Bunt sadowników

154

Ich sytuacja na jesieni była dramatyczna, teraz to katastrofa. Dlaczego sadownicy wysypali jabłka na rondzie w Górze Kalwarii? I czym jest Eskimos?

W ubiegły czwartek na rondzie w Górze Kalwarii z wielkich worków wysypały się jabłka. Chwilę później wypadły z samochodu dostawczego na Placu Unii Lubelskiej. 8 marca przez działaczy AGROunii były rozdawane w formie prezentów dla kobiet. W niedzielę po południu (czyli wtedy, kiedy wiele osób wraca do Warszawy) sadownicy znowu zablokowali rondo w Górze Kalwarii. O co chodzi sadownikom?

– Chcemy zwrócić uwagę na to, że jest ogromny problem z jabłkami. Doprowadziły do tego wieloletnie błędy i niedorzeczna polityka zagraniczna, różne afery, jak ta z Eskimosem dla przykładu. Dochodzi do tego niska skuteczność funduszu promocji – tłumaczy prezes AGROunii Michał Kołodziejczak w rozmowie z portalem ŚwiatRolnika.info. – Sadownicy nie powinni ukrywać na wsiach swojego dramatu spowodowanego brakiem możliwości sprzedaży owoców. Niech ludzie widzą, że mają problem. Wezwaliśmy sadowników do działania.

Eskimos to spółka z siedzibą w Konstancinie-Jeziornie, która miała realizować program stabilizacji cen skupu owoców (tzw. skup interwencyjny jabłek), opracowany przez Ministerstwo Rolnictwa. Jednak i sadownicy i punkty skupu do tej pory czekają na pieniądze.

Interwencyjny skup jabłek miał polegać na tym, że punkt skupu podpisywał umowę na dostawę jabłek po wyższej stawce, płacił rolnikowi z własnych pieniędzy, spółka Eskimos miała przelewać pieniądze do skupu. Sadownik także mógł podpisać umowę na dostawę i wziąć zaliczkę za jabłka, które dostarczyłby później. Eskimos miał płacić 25 gr za kilogram, kiedy w skupach obowiązywały ceny 10-15 gr za kilogram.

Echo Dnia Radom opisuje właściciela skupu, który złożył zawiadomienie do prokuratury o oszustwie dokonanym przez spółkę Eskimos i ministra rolnictwa Jana Ardanowskiego. Eskimos miał płacić za dostarczone owoce w ciągu 10 dni, tymczasem właścicielowi skupu po ponad 60 dniach nie wypłacono 550 050 zł. Takie praktyki powodują, że skupy tracą płynność finansową, nie są w stanie zapłacić sadownikom, więc ci też mają problemy finansowe.

Za to Eskimos informuje w komunikacie z 24 stycznia 2019 r., iż „realizowany przez Spółkę Program Stabilizacji Cen na Rynku Jabłek odniósł zamierzony skutek. Ceny jabłek przemysłowych zostały ustabilizowane na poziomie gwarantującym sadownikom opłacalność produkcji. Spółka zdaje sobie sprawę z faktu, iż jest to opłacalność na poziomie minimalnym, stąd też w dalszej części realizacji (…). Realizacja Programu na dzień dzisiejszy doprowadziła do sytuacji w której Eskimos S.A. stał się znaczącym podmiotem na globalnym rynku koncentratu jabłkowego”.

Sadownicy natomiast mówią, że program stabilizacji to cios w ich plecy.

– Sadownicy to elita rolników? Cóż, to branża która jest pod kreską i wiele wskazuje, że dalsza ignorancja problemów ze strony ministerstwa rolnictwa doprowadzi do upadku wielu gospodarstw. Polska przestanie być eksporterem. Pieniądze z zagranicy przestaną wpływać na nasz rynek. W jeszcze większej ilości zaczną przyjeżdżać do naszego kraju jabłka z zagranicy. Co to oznacza? Wyższe ceny i niższa jakość dla konsumenta – pisze na Facebooku AGROunia.