Dwa mandaty na początek

312

Policja chwali się ukaraniem mandatami drifterów z parkingu w centrum miasta. Wystarczyło nagranie z monitoringu i… skarga mieszkańców do Komendy Głównej Policji?

O problemie „palenia gumy” tuż pod nosem policji i straży miejskiej, czyli na parkingu przy ul. Zgoda, pisaliśmy dwukrotnie na początku tego roku. Policja chwaliła się ukaraniem mandatami drifterów na parkingu jednego z centrów handlowych. Tymczasem okoliczni mieszkańcy nie mogli się doczekać reakcji na liczne skargi telefoniczne, osobiste i pisemne do Komendy Powiatowej Policji na samochodowe „zabawy” na publicznym parkingu w centrum miasta.

– Można odnieść wrażenie, że po waszych artykułach wręcz wzrosła aktywność „drifterów”. Kiedyś bywali tylko w weekendy, a po artykule hałas było słychać prawie codziennie – mówi jedna z mieszkanek ul. Kościuszki. – Jakby chcieli udowodnić, że nikt ich nie może powstrzymać. Gdzie są służby, które powinny pilnować przestrzegania prawa? – pyta retorycznie.

Dajcie nam tor – może pomoże

„Drifterzy” aktywność wykazywali nie tylko na parkingu, ale również w mediach społecznościowych. Niektórzy próbowali przekonywać, że ich zabawy służą nauce bezpiecznych zachowań na drodze, zwłaszcza kontrolowanego poślizgu. Nawet jeśli ten argument mógłby działać w zimie (choć w naszym klimacie i okolicy śliskie drogi to raczej rzadkość), to co trenują przez pozostałą część roku na suchej nawierzchni? Inni z kolei nie ukrywają, że „lubią sobie polatać bokiem” i gmina powinna zapewnić im specjalny tor do tego przeznaczony, wówczas nie będą tego robić na parkingach czy drogach publicznych. „Palenie gumy” bowiem nie odbywa się tylko na parkingach. Od czasu do czasu pisk opon i swąd palonej gumy rozchodzi się również przy rondzie na ul. Energetycznej czy na głównych ulicach Piaseczna. Czy udostępnienie specjalnego placu dla „drifterów” załatwiłoby problem? Prawdopodobnie trenowałaby tam część z nich, ale nie wszyscy i nie zawsze, bo w tej „zabawie” chodzi też o adrenalinę związaną z naruszaniem zasad i potencjalnym ryzykiem interwencji policji. Dodatkowo stworzenie i udostępnianie toru wiązałoby się z odpowiedzialnością za bezpieczeństwo użytkowników. Samorząd na pewno takiej odpowiedzialności nie weźmie. O szukaniu terenu, na który chcieliby dojeżdżać „drifterzy”, a jednocześnie nie oprotestowaliby go okoliczni mieszkańcy, nie wspominając.

Wielkanoc – wielki hałas

Pamiątki po „paleniu gumy” to trwałe ozdoby parkingu

Przyszła wiosna, okoliczni mieszkańcy otworzyli okna, więc hałas i smród, który generuje „drifting” na parkingu, stał się jeszcze bardziej dotkliwy. A trwające po kilka godzin „palenie gumy”, które miało miejsce w wielkanocny weekend i było słyszalne nawet w blokach przy bazarku, przelało czarę goryczy.

– Ze swej strony przekazywaliśmy informację do policji, tyle możemy zrobić – mówił o kwietniowym weekendzie komendant straży miejskiej Mariusz Łodyga. – Mamy też nagranie z monitoringu, które przekażemy policji – powiedział nam w poniedziałek 6 maja. Płyta leżała jeszcze na jego biurku. Tymczasem już w czwartek 9 maja policja informowała, że namierzyła dzięki nagraniu dwóch sprawców, którzy zostali ukarani mandatami w wysokości 500 i 1000 złotych. Chodzi o nagranie z 22 kwietnia.

Co w końcu zadziałało?

Nasuwa się w tym miejscu kilka pytań. Dlaczego tak długa była droga od zdarzenia do przekazania nagrania (co najmniej 14 dni)? Jak to możliwe z kolei, że w ciągu dwóch dni udało się nagranie przekazać, namierzyć sprawców i nawet ukarać ich już mandatami? A przede wszystkim: czy do tej pory monitoring nie działał na parkingu? I czy na podjęcie działań przez policję nie miała przypadkiem wpływu skarga złożona przez jednego z mieszkańców do Komendy Głównej Policji na działania (a raczej ich brak) piaseczyńskiej policji?

Policja i straż miejska przekonują, że mandaty to pierwsze widoczne efekty współpracy obu służb. Komendant SM Mariusz Łodyga informuje, że z wnioskiem o podjęcie takiej współpracy wyszła wiceburmistrz Hanna Kułakowska-Michalak.

– Straż miejska wspólnie z policją podejmie działania mające na celu wyeliminowanie niebezpiecznych i utrudniających życie okolicznym mieszkańcom zachowań „drifterów” – mówi Łodyga.