I Dywizja powinna zniknąć?

0
959

Sergiusz Muszyński, zanim został wiceprzewodniczącym Rady Powiatu, skierował do Zarządu Powiatu interpelację, w sprawie zmiany nazwy IV Liceum Ogólnokształcącego.
W swojej interpelacji Muszyński powołuje się na fakt, że „I Dywizja Kościuszkowska została utworzona w 1943 roku decyzją Państwowego Komitetu Obrony Związku Radzieckiego. Stanowiła część wojsk Związku Sowieckiego, a nie Polski, co podkreśliły władze RP na uchodźctwie w specjalnym oświadczeniu. Dowódcą I Dywizji Kościuszkowskiej był gen. Zygmunt Berling, uznany przez rząd RP na uchodźctwie, za zdrajcę oraz skazany przez sąd polowy zaocznie na karę śmierci. Żołnierze służący w tej dywizji składali przysięgę dochowania wierności Związkowi Sowieckiemu oraz zachowania braterstwa broni z Armią Czerwoną”. Podkreśla także, że „I Dywizja Kościuszkowska była wykorzystywana przez komunistów do walk ze zbrojnym podziemiem niepodległościowym, tj. z Żołnierzami Wyklętymi”. Uważa również, że konieczność zmiany patrona wynika z ustawy dekomunizacyjnej z 1 kwietnia 2016 r.
I co dalej?
Starostwo Powiatowe wystąpiło do dyrektora IV LO o ustosunkowanie się do pisma Muszyńskiego. W piśmie do obecnego wiceprzewodniczącego wymieniło w punktach, jak wygląda zmiana patrona szkoły publicznej oraz jakie czynności w przypadku zmiany należy wykonać. Są to m.in.: zmiana pieczęci szkoły oraz opieczętowanie nią dokumentów szkolnych wymagających opieczętowania, wymiana pieczęci pracowników, w tym dyrektora i jego zastępcy, zmiana numeru REGON oraz NIP, zmiana sztandaru szkoły, tablicy pamiątkowej i tablic na szkole. Szacunkowy koszt zmiany nazwy szkoły, to ok. 15 000-20 000 zł. Kwota taka nie została zabezpieczona w budżecie szkoły na rok 2016, na rok 2017 prawdopodobnie też nie zostanie, ponieważ nie ma żadnej decyzji w tej sprawie.
Dyrektor LO Barbara Chwedczuk na początku września wysłała więc pismo do IPN, aby to Instytut wypowiedział się w kwestii I Dywizji Kościuszkowskiej. Na liście nazw do zmiany IPN nie widnieje bowiem I Dywizja. Nie widnieje jednak także na liście nazw niepodlegających ustawie. Na liście do zmiany widnieje natomiast nazwisko Berlinga. Odpowiedzi od IPN wciąż nie ma.
Tylko czy historia I Dywizji jest jednoznaczna?
Ustawa o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznych z 1 kwietnia 2016, mówi o tym, że m.in. nazwy budowli nie mogą upamiętniać m.in. organizacji symbolizujących komunizm lub inny ustrój totalitarny, ani w inny sposób takiego ustroju propagować.
Dywizja Kościuszkowska poniosła w walkach z Niemcami (bo pod Lenino na Białorusi i pod Berlinem walczyła z Wehrmachtem) duże straty. Zginęło i zaginęło bez wieści ponad 4 tysiące żołnierzy, a prawie dwa razy tyle było rannych i chorych. Niewątpliwie już same ofiary zasługują na upamiętnienie, bez względu na opcję polityczną, którą reprezentowali, czy też która została im odgórnie narzucona. Jednocześnie nie należy zapominać, że w dywizji służyło też wielu oficerów, którzy pełnili później wysokie funkcje w PRL-u. Dużą część kadry dowódczej stanowili oficerowie Armii Czerwonej, a jeden z nich – Bolesław Kieniewicz – został później dowódcą Korpusu Bezpieczeństwa Publicznego.
Dywizja jednak składała się w większości z żołnierzy, a nie z dowódców. Polaków, którzy walczyli o wolną Polskę z Niemcami. Nie kierowały nimi polityczne przekonania, a sytuacja wojny totalnej nie pozostawiała im większego wyboru co do formacji, w której walczyli.
Tadeusz Sosiński w książce „Przez życie pod wiatr” pisze, że wielu żołnierzy, którzy nie dostali się do Armii Andersa i zostali przez rząd RP na uchodźstwie, pozostawieni sami sobie na bocznicach kolejowych w drodze do miejsc rekrutacji trafili do I Dywizji. On sam w 1940 r. został z rodzicami i siostrą deportowany w głąb ZSRR, dlatego też „nie zdążył” do Armii Andersa, odmówił przyjęcia sowieckiego obywatelstwa, za co trafił do więzienia, po czym dotarł do formującej się w Sielcach I Dywizji Kościuszkowskiej.
Czy w 2016 roku, w bezpiecznych i względnie dobrych czasach, mamy prawo oceniać wybory żołnierzy (choć nie zawsze wcielenie do Dywizji było ich wyborem) z czasów wojny totalnej? Czy mamy prawo dekomunizować całą Dywizję, w której zginęło tysiące żołnierzy, walczących o wolną Polskę, ponieważ jej rodowód i dowódcy pozostawiają wiele do życzenia? Czy liczy się tylko geneza powstania i jej oficerowie, a tysiące żołnierzy, którzy zginęli w walce z okupantem, nie mają już dla nas żadnego znaczenia?
To, prędzej czy później, będzie musiał ocenić IPN i teraz to od jego opinii zależy, czy zmiana nazwy LO przy Chyliczkowskiej w ogóle będzie rozważana.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Podaj swoje imię