Niebagatelne kary

0
1683

Za kolejnymi rządowymi obostrzeniami w związku z epidemią poszła kontrola przestrzegania przepisów. Wspierana przez wojsko i straż miejską policja karze osoby łamiące zakazy.

Przed tygodniem rząd literalnie wymienił miejsca, w których nie wolno przebywać. Na liście znalazły się parki, zieleńce, bulwary, ogrody botaniczne i zoologiczne czy plaże. Stało się tak nie bez powodu. W związku z ciepłą i pogodną wiosną wiele osób ignorowało wcześniejsze regulacje mówiące o zakazie spotykania się w większych niż dwuosobowe grupach (z wyjątkiem rodzin) oraz nakazie zachowania bezpiecznej odległości. W popularnych miejscach rekreacji na świeżym powietrzu, zwłaszcza w weekendy, pojawiły się tłumy osób. Dotyczyło to również młodzieży, stąd kolejny nowy zakaz dotyczy poruszania się samodzielnie osób, które nie ukończyły 18 lat. W piątek 3 kwietnia do listy miejsc zakazanych dołączyły tereny należące do Lasów Państwowych.

Policja zapowiedziała restrykcyjne kontrole i „zero pobłażania”. Repertuar kar jest niemały. Oprócz mandatu o wysokości do 500 złotych, stróżowie prawa mogą też skierować wniosek o ukaranie do sądu. Kary administracyjne są już znacznie większe. Za niezachowanie odległości od drugiej osoby grozi kara od 5 tys. złotych, nielegalne zgromadzenia i spotkania powyżej 2 osób – od 10 tys. zł. Przebywanie na terenach zakazanych zagrożone jest karą administracyjną od 5 tys. zł. Górna granica to 30 tys. złotych. Taka kara grozi również za złamanie kwarantanny. Nakłada ją sanepid na wniosek policji.

– Przed nami egzamin z dojrzałości, to nasze zachowanie będzie świadczyć o odpowiedzialności za zdrowie i życie nasze oraz naszych bliskich – mówi rzecznik piaseczyńskiej komendy nadkom. Jarosław Sawicki. Piaseczyńskich policjantów wspierają żołnierze żandarmerii wojskowej, wojsk obrony terytorialnej i straż miejska.

– W ciągu jednego dnia, za naruszenie artykułu 54 kodeksu wykroczeń, mandatami karnymi wysokości po 500 złotych ukarano 6 osób. Dodatkowo skierowano do sądu wnioski o ukaranie osób, które odmówiły przyjęcia mandatów. Wobec jednej osoby zostało zgłoszone zawiadomienie do Państwowego Inspektoratu Sanitarnego. Tu grzywna może wynieść nawet 30 000 złotych – wylicza Sawicki.

Prawnicy mają wprawdzie wątpliwości w kwestii dopuszczalności takich regulacji prawnych bez wprowadzenia stanu wyjątkowego, jednak kara administracyjna ma rygor natychmiastowej wykonalności. Ukarany musi więc ją zapłacić, a dopiero później może się odwoływać do sądu.

Warto też pamiętać o celu, w jakim wprowadzono tak restrykcyjne przepisy i choćby z tego powodu się do nich dostosować. A celem jest powstrzymanie niekontrolowanego rozprzestrzeniania się wirusa.