Parkujesz – ryzykujesz

617

Połamane wycieraczki, urwane lusterka, porysowane karoserie – takie niespodzianki często czekają na kierowców parkujących przy dworcu PKP w Piasecznie.

O połamanych wycieraczkach w samochodzie zaparkowanym prawidłowo nieopodal dworca PKP po stronie Zalesia Dolnego jeden z czytelników informował nas kilka tygodni temu. Po opublikowaniu na portalu społecznościowym przez inną poszkodowaną apelu o zgłaszanie się ofiar wandalizmu, okazało się, że skala zjawiska jest znaczna.

– To nie są przypadkowe działania – zapewnia pan Bartłomiej z Zalesia Dolnego. – Na samochodzie mojej żony pojawiły się na przykład psie odchody. Ktoś włożył wysiłek w to, by je zebrać, a następnie zanieczyścić nimi maskę naszego auta.

– Gdyby mój samochód miał tylko uszkodzone lusterko, pomyślałabym: trudno, prawdopodobnie jakiś duży pojazd jadący do pobliskiego zakładu zahaczył. Ale skoro oprócz lusterka zniszczone były również wycieraczki, wygląda mi to na celowe niszczenie mienia – mówi Olga Śmietanowska. I podkreśla, że stała na poboczu ulicy Kasprowicza. – Nie tarasowałam chodnika ani drogi, staram się bowiem nigdy tego nie robić. Parkowałam na gminnej drodze – zapewnia.

Mieszkańcy się skarżą

Zapytaliśmy straż miejską, czy często interweniują w okolicach dworca PKP po zachodniej stronie torów.

– Czasem jest to jedno-dwa zgłoszenia dziennie, czasem więcej – mówi komendant Mariusz Łodyga. Przyznaje, że zgłoszenia wpływają zwykle od okolicznych mieszkańców. Jeśli samochody są nieprawidłowo zaparkowane, kierowcy otrzymują pouczenie lub mandat.

– Większość stara się parkować tak, by nie utrudniać innym ruchu i nie łamać przepisów – mówi Łodyga. – Sytuacja z brakiem miejsc parkingowych nie jest łatwa – przyznaje. O przypadkach niszczenia samochodów nie słyszał. To raczej zadanie policji. Nie wszyscy poszkodowani takie szkody jednak zgłaszają.

– Nawet o tym nie pomyślałam – przyznaje pani Małgorzata. – Jakiś czas temu zastałam zniszczone nowe wycieraczki. Szkoda nie na tyle duża, by ją naprawiać z ubezpieczenia, a wiadomo, że policja i tak nie wykryje sprawcy – dodaje. Minus jest taki, że przy braku zgłoszeń policja nie zna skali tego zjawiska.

– W okresie od 2015 roku do dzisiaj prowadzona była tylko jedna sprawa dotycząca wykroczenia, z tego roku – informuje rzecznik piaseczyńskiej policji nadkom. Jarosław Sawicki. – Dotyczyła ona zniszczenia wycieraczki przedniej szyby. – Temat jest znany z kolei dzielnicowemu, który takich zgłoszeń miał co najmniej kilka – dodaje.

Poszkodowani w roli sprawców upatrują okolicznych mieszkańców.

– Kiedyś usłyszałem od jednego z nich, że nie po to kupił sobie dom w Zalesiu Dolnym, żeby mieć pod oknami parking – wspomina Pan Bartłomiej. – I żebyśmy sobie parkowali pod własnymi domami.

Na parking trzeba poczekać

Miejsc parkingowych brakuje. Po tej stronie dworca nie ma ich wcale, choć teren przy samych torach miał być utwardzony już pod koniec ubiegłego roku.

– Niestety jesteśmy zakładnikami sporu, który toczy się między PKP PLK, PKP Nieruchomości a wykonawcą remontu – informuje wiceburmistrz Piaseczna Robert Widz. – Mamy podpisaną umowę dzierżawy tego terenu, ale nie możemy jej na razie wykorzystać – zaznacza. Poinformował nas również, że gmina planuje stworzyć miejsca parkingowe na terenie należącym do PKP wzdłuż torów aż do ulicy Orężnej.

– Oczywiście tam, gdzie to będzie możliwe, ze względu na istniejący nasyp i zabudowania – podkreśla. – W ten sposób zapewnimy kilkadziesiąt nowych miejsc parkingowych.

Ta inwestycja również musi poczekać na uporządkowanie spraw z PKP. Kierowcy muszą się więc uzbroić w cierpliwość. Jak dowiedzieliśmy się w straży miejskiej, nie bardzo można liczyć na monitoring, który miałby przestraszyć złodziei rowerów i wandali oraz ułatwić wykrycie sprawców.

– W trakcie przebudowy PKP nie zgodziło się na położenie naszych kabli pod torami – informuje Łodyga. – Nie ma też zgody na przeciągnięcie ich pod wiaduktem – dodaje.