Na Geodetów poczekamy

320

W zeszłym tygodniu, po krótkim, ale intensywnym deszczu, ulice Geodetów i Cyraneczki w Józefosławiu zamieniły się w rwące rzeki. Taka sytuacja występuje od lat, rozwiązanie jednak nie przyjdzie szybko.

Podczas gdy gminy powiatu piaseczyńskiego odwoływały pogotowie powodziowe powołane z powodu przechodzącej przez Wisłę fali kulminacyjnej, duża woda przyszła na Geodetów i Cyraneczki. Deszcz, który spadł, był krótki, jednak niezwykle intensywny.

W Internecie natychmiast pojawiło się mnóstwo filmów i zdjęć, internauci komentowali, że przypomina to bardziej Amazonkę niż ulice.

Na Geodetów taka sytuacja występuje od kilkunastu lat, na Cyraneczki – od kiedy ta ulica powstała. Drogi zalewa w ten sposób do kilku razy w roku. Problem w tym, że przy aktualnym układzie drogowym oraz remontach, trudno te ulice ominąć.

Geodetów aktualnie jest przebudowywana etapami. Powstało już rondo na skrzyżowaniu Geodetów, Wilanowskiej i Energetycznej. Obok ronda powstał także zbiornik retencyjny, jednak swoją funkcję będzie spełniał dopiero po przebudowie całej ulicy. Obecnie przebudowywany jest odcinek od Tenisowej do Julianowskiej, natomiast na przebudowę odcinka od ronda do Puławskiej mieszkańcy poczekają.

W tej chwili Biuro Projektów przygotowuje dokumentację, decyzja ZRID (Zezwolenie na Realizację Inwestycji Drogowej) powinna być gotowa do końca roku. Problem w tym, że inwestycja ma kosztować 15-20 mln zł. To ogromne koszty dla budżetu Piaseczna, pytanie więc, czy radni zgodzą się na zabezpieczenie takich środków w budżecie na przyszły rok. Jeżeli nie, mieszkańcom na przebudowę oraz odwodnienie przyjdzie poczekać jeszcze dłużej.

Mimo iż Auchan ma uczestniczyć w modernizacji układu drogowego tworzonego przez Energetyczną i Geodetów w kwocie kilkunastu milionów złotych, ich wkład może okazać się niewystarczający, aby budżet gminy w przyszłym roku udźwignął przebudowę Geodetów do Puławskiej.

Cyraneczki z kolei była projektowana jako droga powiatowa w 2012 roku. Został wówczas zaprojektowany tymczasowy odbiornik wód opadowych, a jak czytamy w projekcie: „ze względu na etapowość inwestycji, do czasu całkowitego zakończenia prac wody opadowe z tymczasowego odbiornika będą wypompowywane każdorazowo po występowaniu deszczy i odwożone na oczyszczalnię specjalistycznymi samochodami”. Etapowość inwestycji jednak wciąż trwa, więc to „tymczasowe” rozwiązanie dalej funkcjonuje. Wody z odbiornika nie odbierają wozy asenizacyjne, tylko awaryjnie wypompowują ją strażacy.

W lutym br. aktem notarialnym własność ulicy Cyraneczki przejęła od powiatu gmina Piaseczno.

– Ja rozumiem ówczesną decyzję starostwa o budowaniu tymczasowego odbiornika. Inaczej ta droga mogłaby w ogóle nie powstać, a chyba nikt sobie nie wyobraża, że tej ulicy mogłoby nie być  – mówi nam Robert Widz, wiceburmistrz Piaseczna. – Taka sytuacja, jak w zeszłym tygodniu, pojawia się kilka razy w roku, jednak powódź, która miała miejsce w 2010 roku, kiedy poza samą ulicą zalało też  okoliczne nieruchomości, nie powinna wrócić. Przy remoncie Wilanowskiej zlikwidowaliśmy przepust, który w momencie intensywnego opadu spiętrzał i zatrzymywał wodę. Zgodnie z wymogami technicznymi narzuconymi przez zarządcę rowu, zbudowaliśmy w tym miejscu most. Woda na ulicy Cyraneczki to efekt pełnych odbiorników, a nie urządzeń wodnych na rowie Jeziorki.

Gmina chce projektować odwodnienie na całym odcinku ulicy Cyraneczki jednocześnie z projektowaniem połączenia tej ulicy z ul. Zimową i 10 KDL. Cyraneczki dzisiaj dochodzi do ul. Kombatantów, ma zostać przedłużona do planowanej ul. Zimowej i 10 KDL, która ma łączyć Cyraneczki z Działkową wzdłuż linii kolejowej.

– To jednak potrwa 2-3 lata – mówi nam Robert Widz. – Do tej pory możemy wypompowywać awaryjnie wodę, kiedy opad będzie tak intensywny. Budowa zbiornika retencyjnego to koszt kilku milionów złotych, jednorazowe wypompowanie – kilku tysięcy. Musimy policzyć m.in. ilość zrzucanej wody z dróg gminnych do rowu Jeziorki. Wówczas będziemy wiedzieć czy i gdzie musimy te zbiorniki budować.