Klęska w sadach

428

Sytuacja jest katastrofalna. W ponad 75% sadów rosnących na terenie gminy Góra Kalwaria doszło do potężnych zniszczeń. W niektórych nie ma w ogóle owoców. Straty oszacowano na ponad 22 miliony złotych.

Do gminy złożono 383 wnioski o oszacowanie strat. Zajmowała się tym komisja powołana przez burmistrza. Potwierdziło się, że są sady, w których praktycznie nie ma jabłek. – Zdarzyła się wyjątkowa katastrofa na naszym terenie. Nie pamiętamy takiej sytuacji. – mówi Piotr Chmielewski, rzecznik burmistrza Góry Kalwarii. – 16 kwietnia oraz 8 maja były przymrozki, w wyniku których na dwóch tysiącach hektarów sadów doszło do ogromnych strat. Oszacowano je na 70-100 procent.

Nie ucierpiały jedynie sady bogatszych sadowników stosujących zraszacze – systemy deszczowni ponad drzewami, które w momencie, kiedy są przymrozki, leją cieplejszą wodę, stanowiącą ochronę przed mrozem. Deszczownie te ratują też sady w czasie suszy. W gminie Góra Kalwaria susza, która dotknęła praktycznie całą Polskę, nie wywołała dużych strat. Zniszczyła głównie uprawy zbóż, roślin motylkowych i łąki. Tych w gminie jest niewiele.

Trudno będzie w tym roku kupić jabłka z kalwaryjskich sadów

W gminie Góra Kalwaria jest w sumie około 2,6 tysiąca hektarów sadów. Zniszczenia dotyczą więc ponad 75 % z nich. Zbierano w nich w ubiegłych latach 60-70 ton jabłek z hektara. – W tym roku będzie można zebrać jedną dziesiątą tego. I będą to w większości owoce nadające się praktycznie na przetwórstwo – przewiduje rzecznik. – Generalnie oszacowano straty na 22,4 miliona złotych.

Sadownicy odbierają protokoły z szacowania w Urzędzie Gminy. Następnie muszą zgłaszać się do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Nie zapadła jeszcze decyzja, czy będzie jakaś bezpośrednia forma pomocy z gminy. – Nie ogłaszamy na razie żadnego programu. Pomoc obiecało im Ministerstwo Rolnictwa, które obecnie walczy dodatkowo z efektami suszy – informuje Piotr Chmielewski. – Na razie są tylko zapowiedzi, że może to będą dopłaty w wysokości tysiąca złotych do hektara. W tej chwili nie jest to jeszcze nic konkretnego.

Jeśli ARiMR wraz z Ministerstwem Rolnictwa nie uruchomią akcji pomocy, wielu sadowników może boleśnie odczuć straty spowodowane wiosennymi przymrozkami. Co mogą zrobić w takiej sytuacji? – Można się starać o kredyty na preferencyjnych warunkach w określonych bankach, głównie spółdzielczych – sugeruje rzecznik burmistrza. – Można też wnioskować o odroczenie płatności składki KRUS. Jeśli ktoś dzierżawi grunty od skarbu państwa, również może się starać się o odroczenie płatności. Zdajemy sobie sprawę, że to jedynie odroczenie różnych płatności a nie bezpośrednia pomoc, konkretne odszkodowanie. Na te rolnicy muszą poczekać od ministerstwa.