Kolizje, wypadki, usterki

254

Ulica Działkowa to temat numer jeden dla okolicznych mieszkańców i kierowców korzystających z drogi. A także w przepychankach na linii Konstancin-Jeziorna – Piaseczno.

Pytania o przyszłość ulicy Działkowej i kiedy wreszcie droga zostanie ucywilizowana zdominowały ubiegłotygodniowy live z burmistrzami Piaseczna. Każdy, kto choć raz przejechał się czy przeszedł tą ulicą, z pewnością rozumie w czym rzecz. Nie ma tygodnia bez informacji o stłuczce, uszkodzonym kole, a ostatnio potrąceniu rowerzystki na tej drodze. Z policyjnych statystyk wynika, że na ulicy w ciągu ostatnich lat dochodzi do co najmniej 4-6 zdarzeń drogowych rocznie. Warto pamiętać o tym, że statystyki nie odzwierciedlają skali zjawiska, bo policja wzywana jest na miejsce tylko w skrajnych przypadkach.

O tym, że ulicę trzeba ucywilizować, skoro stała się jednym z ważnych ciągów komunikacyjnych, mówi się od kilkunastu lat. Od tamtej pory wzdłuż Działkowej powstały dziesiątki nowych domów. Co więcej, nie brakuje terenów, na których mogą powstać kolejne osiedla. Zarządcą znajdującej się na granicy dwóch gmin drogi jest Konstancin-Jeziorna. A jak od pewnego czasu przekonują władze gminy, głównymi użytkownikami drogi są mieszkańcy gminy Piaseczno. Wprawdzie Piaseczno od kilku lat deklaruje gotowość współudziału w finansowaniu przebudowy drogi, zabezpieczając na ten cel pieniądze w budżecie, ale decyzje o rozpoczęciu procedur projektowych leżą po stronie Konstancina-Jeziorny. Tu pojawiają się dodatkowo rozbieżności między wizją burmistrza Kazimierza Jańczuka i samych mieszkańców Kierszka, którzy są zdania, że droga powinna zachować lokalny charakter (pisaliśmy więcej na ten temat w październiku, w artykule „Trwa wojna o Działkową”).

Obie gminy pokazały już swoje projekty budżetów na rok 2020. Co ciekawe, w budżecie Konstancina-Jeziorny na projekt przebudowy ulicy burmistrz zarezerwował 50 tys. zł, podczas gdy Piaseczno zaplanowało na ten cel 150 tys. zł.

– Gmina Piaseczno przygotowuje koncepcję ul. Działkowej i wystąpiła do PGNIG Termika o warunki techniczne przejazdu przez tory i odległości dróg od torów – poinformował nas wiceburmistrz Robert Widz. Tyle może zrobić bez udziału zarządcy drogi.

Pytanie, które stawiają sobie mieszkańcy brzmi, czy trzeba będzie czekać na prawdziwą tragedię, żeby decydenci przeszli od dyskusji do działania.