Gaz do dechy

558

Wyścigi samochodowe i drifterskie wyzwania – tak wyglądały wieczory w ostatni weekend w Piasecznie. Przy Puławskiej spotkało się ponad 160 miłośników „ostrej jazdy”.

Ostatni weekend w Piasecznie do cichych nie należał. Zaczęło się już w piątek wieczorem. Nad miastem unosił się ryk silników lub hamulców i zapach „palonej gumy”. Tym razem głównie na ulicach i to w centrum miasta: Kościuszki, Wojska Polskiego, Jana Pawła II, Puławska.

– Mieszkam przy ul. Wojska Polskiego i ciarki mi po plecach przechodzą, jak słyszę te przemykające z zawrotną prędkością samochody – mówi nasza czytelniczka. – Przecież to jest centrum miasta, są kamery monitoringu, dlaczego nikt tych ludzi nie ściga? Przecież oni łamią przepisy – irytuje się.

Rzeczywiście, hałas pędzących po ulicach miasta samochodów było słychać nawet kawałek od centrum miasta i w sobotni wieczór był on dość intensywny. Zapytaliśmy służby, czy otrzymały jakieś związane z tym zgłoszenia w ostatni weekend. Zarówno policja, jak i straż miejska takich sygnałów od mieszkańców nie odnotowała.

– I to jest ten problem. Ludzie narzekają, ale nikt nie zadzwonił i nie zgłosił takiego zdarzenia – mówi nadkom. Jarosław Sawicki z piaseczyńskiej Komendy Powiatowej Policji.

Intensywniejszy niż zwykle ruch szybkich i głośnych samochodów był najprawdopodobniej związany z „imprezą”, która miała miejsce w sobotni wieczór przy ul. Puławskiej 38. Jak podaje policja na miejscu spotkało się ponad 160 „miłośników motoryzacji”.

– Na miejscu były 84 pojazdy – mówi nadkom. Jarosław Sawicki. – Pojawili się tam również policjanci z wydziału ruchu drogowego i kryminalnego Komendy Stołecznej Policji, a także z naszej Komendy Powiatowej oraz straż miejska – informuje.

Na miejscu podstaw do interwencji nie było; teren jest prywatny, wyłączony z ruchu ulicznego. Rzecz w tym, że jak pokazują filmiki z imprezy, po części oficjalnej zaczęła się „zabawa”, na którą wszyscy czekali, czyli wyścigi. A te odbywały się już na ulicach.

Podczas większych zorganizowanych spotkań, dzięki działalności operacyjnej policjantów zdarza się, że funkcjonariusze pojawiają się na miejscu w odpowiednim czasie. Gorzej jest z krótkimi „spotami” w mniejszym gronie. Nie trzeba jednak być oficerem śledczym, czy nawet sąsiadem takiej lokalizacji, by wiedzieć, gdzie kierowcy lubią wcisnąć gaz do dechy, czy zakręcić bączka. Ślady palonej gumy zostają bowiem na dłużej. Na parkingu obok szkoły przy al. Kalin są wyjątkowo wyraźne, ale podobne znajdziemy na parkingach przy ul. Zgoda, centrach handlowych czy targowisku miejskim. Ślady na skrzyżowaniu obok CEM (ul. Żytnia i Jana Pawła II) wyraźnie pokazują, że styl jazdy nie ogranicza się do zamkniętego, a więc względnie bezpiecznego dla postronnych miejsca, jakim jest pusty parking.

Kamery monitoringu? Jak przekonuje straż miejska, te są instalowane przede wszystkim w miejscach, które mieszkańcy wskazują jako ważne dla ich bezpieczeństwa. A czy jest z nich jakiś użytek, jeśli chodzi o wyścigi samochodowe czy drift? Może być. Pod warunkiem, że kamera miejsce swym zasięgiem obejmuje i dopiero wówczas, kiedy mieszkańcy złożą konkretną skargę do policji i zażądają interwencji.