Marzenie stało się koszmarem

0
3719

Starosta wydał pozwolenie na budowę, po 4 latach wojewoda stwierdził jego nieważność. Teraz kilkanaście rodzin zastanawia się, kiedy bank wypowie im umowy kredytowe. To pokazuje, że prawie każdy, bez swojej winy, może zostać bez dachu nad głową, z ogromnym długiem.

Pod koniec grudnia 2014 roku starosta zatwierdził projekt budowlany i udzielił pozwolenia na budowę 8 budynków mieszkalnych jednorodzinnych dwulokalowych w Lesznowoli, przy obecnej ulicy Gazeli. Deweloper po jakimś czasie rozpoczął budowę, którą ukończył w czerwcu 2018 roku. Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego (PINB) 19 czerwca 2018 roku udzielił pozwolenia na użytkowanie inwestycji.

Nie otrzymają aktów własności

Deweloper do końca 2018 roku sprzedał w zasadzie wszystkie mieszkania. Większość została kupiona na kredyt. Wartość każdego to około pół miliona. Do 31 stycznia 2019 roku mieszkańcy mieli otrzymać akty własności.

22 stycznia mieszkańcy dowiedzieli się od dewelopera, że to nie nastąpi. Okazało się, że w marcu 2018 roku wojewoda stwierdził nieważność wydanego w 2014 r. pozwolenia na budowę, ponieważ projekt budowlany, będący podstawą tegoż pozwolenia, został sporządzony w odniesieniu do miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (mpzp) z 2001 roku, który przestał obowiązywać miesiąc przed wydaniem wspomnianego pozwolenia.

Wojewoda oraz Główny Inspektor Nadzoru Budowlanego (GINB) stwierdzają, że w planie obowiązującym podczas wydawania przez starostę pozwolenia na budowę wyraźnie przewidziano możliwość zabudowy wolnostojącej lub bliźniaczej, wykluczając tym samym możliwość realizacji zabudowy szeregowej. Budynki przy Gazeli są natomiast zabudową szeregową.

To samo zresztą przyznaje Ksawery Gut, obecny starosta, który w piśmie z lutego 2019 roku do wójt Lesznowoli pisze, że błąd leży po stronie urzędników, którzy rozpatrywali wniosek.

– Jedynym rozwiązaniem, które umożliwiłoby legalizację wybudowanych obiektów, byłaby zmiana mpzp dla tej nieruchomości – twierdzi Ksawery Gut.

Pozwolenie na budowę wciąż jest w mocy prawnej, jeżeli jednak sądy administracyjne podtrzymają decyzję wojewody, budynki będzie trzeba wyburzyć. Co wtedy stanie się z ludźmi, którzy te mieszkania kupili? Oni mogą nie doczekać wyroków, ponieważ banki z powodu braku aktów notarialnych mogą wcześniej wypowiedzieć im umowy kredytowe i zażądać natychmiastowej spłaty kredytów.

Pan Krzysztof aneksował już umowę dwa razy, pani Magdalena raz. Pan Krzysztof kupił mieszkanie po tym, jak wojewoda unieważnił pozwolenie, a pani Magdalena po tym, jak GINB utrzymał decyzję wojewody w mocy. Obie te decyzje zostały przez odpowiednie organy przesłane do wiadomości zarówno PINB, jak i Urzędu Gminy Lesznowola. Zresztą to na wniosek gminy z 2017 roku wojewoda wszczął z urzędu postępowanie w sprawie stwierdzenia nieważności pozwolenia. Dlaczego więc ani PINB, ani urzędnicy gminy nie powiedzieli ludziom, którzy interesowali się zakupem mieszkań przy Gazeli, żeby może wstrzymać się z tą decyzją? Ci z kolei twierdzą, co jest już dzisiaj powszechnie przez kupujących nieruchomości praktykowane, że pytali zarówno w gminie jak i w PINB.

Plan jest ważny, ale życie ludzi ważniejsze

Miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego to jedne z ważniejszych aktów prawa miejscowego. Mają bowiem pilnować ładu przestrzennego, którego trudno szukać w podwarszawskich gminach, również w gminie Lesznowola. Niemniej sam wojewoda w swojej decyzji przyznaje, że inwestycja jest zgodna zarówno z zapisami dotyczącymi wysokości budynków czy geometrii dachów, jak i ilości miejsc parkingowych. W swojej poprzedniej decyzji z 2016 roku, w której umorzył postępowanie w sprawie stwierdzenia nieważności pozwolenia na budowę ze względów formalno-prawnych, stwierdza natomiast, że inwestycja nie narusza odległości budynków od granic z sąsiednią działką budowlaną, nie ogranicza oświetlenia i nasłonecznienia, nie wpływa też na warunki ochrony przeciwpożarowej względem sąsiadów, nie pozbawia ich też dostępu do mediów czy drogi publicznej.

– Zanim kupiliśmy mieszkanie, sprawdziliśmy wszystkie papiery, które wciąż są w mocy prawnej. Pytaliśmy na lokalnych grupach internetowych, pytaliśmy urzędników gminy oraz w PINB. Jak mogliśmy jeszcze sprawdzić inwestycję, która już stała i miała pozwolenie na użytkowanie? Tu chodzi o nasze życie. Niektórzy pracowali na to latami, niektórzy będą pracować latami, aby spłacić kredyty – mówi pani Magdalena. – Nie mogę spać, nie mogę pracować. Nie mogę skupić się na niczym innym, jak tylko na wizji życiowej katastrofy, która zawisła nad moją rodziną. Ale dalej nie mogę w to uwierzyć.

Radni mają możliwość zmiany planu dla tej jednej działki. To potrwa, jednak uchwała intencyjna, którą podejmą, jeżeli zdecydują o zmianie planu, będzie bardzo dobrym argumentem dla banków. Będzie dowodem na to, że budynki nie zostaną wyburzone. Innej drogi w zasadzie mieszkańcy nie mają, a na pewno nie mają na nią czasu. Na pewno też nie można w tej sprawie zarzucić im żadnej winy, a to oni poniosą konsekwencje.