Konserwator stoi drodze na drodze

397

Samorządy i MZDW winą za brak postępów w sprawie budowy nowego przebiegu DW 724 obciążają konserwatora zabytków. Ten z kolei broni kapliczki w Moczydłowie i czeka na projekt, który nie będzie jej zagrażał.

Sytuacja wydaje się patowa. Jak pisaliśmy na wiosnę, prace przy budowie drogi, która miałaby wyprowadzić ruch samochodowy z centrum uzdrowiska, utknęły z dwóch powodów. Pierwszym z nich są kolejne odwołania mieszkańców, dotyczące decyzji środowiskowej. Drugą przyczyną jest historyczna budowla, która znalazła się na drodze projektowanej trasy. Chodzi o zabytkową kapliczkę, stojącą obok przystanku w Moczydłowie.

Konserwator mówi zdecydowane „nie”

Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków (MWKZ) nie zgodził się na jej przesunięcie.

– Przemieszczenie kapliczki, która funkcjonowała również jako słup graniczny, jest niedopuszczalne w aspekcie konserwatorskim. Po drugiej stronie drogi znajduje się również mogiła żołnierzy carskich, z kapliczką powiązana ideowo i przestrzennie i ich wzajemna relacja również powinna podlegać ochronie – napisał konserwator w liście, który burmistrz Kazimierz Jańczuk przeczytał radnym podczas czerwcowej sesji. Pod koniec listopada 2017 roku konserwator nie zgodził się również na alternatywne rozwiązanie, czyli pozostawienie kapliczki w dotychczasowej lokalizacji i wybudowania wokół niej ronda. Zdaniem MWKZ kapliczka nadal narażona byłaby na uszkodzenia, a dodatkowo mieszkańcy mieliby do niej utrudniony dostęp.

MZDW i samorządy liczą na porozumienie

Inwestor, czyli Mazowiecki Zarząd Dróg Wojewódzkich informuje, że sprawa utknęła w GDOŚ, które ma zdecydować o losach odwołań dotyczących decyzji środowiskowej. Rzecznik MZDW poinformowała nas również, że umowa z biurem projektowym dotycząca wykonania koncepcji została zrealizowana.

– Koncepcja wykonana została w jedynym możliwym wariancie, wyznaczonym przez dokumenty planistyczne, a także uwarunkowania terenowe – mówi Monika Burdon. I zaznacza, że MZDW będzie próbowało nadal porozumieć się z wszystkimi zainteresowanymi z nadzieją, że uda się wypracować jakiś kompromis.

– Prowadzimy jednocześnie rozmowy z gminą Góra Kalwaria na temat wyznaczenia innego, możliwego do wykonania wariantu przebiegu tej drogi. Sprawa nie jest prosta z uwagi na konieczność wyburzeń budynków mieszkalnych – zaznacza Burdon.

Władze Góry Kalwarii przyznają, że ta inwestycja jest bardzo istotna również dla nich. Wiceburmistrz Danuta Rechnia informuje, że ostateczna decyzja, czy wariant, który wymagałby przesunięcia kapliczki w Moczydłowie będzie w ogóle brany pod uwagę, jeszcze nie zapadła. Konserwator z kolei w piśmie do władz Konstancina-Jeziorny podkreśla, że od listopada 2017 MZDW nie przedstawiło żadnego innego wariantu.

– Popieram ideę budowy obwodnicy, która pozwoli ochronić zabytkowe centra obu miast, ale ma się to odbywać z pełnym poszanowaniem zastanych uwarunkowań historycznych i zabytkowych w jej sąsiedztwie – zaznacza. Piotr Chmielewski z UG Góra Kalwaria poinformował nas, że jak wynika ze słów wiceburmistrz Rechni, MZDW ma zorganizować spotkanie w terenie (w Moczydłowie) z udziałem konserwatora zabytków oraz gminy.

– Władze Góry Kalwarii nadal próbują przekonać konserwatora, że przebieg kolidujący obecnie z kapliczką jest właściwie jedynym możliwym – mówi Chmielewski.

A mieszkańcy czekają

Warto zauważyć, że nowy wariant wymagałby rozpoczęcia procedury projektowej od samego początku. Tymczasem od podpisania umowy na obecną koncepcję upłynęło już ponad 6 lat. A jak zaznacza MZDW, inna opcja oznacza wyburzenia domów, więc lista odwołań może się jeszcze wydłużyć. Jedno jest pewne – na zmniejszenie korków w centrum uzdrowiska i poprawę komfortu oraz bezpieczeństwa mieszkańców wszystkich miejscowości na trasie DW724 z Konstancina-Jeziorny do Góry Kalwarii nie ma co liczyć w perspektywie najbliższych kilku lat.