Komu przeszkadzają bobry?

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

W kwietniu ktoś zniszczył koparką tamę bobrów na Kanale Piaseczyńskim w Łoziskach. Sprawę bada policja, jednak odbudowane żeremie wciąż przeszkadzają kilku osobom.

 

Zniszczenie tamy w tak brutalny sposób miało ogromne konsekwencje, nie tylko dla bobrów.

– Bobry miały młode.  Kaczki miały tu obok gniazda z jajkami. Zniszczenie tamy przez ciężki mechaniczny sprzęt spowodowało, że ta cała woda spłynęła, a rzeka wyschła. Odsłoniły się korytarze bobrów, gniazda kaczek. Zaraz pojawiły się lisy, które tu na łąkach mają nory, dziki i psy. Jajka kaczek zniknęły, coś pożarło jednego małego bobra – mówią nam Edyta Paradowska i Roman Głodowski, którzy od wielu miesięcy filmowali i fotografowali życie bobrów w Łoziskach. –To, co zostało po żeremiach w Kanale, zaczęliśmy układać z powrotem, żeby wróciła woda i zalała te korytarze. Wtedy wróciły dorosłe bobry, mama i tata. Czy odtworzyliśmy tamę? To jakiś żart. Nie umiemy odtworzyć tamy, chodziło tylko o zalanie korytarzy, aby ochronić zwierzęta.

Bobry mają prawo budować tamy

Roman i Edyta opowiadają, że dorosłe bobry zaczęły tworzyć tamę na tym, co zrobili oni.

Dr Jerzy Romanowski, dziekan Wydziału Biologii i Nauk o Środowisku Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego potwierdził nam, że siedlisko bobrów w Łoziskach jest mu znane. Przyznał, że do stwierdzenia w 100% kto stworzył tamę potrzebna byłaby specjalna ekspertyza, jednak według niego tama mogła zostać zbudowana przez bobry.

– Nawet gdyby ludzie nie zaczęli układać z powrotem pozostałości po zniszczonej tamie, bobry i tak  by wróciły, to była tylko kwestia czasu – mówi nam dr Romanowski.

Po zniszczeniu tamy, Głodowski zainstalował w tym miejscu fotopułapkę. Kiedy dostał powiadomienie, że ktoś znajduje się na tamie, poszedł tam. Zastał człowieka, który skakał po tamie.

– Nie zdradzę jego tożsamości publicznie, choć byłem zdziwiony jego brakiem wiedzy, kiedy dowiedziałem się, kim jest – mówi nam Roman Głodowski. – Mówił, że Kanał Piaseczyński, który ma status rzeki, to rów melioracyjny, bo inne rowy do niego wpadają; twierdził, że on nie wie, co to było, ta zniszczona tama, i że budowanie tam to niszczenie urządzeń melioracyjnych. Ale to bobry wybudowały pierwszą tamę, nikt nie miał co do tego wątpliwości. Drugą też, my tylko zaczęliśmy. Zresztą bobry tu mieszkały, dopóki im ktoś nie wjechał koparką w dom. Wyraził też zdziwienie, że jak można przejmować się kilkoma bobrami, skoro boczne rowy się zatykają.

Zapytaliśmy o tę sprawę Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska. RDOŚ nie mógł ustalić czy  ten, kto dokonał rozbiórki tamy bobra europejskiego, działał w oparciu o stosowne zezwolenie, ponieważ nie zna tożsamości tego człowieka.

– Dokumentacja fotograficzna, która wpłynęła do RDOŚ w Warszawie w tej sprawie może wskazywać, że zniszczenie tamy było związane z działaniami mającymi na celu udrożnienie rowu melioracyjnego, przy użyciu ciężkiego sprzętu mechanicznego – mówi nam Agata Antonowicz, rzeczniczka prasowa RDOŚ. – RDOŚ w Warszawie powiadomił o powyższym Wójta Gminy Lesznowola oraz Komendę Powiatową w Piasecznie, wnosząc o podjęcie działań mających na celu ustalenie, kto dokonał zniszczenia tamy.

Policja prowadzi postępowanie

 

Agata Antonowicz przyznaje też, że ogólnie tama bobra europejskiego może powodować podtopienia, jednak to powinien ocenić zarządca cieku, dokonując jego oględzin.

– Jeżeli tama na cieku zostałaby wybudowana przez człowieka, a nie w wyniku działalności bobra europejskiego, nie są naruszane zakazy w stosunku do chronionych gatunków zwierząt, a tym samym nie jest wymagane zezwolenie Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. Niemniej jednak w opisywanym przypadku, z informacji wpływających do RDOŚ w Warszawie wynika, że na cieku w Łoziskach w bezpośrednim sąsiedztwie tamy mamy do czynienia z rzeczywistym bytowaniem bobrów – mówi Agata Antonowicz.
W sprawie zniszczenia tamy przez ciężki sprzęt toczy się postępowanie. Jednak skakanie po tamie także jest wykroczeniem.
– Umyślne podejmowanie działań mogących powodować niszczenie, usuwanie lub uszkadzanie tamy bobra europejskiego – a skakanie po tamie należałoby za takie uznać – powinno być traktowane jako naruszenie zakazów w stosunku do gatunków chronionych. Co więcej, umyślne niszczenie, usuwanie lub uszkadzanie tamy należy wiązać z naruszeniem innych zakazów w stosunku do bobra europejskiego, tj. zakazów niszczenia siedlisk, będących obszarem odpoczynku i żerowania, oraz umyślnego płoszenia i niepokojenia bobra europejskiego – mówi Agata Antonowicz.
– Nikt z 200 mieszkańców nie robi problemu z obecności bobrów, tylko dosłownie kilka osób. Nie ma tu upraw, niczego nie niszczą. Nawet nie ma wysokich drzew ani ścieżek, więc drzewa naruszane przez bobry nie powodują zagrożenia – mówi nam Roman Głodowski. – Ktoś się uparł. Policja oczywiście jest w posiadaniu naszych materiałów.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama