UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
Mateusz Kwiatkowski w czasie sobotniego meczu z Chlebnią Mateusz Kwiatkowski w czasie sobotniego meczu z Chlebnią Fot. Rafał Lipski

Pod lupą

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

W meczu z Chlebnią zwróciliśmy szczególną uwagę na grę Mateusza Kwiatkowskiego. Piłka mu nie przeszkadza, to wiemy na pewno.

 

Przed starciem z LKS-em Chlebnia było w zasadzie oczywiste, że w tym wydaniu bohaterem naszego cyklu analiz będzie 18-letni pomocnik KS Konstancin. Kibice klubu pokładają spore nadzieje w filigranowym wychowanku KS-u, który, mimo młodego wieku, zebrał już pewne doświadczenie w piłce seniorskiej, w tym również w IV lidze. W sobotę mogliśmy zaobserwować parę momentów naprawdę dobrej gry w jego wykonaniu.

Będąc sprawiedliwym, należy stwierdzić, że Kwiatkowski był tego dnia jedną najjaśniejszych postaci konstancinian i w żadnym wypadku w jego postawie nie powinno się upatrywać przyczyn tej dotkliwej porażki. Zacznijmy od tego, że nominalny ofensywny pomocnik z konieczności musiał zagrać tego dnia na bardziej cofniętej pozycji, co miało swoje odbicie w mniejszej liczbie ofensywnych akcji. Swoje jednak zrobił, a i w ataku również odegrał ważną rolę.

To są te detale

Na pierwszy rzut oka widać świetną technikę użytkową młodego pomocnika. Doskonale panuje nad piłką, potrafi bez najmniejszych problemów przyjąć futbolówkę, obrócić się z nią i zagrać do lepiej ustawionych partnerów z drużyny. Cytując klasyka: „to są właśnie te detale”. Otoczony przez trzech dużo lepiej zbudowanych rywali wywalczył faul, w innej sytuacji z kolei przerzucił sobie piłkę obok jednego z nich i zaczął akcję swojego zespołu. Innymi słowy: „piłka mu nie przeszkadza”. Kolejna cecha to ogromny spokój i wyrachowanie, co jest rzadkim widokiem u młodzieżowca. Można powiedzieć, że to jeden z niewielu zawodników KS-u w tym meczu, który potrafił uspokoić grę. Z racji pełnionej roli głównie zagrywał krótko, ale udało mu się także zanotować wspaniałe kluczowe podanie.

W pierwszej części gry zagrał długą piłkę ze środka pola na skrzydło do Dominika Bartnika, który wyłożył ją Hubertowi Skrzypkowi i gracze KS-u przez pewien okres mogli cieszyć się z wyrównania. Podanie Kwiatkowskiego to po prostu „miód - malina”. Takich akcji zdecydowanie można od niego oczekiwać, ponieważ posiada ponadprzeciętny przegląd pola, dużo widzi na boisku. Szkoda, że w spotkaniu z Chlebnią doszło mu więcej obowiązków defensywnych, bo w tym aspekcie szło mu o wiele gorzej, momentami też najzwyczajniej w świecie nie miał komu zagrać.

Mało agresji

Miał problemy z odbiorem, w jednej akcji dał się ograć przy groźnej kontrze gości, która finalnie jednak nie zakończyła się niczym poważnym. Brakowało doskoku do rywala, pewnego rodzaju agresji, ale w zasadzie ciężko tego od niego oczekiwać, bo to zawodnik o zupełnie innej charakterystyce. Czasem stawał się niewidoczny. Szwankowała niekiedy celność podań, co przy jednej z sytuacji mogło mieć fatalny skutek – podanie w poprzek boiska zakończone stratą. Przy rozgrywaniu stałych fragmentów gry zaś można było dostrzec brak zdecydowania.

Na tle całego zespołu Mateusz Kwiatkowski wypadł bardzo dobrze, absolutnie nie można mieć do niego pretensji. Spisał się przyzwoicie. Gdyby grał wyżej i mógł się bardziej skupić na kreowaniu akcji ofensywnych, to bez dwóch zdań obejrzelibyśmy więcej takich momentów, jak ten przy bramce na 1:1. Spory talent klubu KS Konstancin dostaje od nas za ten występ ocenę 7,2 (skala 1-10).

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama