Naprawianie poczty

Pocztą w Mysiadle zainteresowały się już urzędy centralne oraz ogólnopolska telewizja. Dyrektor regionu mazowieckiego poczty tłumaczył się przed kamerami „Uwagi” z opieszałości w pracy poczty.

O problemach z dostarczaniem poczty w Piasecznie pisaliśmy już wielokrotnie. W ostatnim numerze zajęliśmy się z kolei problemami mieszkańców Mysiadła, których od lipca obsługuje wydzielona z piaseczyńskiego urzędu osobna sortownia w Lesznowoli. Niestety jedyny plus tej zmiany, jaki zauważają mieszkańcy, to fakt, że nie muszą już krążyć między urzędami w Piasecznie i Lesznowoli, by wyjaśnić gdzie w rzeczywistości „zaginęła” ich długo oczekiwana przesyłka. Na korespondencję bowiem nadal muszą wielokrotnie czekać miesiąc, nie wspominając, że niektóre przesyłki nie docierają do nich wcale.

Radny pisze do ministra

Sprawą zajął się radny Marcin Kania, który wysłał pismo do Ministerstwa Infrastruktury. Informował w nim o skargach mieszkańców dotyczących nieprawidłowości w pracy urzędu pocztowego w Mysiadle, Piasecznie (poczta główna przy ul. Kościuszki) oraz WER Warszawa. List został przekazany do Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej, który zwrócił się do Poczty Polskiej SA z prośbą o wnikliwe wyjaśnienie sprawy, szczegółowe zapoznanie się z uwagami i wnioskami zgłoszonymi przez Kanię oraz przeprowadzenie wewnętrznej kontroli prawidłowości wykonywania usług pocztowych w gminie Lesznowola. Pod koniec listopada Kania spotkał się z Dyrektorem Mazowieckiego Regionu Sieci Warszawa – Województwo PP SA, Krzysztofem Sołśnią. Ten zadeklarował, że do 10 grudnia wszystkie zaległe przesyłki zostaną dostarczone do odbiorców, a po tym terminie korespondencja będzie dostarczana do mieszkańców gminy przynajmniej raz w tygodniu.

Telewizja kręci…

Problemy mieszkańców z monopolistą zainteresowały również dziennikarzy programu TVN Uwaga. Nagranie odbyło się w poniedziałek 3 grudnia przy urzędzie pocztowym w Mysiadle. Mimo padającego deszczu, na spotkanie przyszło kilkanaście osób, które przed kamerami opowiadały o licznych problemach. Począwszy od przesyłek, których nie można znaleźć mimo posiadanego awizo, przez dramatycznie długi czas oczekiwania na listy, aż po przesyłki, które w ogóle przepadają w drodze od nadawcy do adresata. Na spotkaniu z mediami pojawił się również dyrektor Krzysztof Sołśnia, który powtórzył deklaracje złożone wcześniej radnemu Kani. Przepraszał za problemy, które rodzą opóźnienia w dostarczaniu poczty i podkreślał, że wiąże się to z brakiem osób chętnych do pracy. Tłumaczył, że poczta ogłasza się na wszelkie możliwe sposoby, w tym roku były dwie podwyżki płac, w przyszłym są planowane kolejne, a jednak wciąż są wakaty.

– Powiat piaseczyński jest specyficznym rynkiem pracy – zauważył Sołśnia. – Podobne problemy jak w Mysiadle są również w Piasecznie czy Konstancinie-Jeziornie.

A mieszkańcy mają bardzo realne problemy

Obecni na spotkaniu mieszkańcy próbowali sugerować, że widocznie warunki pracy nie są wystarczająco atrakcyjne, a rejon wyjątkowo niekorzystny dla listonoszy. Problemem jest też sortowanie poczty.

– Przecież to jakiś absurd, że ja mieszkając w tym bloku, w którym jest poczta, wiedząc z systemu elektronicznego, że list leży u nas, przez blisko miesiąc nie mogę go odebrać – mówiła jedna z mieszkanek Mysiadła.

– Pani w okienku mówi w takich wypadkach, że nie może iść szukać mojej przesyłki, bo ma kolejkę – dodała inna kobieta. I rzeczywiście, przez cały czas nagrania w placówce poczty stała licząca co najmniej kilka osób kolejka. Pod koniec nagrania z urzędu wyszedł bardzo zdenerwowany mężczyzna, który nie zdołał nawet powstrzymać się od niecenzuralnych słów na określenie poczty.

– Nic na tej poczcie nie można załatwić! – prawie wykrzyczał. – Człowiek stoi przez godzinę, zaraz spóźnię się po córkę na zajęcia – dodał. Zapytany o powód zdenerwowania wyjaśnił, że chodzi o spóźniony list.

– Wiecie, ile czekałem na termin egzaminu państwowego? Trzy lata. Właśnie się dowiedziałem, że był wyznaczony na poprzedni piątek.