UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Zatańczyli z Mazurem

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Świetne widowisko zaserwowali nam w sobotę piłkarze na stadionie w Oborach. KS Konstancin po zaciekłej walce pokonał 3:2 Mazura Karczew i wciąż pozostaje liderem IV Ligi.


Gospodarze z Konstancina, którzy tydzień temu przegrali bardzo ważny mecz w Mszczonowie, musieli za wszelką cenę zdobyć trzy punkty, w przeciwnym razie utraciliby status lidera. Spotkanie z czwartym Mazurem Karczew zapowiadało się na niezwykle ciężkie, tym bardziej, że goście wiosną jeszcze nie wygrali i podchodzili do meczu z ogromną determinacją, by przerwać złą passę. Mimo niesprzyjających warunków atmosferycznych (silny wiatr) zawodnicy zaprezentowali futbol z najwyższej półki.
Pierwszą połowę od mocnego uderzenia zaczął Mazur. Groźny strzał z 24 metrów oddał Karol Skóra, piłka jednak minęła bramkę. Później atakowali już tylko zawodnicy z Konstancina. W 17 minucie Michał Dobkowski zagrał do Nechyporenki, który wyłożył piłkę Wiśniowskiemu, ale były piłkarz Dolcanu Ząbki nie wykorzystał stuprocentowej sytuacji. Chwilę potem ponownie w znakomitej sytuacji, po dośrodkowaniu Marcina Oleksiaka, znalazł się „Wiśnia”, ale bramkarz gości Adrian Ulejczyk nie miał najmniejszych problemów ze złapaniem futbolówki. Ataki KS-u nie ustawały. Zza pola karnego strzelał Nechyporenko, a po pół godzinie gry sam na sam wyszedł Dobkowski, który uderzył jednak wprost w bramkarza. W 44 minucie niewykorzystane sytuacje mogły się zemścić, kiedy przed polem karnym piłkę stracił bramkarz Cezary Osuch, ale na szczęście dla niego błąd kolegi z zespołu szybko naprawili defensorzy gospodarzy. Gdy wydawało się, że pierwsza część spotkania zakończy się bezbramkowym remisem, po rzucie rożnym gola głową strzelił kapitan Konstancina Maciej Rybaczuk. 1:0 do przerwy to najniższy wymiar – KS zupełnie zdominował rywala.
Druga odsłona meczu jeszcze na dobre się nie rozkręciła, a Konstancin prowadził już 2:0. W 50 minucie bramkę strzelił młody ukraiński pomocnik Stanislav Nechyporenko, a w jej zdobyciu pomógł mu nieco golkiper Mazura. Dodajmy, że popularny „Stasiek” był aktywny przez cały mecz i nieustannie stwarzał zagrożenie przy bramce rywala. Kiedy wydawało się, że jest już po wszystkim, jeden z obrońców KS-u sfaulował Sebastiana Grzymkowskiego w polu karnym i sędzia musiał odgwizdać „jedenastkę”. Karnego na gola zamienił Kamil Gałązka. Na odpowiedź nie trzeba było jednak długo czekać. Przepięknym uderzeniem po indywidualnym rajdzie prawym skrzydłem popisał się skrzydłowy KS Konstancin Marcin Oleksiak. Emocji nie było końca, 3 minuty później nadzieje Mazura przedłużył Tomasz Głogowski. Z rzutu wolnego dośrodkowywał Gałązka, piłka po strzale odbiła się od słupka i obrońca Karczewa wpakował ją do siatki. Ostatnie sekundy to ataki piłkarzy z Konstancina. Mecz, co staje się już powoli tradycją na stadionie w Oborach, zakończył się małą szarpaniną piłkarzy w drodze do szatni.
Zasłużone zwycięstwo drużyny KS Konstancin. Podopieczni trenera Mariusza Szewczyka stworzyli sobie mnóstwo sytuacji, w tym kilka stuprocentowych. Gdyby nie słaba skuteczność Wiśniowskiego, mecz rozstrzygnąłby się już w pierwszych 20 minutach. Gra lidera mogła się podobać kibicom, którzy dostrzegli w niej wiele ciekawych akcji ofensywnych. Mazur zaś szukał swoich szans jedynie przy rzutach wolnych. Na tytuł zawodnika spotkania zasłużyli Marcin Oleksiak oraz oczywiście, ulubieniec publiczności, Stanislav Nechyporenko. Bardzo dobre zawody rozegrał również kapitan Maciej Rybaczuk.
KS Konstancin dalej znajduje się na czele stawki z identyczną liczbą punktów co Mszczonowianka Mszczonów. Do końca sezonu pozostało 12 kolejek.
KS Konstancin – Mazur Karczew 3:2
Bramki: Rybaczuk 45, Nechyporenko 50, M. Oleksiak 83 – Gałązka 80, Głogowski 86

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama