Gdzie jest Zdzisława?

0
134

„Urzędowy” kot zniknął. Jego opiekunowie oraz interesanci, którzy przywykli do obecności czarnego dachowca przed wejściem do Urzędu Gminy, są zaniepokojeni.

Czarny kot żył sobie przy urzędzie przez 10 lat. Pracownicy UMiG Piaseczno zapewnili mu ciepłe schronienie, opiekę weterynaryjną oraz pożywienie. Od pewnego czasu kotka zwana w naszej redakcji „Zdzisławą” (imię to ma swoją historię związaną z naszym pierwszym artykułem o urzędowym pupilu „Strażnik gminy” PP 205 z 8.08.2018 r.) często przesiadywała na schodach przed wejściem do budynku. Budziła sympatię i zainteresowanie mieszkańców. Przed kilkoma tygodniami Sekretarz Gminy Arkadiusz Czapski wywiesił kartkę informującą o tym, że kot mieszka przy urzędzie i ma zapewnioną opiekę pracowników.

– Powiesiliśmy przy wejściu taki komunikat, by miłośnicy kotów nam jej nie zabierali, uważając ją za bezdomną lub zaginioną – napisał w połowie stycznia na swoim profilu na Facebooku, publikując zdjęcie kota. Po tej publikacji „Zdzisława” stała się sławna na całą Polskę, bo informacja o piaseczyńskim czworonogu pojawiła się na wielu portalach internetowych. Jakiś czas później przed samymi drzwiami urzędu stanął czarny „królewski” dom dla kotki. Niekiedy korzystała z niego, a ciekawscy mieszkańcy usiłowali wypatrzeć wśród czarnego sztucznego futra kocie oczy. Obok stały miski z karmą i wodą. „Zdzisława” to kotka dzika, która mimo wielokrotnych prób zaproszenia do wnętrza budynku wolała jednak pozostawać na zewnątrz.

Czarny koci dom i miski zostały niedawno usunięte sprzed drzwi urzędu, co zaniepokoiło mieszkańców. Okazuje się, że urzędowy pupil zniknął. Kotka nie pojawiła się od ponad dwóch tygodni, więc jej opiekunowie są przekonani, że najprawdopodobniej ktoś ją jednak zabrał i postanowił udomowić. Czarny scenariusz ich zdaniem nie wydaje się możliwy, bo gdyby kota potrącił samochód, zostałby znaleziony w okolicy urzędu. „Marcowanie” też raczej nie zajęłoby jej tyle czasu, zwłaszcza, że jest wysterylizowana.

– Jeśli znalazła dom i jest jej tam dobrze, to oczywiście się cieszymy – mówi Arkadiusz Czapski. – Martwimy się tylko, ponieważ ma problemy z drogami moczowymi i powinna jeść specjalistyczną karmę weterynaryjną.

Wierzymy, że nasza wiadomość ma szansę dotrzeć do nowego opiekuna „Zdzisławy”. Jego dawni opiekunowie informują, że kotka była zgodnie z zaleceniami weterynarza karmiona karmą „Renal”, najpopularniejszej marki oferującej diety weterynaryjne na naszym rynku.