Głos mieszkańców Konstancina

0
573

Grupa aktywnych mieszkańców zawiązała stowarzyszenie „Nasz Konstancin”. Jak zapewniają założyciele, celem jest zrównoważony rozwój gminy.

Stowarzyszenie Mieszkańców Konstancina-Jeziorny „Nasz Konstancin” istnieje od niedawna. W skład grupy założycielskiej wchodzą w znacznej mierze wieloletni obywatele gminy. – Urodziłem się w Klarysewie, całe życie spędziłem w Konstancinie i chcę tu mieszkać. Dlatego będę robił, co w mojej mocy, by żyło nam się tu jak najlepiej – opowiada nam Marek Górski, jeden z założycieli stowarzyszenia. – Mieszkam tu od 30 lat, patrzę, jak zmienia się Konstancin i chcę, żeby zmieniał się nadal, na lepsze – wtóruje mu Michał Wiśniewski. Członkowie potwierdzają zgodnie, że chcieliby służyć władzom gminy jako organ doradczy, odzwierciedlający głos mieszkańców uzdrowiska.

O zrównoważony rozwój

Jednym z głównych celów, jakie obrało sobie stowarzyszenie na początek funkcjonowania, jest utrzymanie równowagi między rozwojem gminy i zachowaniem jej tradycyjnego, uzdrowiskowego charakteru. Aby to osiągnąć, aktywiści w pierwszej kolejności pochylili się nad miejscowymi planami zagospodarowania przestrzeni. Ich uwaga skupiła się głównie na północno-zachodniej części miasta. Chodzi o tereny w rejonie ul. Kolejowej, gdzie procedowany niedawno przez Komisję Ładu Przestrzennego i Spraw Komunalnych mpzp dopuszcza zabudowę wielorodzinną. Plany wzbudziły niepokój wśród mieszkańców, o czym pisaliśmy już kilkukrotnie. – Ta okolica jest niezagospodarowana – tłumaczy Sławomir Podsiadło ze stowarzyszenia. – Chcemy, aby istniała tu zabudowa jednorodzinna, tradycyjna. Nie osiedla, które nie są dobre dla krajobrazu. Burmistrz twierdzi, że będą tam mieszkać dwa tysiące osób. Tymczasem z naszych szacunków wynika, że zgodnie z planami liczba mieszkańców wzrośnie o 20 tysięcy.

Obecnie miasto Konstancin ma 17 tysięcy mieszkańców, gmina – 24 tysiące. Taki projekt stwarza poważne zagrożenia związane m.in. z komunikacją czy infrastrukturą. – W planach budżetowych gminy nie ma śladów zwiększenia środków z myślą o stworzeniu infrastruktury dla nowego osiedla – tłumaczy nam Sylwia Borowska-Kurek. – A przecież za nowymi mieszkańcami przyjdą potrzeby, takie jak miejsca w placówkach oświatowych czy komunikacja. W tej sytuacji istnieje obawa, że duża część istniejącego budżetu będzie musiała być skierowana na realizację potrzeb nowych mieszkańców, na czym ucierpi pozostała część miasta, która zostanie bez środków.

Stowarzyszenie próbuje nawiązać dialog z burmistrzem. Jak się jednak okazuje, nie jest to proste. – W sierpniu wydawało nam się, że udało się osiągnąć porozumienie. Burmistrz miał przedstawić wnioski po konsultacjach mieszkańców do końca września. Tymczasem do dziś nikt nie wie, co w tych wnioskach było – tłumaczy Michał Wiśniewski.

Więcej o działalności stowarzyszenia i sporze wokół terenów przy ul. Kolejowej przeczytają Państwo w kolejnych wydaniach naszego tygodnika.

Czytaj także: Zamykają Dworską. Autobusy zmienią trasę

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Podaj swoje imię