia, że została zamordowana przez przyjaciółkę i jej chłopaka.

W oparciu o te informacje policja przygotowała się na ewentualność pojawienia się licznej i niekoniecznie przyjaźnie nastawionej grupy manifestantów.

– Działania policji były bardzo zdecydowane, sytuacja wyglądała na bardzo represyjną. Nikt nie chciałby oglądać takich obrazków w swoim mieście – skomentował wydarzenia na Skwerze Kisiela podczas sesji Rady Gminy burmistrz Daniel Putkiewicz. Warto zauważyć, że to burmistrz wydaje zgodę na zgromadzenia publiczne. Czy wiedział o planowanym zgromadzeniu? Czy podjął jakieś działania z nim związane? Na te pytania nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Podobnie jak na pytanie, czy w związku z obowiązującym obecnie zakazem zgromadzeń, gdyby nie interweniowała policja, musiałby podjąć jakieś kroki formalne wiedząc, że takie zgromadzenie ma miejsce.

Policja interweniowała po złożeniu przez młodzież kwiatów i zniczy na fontannie. Nałożone kary dotyczyły nieprzestrzegania przepisów ustawy antycovidowej

Jak zapewnia rzecznik piaseczyńskiej komendy, interwencja związana była z obecnie obowiązującymi przepisami. W związku z brakiem reakcji na nadawane przez policję komunikaty z prośbą o rozejście się, kilka osób zostało wylegitymowanych, ukarano siedem.

– Naszym zadaniem jest i zawsze pozostanie służenie społeczeństwu i jego ochrona. Sankcje prawne, jakie zastosowano wobec siedmiu osób, dotyczyły nieprzestrzegania wprowadzonego rozporządzenia epidemicznego – podkreśla Sawicki.

Rzecznik Praw Obywatelskich w otwartym liście skierowanym do komendanta policji w Piasecznie napisał, że działania podjęte przez policję „należy uznać za nieproporcjonalne w świetle nietypowych okoliczności sprawy”. Okoliczności te znał z doniesień medialnych.

Oceniając wydarzenia na Skwerze Kisiela, warto ostudzić emocje, przyjrzeć się faktom związanym z tym konkretnym wydarzeniem i zastanowić nad motywacjami osób, które zabierają w tej sprawie głos. Można bowiem odnieść wrażenie, że w tym wszystkim zniknęła ofiara brutalnego mordu. I ta grupka młodych ludzi, którzy chcieli zaprotestować przeciwko przemocy. W wielu przypadkach mierzą się bowiem z niezwykle trudnymi emocjami. Znali bowiem zarówno ofiarę, jak i mordercę.

AKTUALIZACJA

Już po zamknięciu numeru otrzymaliśmy odpowiedź od burmistrza Daniela Putkiewicza. Zamieszczamy ją w całości poniżej.

„O inicjatywie młodzieży dowiedziałem się z mediów społecznościowych. W normalnej sytuacji spodziewając się takiego zgromadzenia młodzieży, wyszedłbym do nich, zadeklarował działania na rzecz walki z przemocą… W razie potrzeby poprosił o zejście z fontanny i ustawienie zniczy w uzgodnionym miejscu. Przestrzeń publiczna jest wspólna. Służy mieszkańcom np. do rekreacji, ale jest także przestrzenią, w której wspólnota czy jej część może pokazywać swoje emocje. To dowód, że miasto żyje, że przestrzeń publiczna, w tym wypadku skwer Kisiela, jest dla mieszkańców ważny. Tylko w skrajnej sytuacji o pomoc prosiłbym Policję. Tu mieliśmy sytuację specjalną, gdyż obowiązuje stan epidemii. Plac opanowała Policja, która w tym momencie koordynowała wszystkie działania.

Mamy stan epidemii, szybko zmieniające się przepisy za którymi trudno nadążyć i mam wrażenie, że sami ich twórcy mają problem z dostosowaniem się do zasad i rozróżnieniem co jest „zaleceniem” a co „zakazem”.  W tej sytuacji: z jednej strony dużych emocji i potrzeby ich zamanifestowania, z drugiej przepisów, które zmieniają się z dnia na dzień w imię odmrażania życia społecznego i gospodarczego, interwencja służb porządkowych powinna być adekwatna do skali zagrożenia. I tu pojawiły się wątpliwości, które moim i części radnych zdaniem powinny być wyjaśnione.”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Podaj swoje imię