Bezpłatny parking kosztuje milion

472

Podczas gdy mieszkańcy narzekają na konieczność pobierania biletów na darmowe parkowanie, my policzyliśmy ile pieniędzy w tym czasie „traci” gmina.

Dane dotyczące stref płatnego parkowania pokazują jedno – gmina na niej nie zarabia. Nie tylko dokłada do kosztów obsługi strefy, ale również traci całkiem poważną sumę pieniędzy na okresie darmowego postoju.

W ubiegłym roku wpływy z opłat wyniosły niespełna pół miliona złotych, w tym 154 tys. zł z opłat zwykłych i 337 tys. zł z tzw. dodatkowych, czyli karnych. Z kolei koszty utrzymania strefy (czyli parkomaty, program windykacyjny, koszty pracownicze biura Strefy Płatnego Parkowania itd.) wyniosły ponad 488 tys zł. Trzeba pamiętać, że strefa rozrosła się o obszar ulicy Szkolnej dopiero pod koniec ubiegłego roku. Pierwsza połowa 2019 roku w liczbach przedstawia się następująco: wpływy z biletów 65,5 tys. zł, z opłat dodatkowych prawie 128 tys. zł – w sumie niespełna 200 tys. złotych. W tym czasie wydatki wyniosły 355 tys. złotych.

Parkujemy głównie za darmo…

Trudno zarzucić gminie, że utworzenie strefy miało na celu zarabianie na mieszkańcach. Od początku włodarze podkreślali, że pomysł pochodzi od lokalnych przedsiębiorców i samych mieszkańców, narzekających na trudności z zaparkowaniem w centrum miasta w celu załatwienia spraw urzędowych czy drobnych zakupów. Na razie strefa obowiązuje na ulicy Kościuszki oraz na fragmentach ulic Sierakowskiego i Szkolnej. Jak widać, spora część wpływów ze strefy dotyczy opłaty dodatkowej, czyli kary za brak ważnego biletu parkingowego. Duże grono mieszkańców po tym, jak się oswoiło z obecnością strefy i dostosowało do jej istnienia swoje zwyczaje związane z transportem i parkowaniem, jest zadowolonych z jej istnienia.

– Nareszcie mogę przyjechać do krawcowej, na małe zakupy, pocztę czy do urzędu i mam szanse znaleźć miejsce parkingowe – mówi pani Agnieszka. – I to zwykle darmowe.

No właśnie. Zgodnie z ustaleniami Rady Gminy, przez pierwsze 45 minut danego dnia można zostawić samochód za darmo. Konieczne jest tylko pobranie tzw. zerowego biletu i umieszczenie go w samochodzie. Nie brakuje skarg na to rozwiązanie. A tymczasem rzeczywiście bardzo wielu użytkowników wykorzystuje właśnie tę opcję. W ubiegłym roku tzw. biletów zerowych pobrano blisko 375 tys. (dla porównania płatnych niespełna 50 tys.), a w samej pierwszej połowie br. 309 tys. (płatnych 10 razy mniej).

Po naszym artykule „Więcej zrozumienia” (PP 253) pojawiły się komentarze mówiące o tym, że skoro tyle problemów nastręcza pobranie bezpłatnego biletu, to może czas skończyć z bezpłatnym postojem, wszak w Warszawie na takie rozwiązanie nie można liczyć, wszyscy płacą i narzekają co najwyżej na to, że miejsc ciągle brakuje.

…a pieniędzy nie przybywa

Średnia wartość jednego odpłatnego biletu w 2018 roku wyniosła 2,86 zł. Jeśli pomnożymy to przez liczbę pobranych biletów zerowych, wychodzi ponad milion złotych, które mogłyby trafić do gminnej kasy, gdyby zlikwidować bezpłatne 45 minut. Skoro w pierwszej połowie 2019 roku darmowych biletów pobrano niewiele mniej niż w całym roku ubiegłym (nowa strefa przy Szkolnej), to można prognozować, że za 2019 byłoby to około 1,75 mln zł.

Zapytaliśmy wiceburmistrza Roberta Widza o koszty kilku różnych inwestycji związanych z drogami. 900 metrów bieżących drogi dla rowerów kosztuje ok. 500-600 tys. zł. Kompleksowa modernizacja jednego przejścia dla pieszych (np. wyniesione przejście, sygnalizacja tzw. all red oparta na radarze) to około 40-80 tys. zł, w zależności od przyjętego rozwiązania. Remont 1 km drogi (odwodnienie powierzchniowe, nowa nawierzchnia na istniejącej podbudowie) to 1,2 mln zł. Łatwo przeliczyć, że po odjęciu kosztów utrzymania strefy gmina pozyskiwałaby pieniądze na inwestycje w drogową infrastrukturę.

– Jak widać, gmina raczej dopłaca do strefy. Obecne wpływy są głównie z opłat dodatkowych, co generuje mnóstwo pracy i dodatkową irytację mieszkańców, którzy otrzymują bilety dodatkowe – bo nie wiedzieli, bo nie zrozumieli itd. – zauważa Widz. – Poszerzając strefę na obecnych warunkach (czyli 45 min bezpłatnie), nie ma ona szans się zbilansować, a finansowanie kosztów strefy z opłat dodatkowych jest oczywiście słabe – dodaje. Gmina ma przed sobą decyzję o wprowadzeniu kolejnej strefy – na ul. Puławskiej. O to jakiś czas temu wnioskowali przedsiębiorcy prowadzący tam działalność. Decyzję o ewentualnej rezygnacji z okresu darmowego postoju musieliby podjąć radni. Czy zdecydują się na taki krok, zwłaszcza w obliczu uszczuplania finansów gminy przez zmiany podatkowe – trudno powiedzieć.