Połączenia do korekty

0
385

Pierwsza zmiana rozkładu jazdy w konstancińskiej komunikacji publicznej już zaszła. Mieszkańcy czekają na kolejne. I mają swoje pomysły.

Komunikacyjna rewolucja, która nastąpiła przed miesiącem, nieustannie budzi sporo emocji. Mieszkańcy narzekają na przepełnione i spóźniające się autobusy na wszystkich trasach oraz zbyt małą liczbę połączeń do Wilanowa. Osoby mieszkające poza ścisłym centrum, gdzie zatrzymują się wszystkie autobusy, zwracają też uwagę, że z innych części miasta, nie mówiąc o gminie, trudno uzyskać rozsądne połączenie do Warszawy, nawet z przesiadką. Rozsądne, czyli niewymagające stania na przystanku przesiadkowym około 20 minut, niezależnie od pogody. Informacja o tym, że mieszkańcy mogą zgłaszać swoje uwagi mailowo do urzędu lub ZTM, pojawiła się też w końcu na stronie internetowej UG. Mają na to czas jeszcze przez tydzień, do końca października.

– Uwagi zostaną potem pogrupowane tematycznie i przeanalizowane – mówi burmistrz Kazimierz Jańczuk. – Następnie zastanowimy się nad możliwymi rozwiązaniami – zapewnia.

Do szkoły na czas

Do pierwszego spotkania przedstawicieli samorządu i ZTM doszło przed tygodniem. Pierwsza zmiana została wprowadzona od razu w związku z istotnym problemem na trasie autobusu łączącego Konstancin-Jeziornę z Górą Kalwarią. Poranny kurs autobusu 742 ruszał z Kabat o godzinie 7.20 i zgodnie z rozkładem jazdy docierał do centrum Góry Kalwarii już po 8.00. Z linii tej zaś korzystają uczniowie kalwaryjskich szkół średnich, którzy notorycznie spóźniali się na zajęcia, bowiem autobus kursuje raz na godzinę i aby być na czas, musieliby dojeżdżać do szkoły blisko godzinę przed zajęciami. W związku z tym ustalono zmianę rozkładu jazdy i już od poniedziałku 22 października autobusy linii 742 miały ruszać z Kabat o godzinie 7.00, ale w związku z problemami technicznymi zmiany zostaną wprowadzone dopiero 30 października.

Konsultacje trójstronne

Temat problemów komunikacyjnych na ostatniej sesji Rady Gminy poruszył też jeden z mieszkańców, Michał Wiśniewski. Zwrócił uwagę, że optymalnym rozwiązaniem byłoby zorganizowanie konsultacji z mieszkańcami przy udziale ZTM, jak to jest praktykowane w wielu miejscach w Warszawie i sąsiednich gminach.

– Dzięki temu znacząco rośnie prawdopodobieństwo wprowadzenia zmian, które zostaną pozytywnie odebrane przez lokalną społeczność, ponieważ będzie okazja do dialogu i zidentyfikowania potencjalnych problemów czy złych rozwiązań – przekonuje Wiśniewski. Czy do takich konsultacji burmistrz Jańczuk da się przekonać, nie wiadomo. Gotowość natomiast wyraża ZTM, który podkreśla, że zmiany w komunikacji są uzależnione przede wszystkim od decyzji samorządu. To gmina ma obowiązek zorganizować transport lokalny, a co za tym idzie, ona go finansuje i oferta realizowana przez ZTM jest pochodną ustaleń z samorządem.

– Głęboko wierzę w mądrą i zarazem odważną decyzję władz Konstancina-Jeziorny o rozwoju komunikacji zbiorowej dopasowanej do potrzeb mieszkańców gminy. Jestem pewien, że wypracowanie rozwiązań wspólnie z ZTM i ich skonsultowanie z mieszkańcami przed wprowadzeniem sprawi, że wszystkie stron będę bardziej zadowolone z nowych rozwiązań – unikniemy zaniechań z wiosny – odpisał Michałowi Wiśniewskiemu Bartosz Szczęsny z Działu Kontaktu z Pasażerem ZTM.

– Jeśli chodzi o dojazd do Kabat, to większość pasażerów jest zadowolona. Problematyczny jest dojazd do Wilanowa i będziemy próbowali ten problem rozwiązać – przyznaje w rozmowie burmistrz Jańczuk. – Pamiętać też jednak należy, że nie można traktować autobusu jak taksówki – dodaje. Planowane w niedalekiej przyszłości uruchomienie nowej linii elektrycznej miałoby łączyć Konstancin-Jeziornę z Wilanowem. Czy to będzie jedyne rozwiązanie zaproponowane przez gminę? Przekonamy się prawdopodobnie najwcześniej w  listopadzie.

A samochodem wspólnie

Tymczasem na konstancińskim forum mieszkańcy postanowili sami zadbać o poprawę transportu. Jedna z użytkowniczek zaproponowała wspólne dojazdy samochodem na trasie do Kabat. Pomysł podchwycili inni mieszkańcy, oferując wspólne przejazdy na różnych trasach. „Współdzielony transport” to jedna z najlepszych idei, które służą tak naprawdę wszystkim mieszkańcom. Mniej samochodów na drogach to mniejsze korki, mniej spalin, niższe koszty eksploatacyjne samochodu, a przy okazji szansa na poznanie nowych, ciekawych osób. Doskonale wiadomo bowiem, że większość samochodów na naszych ulicach wiezie tylko kierowcę. Szkoda, że dyskusja o wspólnych dojazdach utonęła w powodzi kampanii wyborczej.