Jest źle, a będzie gorzej

769

Fatalny stan techniczny pojazdów, brak klimatyzacji oraz kursów deklarowanych w rozkładzie jazdy – lista skarg pasażerów korzystających z autobusów PKS Polonus jest długa.

Skargi na jakość podróży z Góry Kalwarii do Piaseczna czy Warszawy napływają do naszej redakcji od dłuższego czasu. W ubiegłe lato dotyczyły przede wszystkim braku klimatyzacji w autobusach.

– Utarło się już wśród pasażerów, że na autobusy Polonusa mówimy „piekiełko” – informuje nas młody mieszkaniec Góry Kalwarii. – To stary tabor, klimatyzacji nie ma, okna są nieotwieralne albo tylko uchylają się w minimalnym stopniu. Przy panujących na zewnątrz upałach, w autobusie pełnym ludzi wracających z pracy naprawdę trudno wytrzymać – wyjaśnia. Stali klienci PKS Polonus przyznają, iż po ubiegłorocznym upalnym lecie i licznych skargach mieli nadzieję, że w tym roku sytuacja ulegnie poprawie, ale tak się nie stało.

– Jakby pani wsiadła do autobusu w gorący dzień, to by pani zobaczyła, że każdy się czymś wachluje – mówi starsza pani. – Raz nawet kobieta zasłabła i trzeba było karetkę wzywać – relacjonuje. – Wozi się nas jak bydło, a przecież płacimy za bilety. Człowiek jedzie do pracy czy do lekarza, świeży, umyty, pachnący, ale po takiej godzinnej podróży jest cały mokry.

Rozkład to tylko luźna propozycja

Pasażerowie przyznają, że jeśli mają alternatywę, to nie korzystają z usług PKS. Taką możliwość ma jednak niewielu. Górę Kalwarię obsługują zaledwie 4 linie ZTM, kursy są rzadkie, część w ogóle nie jeździ w weekendy. A rozkład jazdy, choć wygląda imponująco na tych przystankach, na których akurat można go znaleźć, zdaniem pasażerów niewiele ma wspólnego z rzeczywistością.

– Kolejne kursy znikają i to w porze największego zainteresowania, czyli na przykład rano, kiedy człowiek chce dojechać do pracy czy szkoły na czas. Tak naprawdę nigdy nie wiem wychodząc rano do pracy czy, kiedy i czym dojadę. Rozkład jazdy to tylko luźna propozycja – irytuje się pani Monika.

Linie do likwidacji

Linie obsługiwane przez PKS Polonus cieszą się zainteresowaniem również poza godzinami szczytu (w piątek w południe w obu kierunkach w autobusach było po kilkunastu pasażerów)

Władze spółki przyznają, że tabor nie jest najnowszy i najwyższej klasy, a część kursów została zlikwidowana. Głównym powodem ma być nierentowność linii.

– Z takim problemem borykają się Góra Kalwaria i Grójec – informuje Dyrektor Zarządzający Polonus S.A. Piotr Pogonowski. – Ma to związek zarówno z rosnącymi oczekiwaniami płacowymi kierowców, jak i spadkiem liczby pasażerów – informuje. – W ostatnim czasie musieliśmy dość mocno ograniczyć liczbę kursów, zwłaszcza w weekendy – przyznaje. Zyski generowane przez poszczególne linie nie pozwalają na zakup nowego taboru, a władze spółki starsze pojazdy kierują do obsługi linii przynoszących mniejsze dochody.

Przedstawiciele Polonusa poinformowali nas, że spółka wystąpiła przed miesiącem z oficjalnym pismem do władz Góry Kalwarii w sprawie ewentualnego dofinansowania kursów.

– Poinformowaliśmy, że najprawdopodobniej będziemy ograniczać liczbę kursów, a być może nawet likwidować niektóre linie i [zapytaliśmy] czy nie chcieliby uczestniczyć w częściowym finansowaniu tych linii – mówi Paweł Hanula, Dyrektor Techniczny Polonus S.A. – Na razie nie dostaliśmy jeszcze odpowiedzi.

Przedstawiciele spółki sugerują też, że gmina mogłaby wystąpić z wnioskiem o środki z tzw. „funduszu autobusowego” (czyli rządowy program przywracania komunikacji PKS).

Gmina postawi raczej na ZTM

Jak dowiedzieliśmy się w Biurze Promocji UG Góra Kalwaria, prośba o wsparcie finansowe ze względu na rosnące koszty działalności wpłynęła do gminy już w połowie marca.

– Przewoźnik zaznacza przy tym, że przy dofinansowaniu ze strony gminy „widzi możliwość podjęcia próby utrzymania dotychczasowego poziomu komunikacji”. Sugeruje też, że bez wsparcia gminy będzie likwidował kolejne kursy na trasie Góra Kalwaria – Warszawa Metro Wilanowska – informuje Piotr Chmielewski. Przyznaje, że władze gminy będą się przyglądać nowej ustawie dającej szanse na dofinansowanie transportu publicznego i sprawdzą możliwość skorzystania z zaproponowanych rozwiązań.

– Nie jest jednak tajemnicą, że jeśli gmina będzie miała od wyboru zawarcie porozumienia z PKS lub kolejnego z ZTM, który oferuje spójny, dobrze zorganizowany i rozwijający się system komunikacji aglomeracyjnej, wybierze tego drugiego operatora – przyznaje Chmielewski. – Z ZTM łatwiej się porozumieć, ponieważ jest to firma samorządowa, w przeciwieństwie do PKS Polonus, które jako prywatna spółka kieruje się przede wszystkim kryteriami rynkowymi. I takie rozmowy – o objęciu liniami „L” kolejnych miejscowości – będą prowadzone w sierpniu. Wynika to wprost z oczekiwań mieszkańców – podkreśla Kierownik Biura Promocji i Informacji.