Kupmy parku kawałeczek

363

Gmina zamierza kupić mały fragment parku w Zamieniu. To ma być ukłon dewelopera w stronę gminy i uzasadnienie opóźnień we wpisaniu całego parku na listę gminnych zabytków.

W ubiegłym roku okoliczni mieszkańcy założyli Stowarzyszenie Mieszkańców Nowego Zamienia i rozpoczęli batalię o uchronienie zabytkowego terenu parkowo-dworskiego w Zamieniu przy ul. Zakładowej. W efekcie ich działań, Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków wpisał liczący około 22 ha teren do Wojewódzkiej Ewidencji Zabytków. W tej sytuacji wójt powinna wpisać teren do Gminnej Ewidencji Zabytków. To ważny krok, ponieważ do tego dokumentu odwołuje się starostwo przy wydawaniu pozwoleń na budowę. Niestety nie nastąpiło to do dziś, zaś deweloper złożył do starostwa już kilka wniosków o pozwolenie na budowę. Sprawa stała się tematem dyskusji podczas posiedzeniu Komisji Polityki Przestrzennej w ubiegłym tygodniu.

– Niedokonanie wpisu może stanowić podstawę do wystąpienia do organów ścigania albo objęcia tego postępowania nadzorem prokuratorskim, albo wręcz zbadanie, czy nie nastąpiło niedopełnienie obowiązków służbowych przez funkcjonariusza publicznego – podkreślił na komisji rzeczoznawca Stowarzyszenia Jarema Rabiński.

Wójt tłumaczyła, że nie dokonała wpisu, ponieważ chciała tę decyzję skonsultować z radnymi. W tej sytuacji, dzięki kolejnej interwencji Stowarzyszenia, konserwator zabytków podjął decyzję o wszczęciu postępowania w sprawie wpisania terenu do rejestru zabytków. To blokuje prowadzenie wszelkich robót, nawet tych, na które inwestor otrzymał już pozwolenie.

Nadal otwarte było pytanie, dlaczego wójt unika wpisania parku do GEZ.

Co z odpowiedzialnością?

– Nie chciałam brać odpowiedzialności na siebie, tylko skonsultować decyzję z komisją. Nie dlatego, że nie przestrzegam swoich kompetencji, ale nie chciałabym spowodować takiej sytuacji, która w jakiś sposób dotknęłaby budżetu gminy – tłumaczyła. Chodzi o ewentualne odszkodowania, których mógłby zażądać deweloper za ograniczenie możliwości korzystania ze swoich gruntów.

– Wpis w gminnej ewidencji nie rodzi skutków prawnych w tym zakresie. Dopiero zmiany w miejscowym planie lub studium – podkreślił Tyszek.

Kupimy 3% parku

Batycka-Wąsik poinformowała też radnych, że wczesną jesienią podjęła rozmowy z właścicielem liczącego 6 tys. m2 gruntu, który w miejscowym planie zagospodarowania jako jedyny na tym obszarze oznaczony jest jako zieleń parkowa.

– W tej sytuacji chciałam poczekać i sfinalizować te rozmowy. Zwłaszcza, że prawo nie narzuca mi terminu wpisu – wyjaśniła. Poinformowała, że deweloper jest gotów sprzedać tę działkę za kwotę 20 tys. zł netto.

– To zaledwie 3% liczącego 22 ha obszaru, o którym mowa. My walczymy o zachowanie znacznie większego terenu – mówił podczas posiedzenia komisji Robert Tyszek. – Jeśli ten obszar zostanie zabudowany, to będzie zaledwie mały osiedlowy skwerek – podkreśla.

Radni zareagowali jednak entuzjastycznie i jednogłośnie wyrazili zgodę na zakup terenu. Informacjami na temat poczynań dewelopera nie byli już zainteresowani. Tymczasem deweloper m.in. podzielił jedną z działek i złożył do starostwa wniosek o pozwolenie na budowę na działce o nowym numerze, która siłą rzeczy nie została wymieniona w dokumentach konserwatora zabytków.

Starosta zapewnia, że pozwolenia na budowę muszą czekać na decyzję konserwatora. Deweloper odmówił nam rozmowy. Wójt Lesznowoli zadeklarowała, że zaraz po podpisaniu aktu notarialnego dokona wpisu do GEZ.

Na mapach ewidencyjnych widać zaplanowane do budowy na terenie parku 12 budynków wielorodzinnych.