Eksmisji nie będzie

931

Zakończył się proces, w którym właściciele domu zamieszkiwanego przez państwa Piędzio żądali, aby ci opuścili i opróżnili lokal. Sąd oddalił pozew.

Historię Anny i Michała Piędzio z Baniochy opisywaliśmy wielokrotnie. Dom, w którym od międzywojnia mieszka rodzina Piędziów, kupiła w 2002 roku rodzina D. Całą nieruchomość (czyli willę, mniejszy dom oraz hektar działki) kupili od Grupy Technicznej, upadającej spółdzielni, w której pracował ojciec rodzeństwa Piędziów. Andrzej Piędzio był także społecznikiem, w 2015 roku nadano stadionowi w Baniosze jego imię.

Na jesieni ubiegłego roku rozpoczął się proces o eksmisję Piędziów. Państwo D. wnieśli do sądu pozew o nakazanie rodzeństwu, aby opuścili i opróżnili lokal. Wskazali oni, że poprzez niewykonywanie remontów doprowadzili budynek do ruiny. Dodali, że w grudniu 2017 roku Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego (PINB), wydał decyzję nakładającą na D. obowiązek wyłączenia z użytkowania budynku, w którym mieszkają Piędziowie.

Według sądu umowa, którą podpisali Piędziowie z D. przed zakupem przez tych drugich całej nieruchomości, stanowiła tytuł prawny do korzystania z nieruchomości. Zdaniem sądu D. skutecznie wypowiedzieli Piędziom tę umowę, a starsi państwo naruszyli obowiązek dokonywania remontów.

Niemniej sąd oddalił pozew D. na podstawie artykułu 5 kodeksu cywilnego, który mówi: „Nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny (…) z zasadami współżycia społecznego.”

Sąd po pierwsze zwrócił uwagę na wiek Piędziów (73 i 83 lata) oraz na to, że oboje mają orzeczenie o umiarkowanym stopniu niepełnosprawności.

Sąd stwierdził przede wszystkim, że wypowiedzenie umowy, a następnie żądanie opuszczenia lokalu przez pozwanych należy poczytywać jako nadużycie prawa. Chociaż umowa, którą zawarli przed podpisaniem aktu notarialnego jest ważna, a Piędziowie nie dokonywali remontów, do których w umowie się zobowiązali, to żądanie natychmiastowego opuszczenia lokalu jest nadużyciem prawa. D. w umowie zawarli bowiem, że w razie niedokonywania remontów przez Piędziów mogą oni żądać zawarcia umowy na warunkach czynszowych, umożliwiających utrzymanie budynku i dokonanie stosownych remontów.

Sąd wskazał również, że realizacja decyzji PINB z 2017 roku odbywa nie tylko poprzez opuszczenie lokalu, ale poprzez usunięcie złego stanu budynku poprzez dokonanie remontów. W związku z tym dla sądu niezrozumiałe jest, dlaczego państwo D. nie podjęli współpracy z osobami, które tego remontu chciały dokonać.

Przypomnijmy, że dokładnie rok temu, m.in. dzięki nagłośnieniu sprawy w programie TVN Uwaga, chcieliśmy niezbędny remont wykonać. Piotr Ikonowicz zdobył dachówkę, sołtys Teresa Jędral (obecnie radna Góry Kalwarii), zdobyła część materiałów budowlanych,niezbędnych do kompleksowego remontu dachu; znalazły się także firmy, które chciały ściągnąć z dachu eternit, a także wyozonować i odgrzybić dom. Natomiast bardzo wiele osób, mieszkańców Baniochy i wolontariuszy Fundacji Animal Rescue Polska (która jako pierwsza dotarła do państwa Piędziów) chciało w tym remoncie pomóc, poprzez sprzątanie czy malowanie ścian. Państwo D. jednak nie zgodzili się na remont, twierdząc, że należy przedstawić wszelkie potrzebne zgody i pozwolenia.

Sąd przyznał, że brak pozwoleń, zezwoleń czy właściwych zgód jest przeszkodą w dokonaniu remontu, jednak usuwalną, w dodatku usuwalną po stronie D., czyli właścicieli, którzy o takie zgody powinni występować. Sąd zauważył też, że gdyby wykonanie decyzji PINB poprzez przywrócenie zamieszkanego przez Piędziów budynku do stanu możliwego do zamieszkania, było dla D. faktycznie priorytetem, podjęliby współpracę z osobami, które oferowały bezpłatną pomoc, w tym materiały i robociznę.

Sąd podkreślił, że w samym wypowiedzeniu umowy, w razie dokonania remontów, państwo D. zapewnili, że są gotowi ponownie zawrzeć umowę na zasadach bezczynszowych.

– Chciałbym podziękować tym, którzy chcieli nam pomóc i pomagali. Pani Indze Lechowskiej z Animal Rescue Polska, panu Ikonowiczowi, Stowarzyszeniu Mieszkańcy dla Baniochy, pani sołtys Teresie Jędral, ale przede wszystkim pełnomocnikowi, panu Michałowi Rosie, który zgodził się bronić nas za darmo, mimo że sprawa jest niezwykle czasochłonna. On o nas nie zapomina – mówił nam po rozprawie Michał Piędzio.

Wyrok jest nieprawomocny.

Następnego dnia po wyroku rozpoczęła się sprawa karna, w której dokładnie rok temu, D. usłyszeli zarzuty prokuratora z art. 191 § 1a kodeksu karnego. Paragraf stworzono z myślą o „czyścicielach kamienic”.